oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Droga starość

77-letnia Zofia Kucharska trafiła na oddział geriatryczny ze złamaną nogą. - Dla mnie to jedyny ratunek - mówi pani Zofia. - Wszyscy krewni poumierali, nawet syn. Jestem samotna, a nie mogę się samodzielnie poruszać.

Leczenie starych, przewlekle chorych placówkom służby zdrowia nie opłaca się, nawet jeśli pacjenci sami pokrywają część kosztów. Jedyny w regionie oddział geriatryczny wojewódzkiego szpitala w Szczecinie będzie zamknięty. Pieniędzy z kasy chorych nie wystarcza.

Zakłady opiekuńczo-lecznicze w Gryficach, Tucznie, Nowym Czarnowie, które także przyjmują ludzi w podeszłym wieku również znajdują się na granicy bankructwa, choć w tych zakładach pacjenci muszą częściowo pokrywać koszty pobytu.

Kolejka donikąd

Oddział geriatryczny szpitala wojewódzkiego przyjął w tym roku już 3003 chorych. Do 22 łóżek ustawia się kolejka pacjentów, którzy nie zostaną już przyjęci.

- Polecono mi już w lipcu wstrzymać przyjęcia - mówi dr Maria Gruszczyńska, ordynator Oddziału Geriatrii i Chorób Przewlekłych. - Leczyliśmy pacjentów z całego województwa. Osoby starsze, cierpiące na wiele poważnych schorzeń, np. na choroby serca, po udarach mózgu, złamaniach szyjki udowej, ciężkich operacjach ortopedycznych. U nas były poddawane rehabilitacji i często wracały do samodzielnego życia.

Pacjentka, cierpiąca na chorobę wieńcową i arytmię serca jest oburzona tym, że oddział będzie zamknięty.

- Wielokrotnie znajdowałam tu pomoc - mówi Maria Matwiejska. - Na opłacenie zakładu opiekuńczo-leczniczego mnie nie stać. Jestem na utrzymaniu męża emeryta.

Kto ma płacić?

Dyrekcja szpitala wojewódzkiego twierdzi, że nie mogła w nieskończoność dopłacać do tego oddziału. Stawka płacona przez kasę chorych to 77 zł za dzień leczenia pacjenta, a rzeczywiste koszty wynoszą 168 zł.

- W zeszłym roku oddział przyniósł ponad 1,2 mln zł strat - mówi dr Zenon Czajkowski. - A liczba zajętych łóżek sięgała 90 procent. Bezskutecznie zwracaliśmy się do kasy chorych o podniesienie stawek. W tej sytuacji Społeczna Rada Szpitala, w porozumieniu z organem założycielskim, jakim jest Urząd Marszałkowski zdecydowała o zamknięciu oddziału i utworzeniu Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Niestety, w zakładzie część kosztów leczenia pokryć musi pacjent.

W kasie chorych ze zdumieniem przyjęto argumentację dyrektora szpitala.

- To dyrektor Czajkowski zwrócił się do zarządu kasy o przeniesienie około 60 procent wartości kontraktu z oddziałem geriatrycznym na inne oddziały: reumatologiczny, kardiologiczny i neurologiczny - mówi Małgorzata Pieleszek, rzecznik Zachodniopomorskiej Regionalnej Kasy Chorych. -Przychyliliśmy się do tej prośby. Stawka płacona przez nas w oddziale geriatrycznym - 77 zł dziennie na pacjenta jest wyższa, niż w zakładach opiekuńczo-leczniczych. Tam wynosi 51 zł. Trzeba też pamiętać, że w tym roku dysponujemy budżetem o 45 milionów złotych mniejszym, niż w ubiegłym roku.

dr Krzysztof Kozak, dyrektor szpitala w Gryficach:

- Moim zdaniem nic nie da zamiana szyldu, z oddziału geriatrycznego na zakład opiekuńczo-leczniczy. W naszym szpitalu od dawna funkcjonuje taki zakład, z coraz gorszym skutkiem. Pacjenci z reguły mają niskie dochody i nie mogą płacić więcej za leczenie. Stawka z kasy chorych, wynosząca 51 zł absolutnie nie pokrywa kosztów leczenia, które u nas wynoszą 82 zł dziennie na pacjenta. Dlatego szpital musi dorzucić do funkcjonowania zakładu 16 tys. zł. Za oferowane nam pieniądze nie da się leczyć i nie zbankrutować. Liczymy, że minister Łapiński podniesie te stawki. Inaczej zakłady zbankrutują.