oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

"Szybko biegnij do mety" - dopinguje Ola na zawodach swojego chłopaka. Kostek nie słyszy jej słów. Nie z powodu adrenaliny, po prostu jest głuchy

Młody, przystojny chłopak dziarsko wchodzi do pokoju. Siada na krześle, jego dłonie zaczynają energicznie się poruszać. - Kocham biegać, żyję sportem - wyznaje. Kostek Bąkowski z Poznania ma 65 medali i sześć pucharów, dwa razy poprawił rekord Polski w biegu na 110 m przez płotki na zawodach dla niepełnosprawnych.

Nie słyszy od dziecka. - Nie wiadomo, dlaczego się taki urodziłem - "mówi" w języku migowym. Ma zdrowych rodziców, młodszą siostrę.

Jego przygoda ze sportem zaczęła się, gdy miał 14 lat. Uczył się jeszcze wtedy w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niesłyszących przy ul. Bydgoskiej. - Mój nauczyciel WF namówił mnie, abym wystartował w letniej spartakiadzie dla młodzieży niesłyszącej, która odbywała się w Poznaniu - opowiada. - Zdobyłem wtedy moje dwa pierwsze złote medale. Wygrałem biegi na 300 i 600 m - dodaje. Po tym sukcesie zaczął ćwiczyć ze słyszącymi zawodnikami z Towarzystwa Sportowego Olimpia. W 1995 r. w mistrzostwach Polski dla niepełnosprawnych był pierwszy w biegu na 400 m, w mistrzostwach Europy w Lozannie w Szwajcarii zajął ósme miejsce. Dwa lata później na olimpiadzie w Kopenhadze dwa razy był czwarty na mecie.

W 1998 r. odkrył dyscyplinę, w której szło mu jeszcze lepiej - bieg przez płotki. Na międzynarodowych zawodach dla niepełnosprawnych w Dortmundzie zdobył złoty medal na 60 m, ustanowił też rekord Polski. Potem dwa lata z rzędu poprawiał rekord naszego kraju, został też wicemistrzem Europy. Od tego czasu bardzo często stawał na podium w różnych krajach. Cały czas biega przez płotki i w sztafecie. Jego rodzina i dziewczyna Ola trzymają za niego kciuki i dopingują. Kostek chce być mistrzem Europy. Ostatnia szansa na to przeszła mu niedawno koło nosa. - Nie pojechałem na zawody do Bułgarii, bo Polski Związek Sportowy Głuchych miał kłopoty finansowe i nie płacił składek - wyjaśnia. Chłopak został zawieszony przez Europejską Organizację Sportową dla Niesłyszących, nie mógł wystartować. Teraz liczy, że może uda mu się pojechać na następne zawody za rok do Australii. - To moje marzenie - nie ukrywa Kostek. Czy mu się uda? To zależy nie tylko od jego samozaparcia, ale również od pieniędzy. - Potrzebuję je na trening i podróż - mówi chłopak. - Może znajdzie się jakiś sponsor...