oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Jeszcze kilka wieków temu zastanawiano się co wokół czego się kręci: Ziemia wokół Słońca, czy na odwrót. Dzisiaj bez specjalistycznych narzędzi, można stwierdzić, że tak naprawdę wszystko kręci się dookoła futbolu, i to kręci się coraz szybciej. Taki wniosek nasuwa się obserwatorowi zaledwie dwa wieki po wymyśleniu tej prostej gry.

Zakończyły się rozgrywki Ogólnopolskiej Ligi Piłki Nożnej Seni Cup 2003. Organizowana przez Stowarzyszenie Dom Pod Słońcem oraz Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych S.A. impreza kierowana jest do osób niepełnosprawnych intelektualnie - mieszkańców Domów Pomocy Społecznej. W sześciu Turniejach Kwalifikacyjnych IV edycji Seni Cup udział wzięły 72 drużyny, z których najlepsza dwudziestka spotkała się w finale rozgrywek w Brodnicy.

Piłka nożna potrafi wstrzymać Ziemię na czas ważnego meczu - ulice wyludniają się, firmy przestają pracować, a czas kurczy się do dziewięćdziesięciu ważnych minut piłkarskiego pojedynku. Ale futbol nie tylko rządzi prawami fizyki. �Święte wojny� czy �futbolowe raje� - określenia, którymi operują sprawozdawcy sportowi - przywodzą na myśl sferę sacrum, stanowiącą przerwanie monotonii codzienności i nadającą życiu dodatkowego smaku. Jednakże śledząc rozgrywki Ogólnopolskiej Ligi Piłki Nożnej Osób Niepełnosprawnych Seni Cup można stwierdzić, że za sprawą jej uczestników futbol zyskał nową jakość i kilka wymiarów kryjących się pod jasnymi zasadami gry i suchymi rezultatami spotkań. Bo Seni Cup to nie tylko rywalizacja drużyn w grupach, ale przede wszystkim dwa dni piłkarskiego święta i zabawy, tworzonych przez niezwykłych uczestników.

Szlak czwartej już edycji Turnieju Seni Cup 2003, rozpoczął się w Moskwie i wiódł przez Kwidzyn (Pomorskie), Trzciankę (Wielkopolskie), Krasnystaw (Lubelskie), Dębice (Podkarpackie), by dotrzeć na wielki finał do Brodnicy (Kujawsko-Pomorskie). Cele ciągle te same: popularyzowanie piłki nożnej wśród osób z upośledzeniem umysłowym, integracja osób niepełnosprawnych ze społeczeństwem na zasadach akceptacji i szacunku, uświadomienie społeczeństwu predyspozycji osób upośledzonych do uczestnictwa w normalnym życiu. Turniej rosyjski rozegrany 8 i 9 maja wyłonił dwójkę finalistów, którymi okazali się: Rehabilitacyjne Centrum dla Inwalidów z Moskwy oraz moskiewski Internat 16.

Kilka dni później Seni Cup przeniósł się na turniej kwalifikacyjny do Kwidzyna. Na ładnym kompleksie sportowym miejscowego Ośrodka Sportu i Rekreacji stawiło się 12 drużyn, które zgodnie z obowiązującą procedurą zostały w wyniku gier wstępnych podzielone na trzy grupy odzwierciedlające sprawność i umiejętności uczestników. W grupach tych faktycznie uwidoczniły się trzy różne wymiary futbolu.

Grupę �A� - najbardziej zaangażowaną pod względem sportowym - charakteryzowała w pierwszej kolejności chęć osiągania najlepszych rezultatów.

Grupa �B� - tworzona przez drużyny o średnim poziomie sprawności -to przejaw rywalizacji z pierwiastkiem zabawy.

Natomiast grupę �C� najtrudniej zdefiniować. Skupiająca zawodników o najbardziej ograniczonych umiejętnościach, stanowiła absolutny piłkarski fenomen - alchemię futbolu.

Tutaj wygrywały uczucia i emocje, a solą gry wcale nie byt zdobyty gol, tylko kopnięcie piłki. Obserwując spotkania w grupach, można stwierdzić, że czerpanie z gry pozytywnych emocji i radości jest tym większe im niższa jest grupa, w której startują zespoły. Radość drużyny Chełmna z każdego zagrania rozmiękczyłaby serce najbardziej wytrawnych piłkarskich taktyków, a euforia, którą wywołał wśród zawodników puchar Burmistrza Kwidzyna �Dla Najsympatyczniejszej Drużyny� porównać można z radością jaką daje Puchar Świata. Obrona drużyny Mrągowa, z rozmarzonym Zygusiem na czele, dzielna bramkarka Asia z Chełmna, niezwykle towarzyski Krystian, jak i wiele innych mniej lub bardziej ujawniających się osobowości to bohaterowie kwidzyńskiego Seni Cup, których wyjątkowość przysłania niepełnosprawność. Turniej Seni Cup nie wtajemniczonym zwiastował coś naprawdę wyjątkowego, bo chyba wyjątkową można nazwać sytuację, kiedy jedna z drużyn strzela sobie gola samobójczego po to, by sprawić rywalom frajdę. Osoby, które nie miały okazji obserwować rozgrywek Seni Cup należy uświadomić, że obok drużyn uprawiających �futbol radosny� do rywalizacji stają zespoły imponujące umiejętnościami czysto piłkarskimi.

Niektóre pojedynki można podawać jako przykłady gry z polotem, mądrością taktyczną oraz ogromnym zaangażowaniem, ale zawsze fair - przepraszający uścisk dłoni po faulu na przeciwniku stał się normą na każdym turnieju. O wysokim poziomie prezentowanym przez zawodników może świadczyć drużyna organizatorów, która rozgrywając podczas każdego turnieju kwalifikacyjnego mecze towarzyskie z Gwiazdami imprezy, nie raz otrzymała solidną lekcję futbolu. Turnieje kwalifikacyjne posiadały swoją specyfikę i fantastyczne momenty. Po Kwidzynie mieszkańcy Domów Pomocy Społecznej spotkali się 23-24 maja w Trzciance. Tutaj sportową gwiazdą była drużyna z Jaromina, od której profesjonalnego podejścia mogliby uczyć się piłkarze zawodowi. Podczas tradycyjnego wieczoru integracyjnego przy grillu i muzyce była okazja do rozmowy z mistrzami. Kapitan zespołu Sylwester Helwig, powiedział krótko: Chcemy wygrać i zdobyć puchar! - podkreślił, by po chwili dodać: Seni Cup to fajna impreza. Można spotkać się ze znajomymi, poznać nowych ludzi... no i pobawić się przy muzyce�. Dobrymi wrażeniami oprócz zawodników dzielili się również opiekunowie: �Seni Cup� jest dla naszych podopiecznych przełamaniem barier, docieraniem do nich. Oni się otwierają, czują się bardziej potrzebni. Nie wstydzą się w tym gronie, że są w jakiś sposób inni. Wszyscy opiekunowie bardzo pozytywnie oceniają tę imprezę. Seni Cup organizacyjnie wygląda po prostu super � zapewniał Filip Perliński z Domu Pomocy Społecznej w Dębnie. Przysłuchujący się rozmowie Marek - obrońca drużyny ze Skwierzyny - zagaił: My to wszyscy lubimy sport. W piłkę gramy często w siatkówkę. Ja lubię Górnika Zabrze. l muzykę rockową lubię. l jeszcze tańczyć... Po czym zniknął w grupie osób bawiących się przy muzyce, by za chwilę wziąć udział w konkursie przeciągania liny organizowanym przez zespół �Toruniacy�.

Następnego dnia wszyscy dzielnie walczyli o przepustki do finału. Kapitan Jaromina dotrzymał słowa - wygrali swoją grupę, zabierając ze sobą na turniej finałowy Barcin, Gębice i Gorzów Wielkopolski. Po trzcianeckiej imprezie Seni Cup musiał się mocno wybić, by przeskoczyć aż do Krasnegostawu. Władze tego niewielkiego miasteczka, niezwykle przychylne Ogólnopolskiej Lidze Seni Cup, czyniły wszystko, by uczestnicy i organizatorzy imprezy wyjechali z jak najlepszymi wrażeniami.

Pokazowe walki zapaśnicze miejscowego klubu sportowego uświetniające wieczór integracyjny można potraktować jako spotkanie wielu typów sprawności i talentów w imię satysfakcji z osiąganych rezultatów oraz dobrej zabawy.

Wszyscy bawili się znakomicie. Drugim symbolem turnieju w Krasnymstawie może być radość zawodników z Warszawy po strzeleniu jedynego gola w rozgrywkach. To było piękne! Medale rozdane. Jeszcze nie ucichły komentarze po Krasnymstawie, a karuzela Seni Cup przeniosła się najpierw do Legnicy, a 13 i 14 czerwca do Dębicy. Znakiem firmowym dolnośląskiego turnieju został piękny gol zdobyty przez zawodnika Opolna Zdroju w meczu z Nielestnem (takie �nożyce� ozdobiłyby nawet bramkę stadionu Old Trafford) oraz waleczne dziewczyny reprezentujące Legnickie Pole. Spontaniczne zachowanie dziewcząt oraz ich opiekunki mogą świadczyć o sile jaka tkwi w zespole, choć nie zawsze musi to być siła płynąca z umiejętności piłkarskich. Turniej w Dębicy potwierdził tylko świetną atmosferę towarzyszącą wszystkim rozgrywkom. Pozwolił też organizatorom, którzy z konieczności musieli zastąpić nieobecną drużynę, przekonać się z jak wielkim wysiłkiem wiąże się start w turnieju. Wyrazy uznania!

l już finał....

Do Turnieju Finałowego Ogólnopolskiej Ligi Piłki Nożnej Osób Niepełnosprawnych Seni Cup 2003 zakwalifikowało się 20 drużyn, które po grach wstępnych podzielone zostały na cztery grupy. Jak przystało na turniej finałowy, impreza miała odświętną atmosferę. Podczas ceremonii otwarcia wszyscy uczestnicy paradowali w okolicznościowych szalikach. Jeszcze tylko wciągnięcie flagi na maszt, przemówienia i ...piłka w grze! Pierwszy dzień finału stał pod znakiem emocji i pięknych bramek. Nawet deszcz nie zdołał popsuć atmosfery święta. Podczas wieczornej zabawy czekała na uczestników niespodzianka. Atmosferę podgrzewał lider zespołu muzycznego, odliczając czas do �czegoś wyjątkowego�. Punktualnie o 22.30 niebo rozbłysnęło sztucznymi ogniami.

Pokaz obserwowany z otwartymi ustami komentowany był jeszcze następnego dnia. W sobotę 28 czerwca wszystko miało być jasne. Rozgrywki rozpoczęty się punktualnie i trzymały w napięciu do ostatnich spotkań, w których drużyna z Jaromina toczyła korespondencyjny pojedynek z moskiewskim Internatem 16.

Jaromin zdołał jednak wyjść z tego pojedynku obronną ręką i to jego zawodnicy podnieśli w górę puchar za wygranie grupy �A�. Zwycięzcą grupy �B� zostało Dębno. Grupę �C� lepszym stosunkiem bramek wygrał zespół Gębic, a w Grupie �D� bezkonkurencyjna okazała się drużyna Końskich. Gratulacje!

Dekoracja zawodników stanowiła ostatnie takty tegorocznego Seni Cup. Okazałe puchary i medale wręczane przy akompaniamencie. �We Are the Champions" zespołu Queen wyznaczyły koniec jakiegoś ważnego wydarzenia, które wielu osobom wyznacza rytm życia, przysparza mnóstwo radości, sprawia, że kostium piłkarski staje się strojem odświętnym. Seni Cup powstał po to, aby poprzez piłkę nożną przyczynić się w pewnym stopniu do terapii jego uczestników, tymczasem to zawodnicy Domów Pomocy Społecznej dają próbę zdrowego futbolu. Jesteście mistrzami! Do zobaczenia za rok.