oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

KAMENA-Koło pisarzy i poetów niepełnosprawnych

wstecz
DOROTA PORCZYŃSKA

Nie, Dorotko, nie przegrałaś.

Jesteś z nami od 5 lat i przez te wszystkie lata piszesz wiersze, w których starasz się nadać poetycki wymiar swoim rozmyślaniom o sensie istnienia .

W życiu i poezji bezustannie poszukujesz piękna i harmonii. Od lat zmagasz się bezustannie ze swą ciężką chorobą.

Upadasz, ale zawsze podnosisz się mocniejsza i pełna wiary w siebie i swoją poezję.

Tak trzymaj!

Bożenna Rogut


Atrapa

Niejedna kobieta
to atrapa
opakowanie nieliche
ale imitacja.
Racja


Fatalne zagubienie

Stać boso i nago
pośrodku ulicy
Tak się czuję
Oto mój Bóg
Oto moja schizofrenia
Oto moja depresja
Kiedy mnie ktoś zauważy?
Kiedy dostrzeże moje oblicze,
Bo na razie jestem niczem.
Niczem jest jąkanie
wobec wieczności
Niedługo zacznę płynnie mówić
o Bogu
Na razie modlę się
o Niego
dla mnie.


Cichy wiersz

Wiersz jest notatką
Najogólniejszą
Bo jak obrobić myśl
By była precyzyjniejszą
By treść i forma
były sobie równe
By doszły do głosu
treści główne
Jak uchwycić
nieuchwytne
co jak chart pędzi
Jak poznać człowieka
Gdy on zamiast mówić
Tylko ględzi, ględzi...


O mądrości

O mądrości
aż się boję pisać,
bo to obok sztuki
kochania
chyba cnota największa.
Co mądrym jest
w gąszczu głupoty?
Chyba zabranie się
do roboty
I wieczna praca
nad sobą,
nad cieniem,
by poezja nie musiała
nadrabiać braków świata,
Bo nie po to miłość,
żeby miała dziury,
co się je potem łata.


Jeszcze kiedyś

Jeszcze kiedyś
wyrwę się życiu
Długi szal
na ramiona zarzucę
Spojrzę w ciszę
na chór nieboskłonu
i znów do życia
się zmuszę
Jeszcze polanę
rozkwitłą odwiedzę
by być sobą
formą i treścią
spełniona
Wiatr szal mój
w przestrzeni uniesie
i ochłodzi żądne cudu
ramiona


Daj Boże, nam...

Omdlałym rękom
daj moc i siłę
Zaspanym oczom �
ostrość widzenia
Temu, kto biedny
daj trzos pełny
i wolę pozytywnego
myślenia.
Daj temu,
kto potrzebuje
wszystko, co postawi
go na nogi.
Dodaj skrzydeł tym,
co nie umieją
oderwać się
od podłogi.
Daj każdemu
według zasług
i dobroci.
Niech serce każdego
pełnią miłości
i pokory się złoci.


Czy przegrałam?

Czy przegrałam,
bo nie wiedziałam,
dokąd ma iść
moja dusza
Jaki kierunek
nadać rozwidleniom
dróg
Czy przegrałam,
bo słyszę tylko ciszę
Nie ma braw, gratulacji,
podziękowań za nic
Czy przegrałam,
bo deszcz
mi nie doskwiera
Czy przegrałam,
bo lubię siebie
i nie przeliczam
pieniędzy
i nie przeliczam
wszystkiego
i nie rozmieniam się
na drobne...
Czy przegrałam?


On, ona, ono

On � podwalina i kamień węgielny
Ona � czuła i tchnienie życia
Ono � kwintesencji miłości
Bo tylko on, ona, ono
Są wyrazem pełni i czułości
Wszystkie pierwiastki
Skupione w tych trzech
On, ona, ono
I choć dla każdego z nich
Inną drogę wyznaczono
Są dla siebie dopełnieniem
I podporą: on, ona, ono
Z nich początki i źródła się biorą.


OKAZJA

Czy rewolucja być musi
Jeszcze przeżyjemy
Niejedno srogie jarzmo
Byle się zbytnio
nie zeszmacić
Byle nie stanąć
przed okazją
i nie zrezygnować
z szumiącej topoli.
Taka czułość,
aż boli.


SUMIENIE

A na końcu rozprawy weszło
sumienie
Suto odziane w obnażenie.

I spytało na końcu sumienie
o werdykt.

I padły słowa na końcu sali
Odbite echem wyrzutów.

Tego sumienia nic już nie naprawi �

I tysiące krzywd zwróciło swe
racje w stronę źródła męki.

I krzyknęła cisza niema
Ukłuta perfidią władzy.

I myśli roztargnione szukały
sumienia
I zaskoczone skamlały:
- NIE MA -


CO ZNACZY "KOCHAĆ"

Kochać � to wciąż
zaczynać wszystko
od jesiennego poranka

by po sytym obiedzie
Móc zasiąść do
wieczornej
cichej rozmowy
o jutrzejszym
wiosennym
poranku.


Kiedy kochać?!

"Spieszmy się kochać ludzi,
tak szybko odchodzą"
Czy to tylko hasło,
które uświadomić sobie
musimy?
Czy nie dosyć już tej
oziębłej zimy?
Czy wiosna, która
powinna gościć w sercach
jest tylko marzeniem?
Czy zimą zima tylko
w sercach biała
Czy trzeba wiosny,
by miłość rozkwitała?
Czy trzeba czekać
końca świata
by kochać pełnią lata?


MYŚLI

COGITO ERGO SUM?

Niektóre rzeczy, co ludzkie są mi jeszcze obce.
Dlatego się nie nudzę.
Kto boi się śmierci, boi się życia.
W chwili narodzin nie boimy się życia,
więc dlaczego boimy się śmierci?


ŻYCIE I ŻYCIORYS

Życie: Przysięgałem, że nie zginę
Życiorys: Byłeś nadto ckliwe
Życie: Nie żywię się kłamstwem
Życiorys: Ja w kłamstwie bytuję
Życie: Nie muszę być złe
Życiorys: Zło to hobby moje
Życie: Wierzę w tworzenie dobra
Życiorys: Ja od dobra ginę
Życie: Nie moglibyśmy jakoś pokoju osiągnąć?
Życiorys: Pokój osiągam po śmierci
Życie: Ja wszak żyć muszę prawdziwie, inaczej umieram za życia
Życiorys: Jak tu pogodzić dwie sprzeczności wielkie, jak ogień i wodę
zespolić?
Życie: Rada i na to znaleźć się chyba musi: wszak ty beze mnie i ja bez
Ciebie niczym jesteśmy. I choć pogodzić się nie możemy � razem
Jedno tworzymy, w jedności sens i siła nasza.
Życiorys: Ja bez Ciebie żyć potrafię, choć obłudne istnienie moje � ja istnieję.
To tylko ty beze mnie istnieć nie potrafisz. Ja Cię kreuję,
wymyślam Twe formy.
Życie: Ja treścią Twoją się jawię
Życiorys: Nie smagaj mnie po plecach. Nie wynoś się ponad moje istnienie.
Życie: Tyś jest widoczny. Dla oka ludzkiego i ludzkich języków osiągalny.
Ja jestem jednak panem Twoim, tyś tylko karykaturą mą lub moim
Cieniem.
Życiorys: Poprzez ludzi jednak tylko istnieć możemy. W nich się rodzimy i w
nich umieramy. Inaczej mówiąc, kilka razy żyjemy, choć niby raz
jeden.
Życie: Tylko raz się rodzimy i jedno życie mamy. To, co ludzie czytają
są to Twoje formy; życie jest jedno, jedna treść spoczywa w
rozumie człowieczym. Jedna tylko droga do szczęścia prowadzi
Tak więc oddaj los swój w ręce moje. Zaufaj mi, a nie zginiemy.
Bądź formą godną treści mojej.


Zapach ciepła

O, jak mi pachniesz
dziś zielono
Jak pachnie zieleń?
Jak zielony motyl
Łatwo to sobie wyobrazić
Zieleń jest zapachu zielonego
I jak kolorowa
muzyka
odmyka w nas
drzwi na oścież
na wiatr ciepły co przenika
skórę spowitą
w pył kosmosu
jak jaśmin służy
do podniesienia atmosfery
pory roku
Okno i drzwi
i wszystkie furtki świata
otwarte na przestrzeń
miłości
kanałami podają głosy,
ciepłe
od jednego do drugiego
człowieka.


Słońce po zmroku

A gdzieś daleko,
gdzieś daleko,
w oddali
wciąż majaczą
nierealne światła
fatamorgany nadziei;
bo tak bardzo
chciałabym znów
zobaczyć jasne słońce
i Ciebie, i Twe usta
się śmiejące.
I żeby mroku nie było
Już nigdy ni mrocznego
cienia.
Ale...kochaj mnie
po prostu.
Dość już tylko �
mówienia.