oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

WIELKOPOLSKA

Pięciu wielkopolskich paraolimpijczyków: Anna Szymul- lekkoatletka, Albin Batycki- tenisista ziemny oraz pływacy- Maciej Sucharski, Krzysztof Pateraka i Piotr Pijanowski (na zdjęciu z trenerką pływaków Dorotą Płóciniak) otrzymali wczoraj z rąk marszałka województwa - Stefana Mikołajczaka - nominacje na Igrzyska Paraolimpijskie do Aten. Każdy ze sportowców notowany jest wysoko w światowych rankingach i ma szanse na medal. Pływacy w ostatnich dniach przed startem - już w Atenach - doskonalić będą szybkość przy starcie i nawrotach. Trenerka pokłada wielkie nadzieje zwłaszcza w sztafecie. Po cichu mówi nawet o złocie dla swoich podopiecznych. O złocie, zwłaszcza na 200 metrów marzy też Anna Szymul, która w maju tego roku, na mittingu lekkoatletycznym w Szczecinie pobiła rekord świata na tym dystansie. Dziś nasi sportowcy wylatują do Aten. (Gazeta Poznańska)

ŁÓDZKIE

Łodzianin Łukasz Labuch weźmie udział w paraolimpiadzie w Atenach. Nasz zawodnik startować będzie w biegu na 100 i 200 metrów.

  • Jak ocenia pan swoje szanse?
    • Łukasz Labuch: � W ostatnich mistrzostwach Europy zdobyłem srebrny i brązowy medal. Teraz też chciałbym zająć miejsca na podium. Żeby o tym myśleć muszę pobiec w granicach swoich rekordów życiowych, czyli 12,26 sek na 100 m i 25,16 sek na 200 m.
  • Kto jest pana trenerem?
    • Cały czas szkoli mnie ojciec Kazimierz, który był skoczkiem wzwyż. Od roku współpracujemy z trenerem AZS � Krzysztofem Węglarskim i widać efekty tej pracy. Moja forma rośnie i olimpijski optymizm też.
  • Czy przymierzał już pan olimpijskie stroje?
    • Tak, pasują jak ulał i bardzo mi się podobają.

Trener Krzysztof Węglarski: � Łukasz to fantastyczny, wielce utalentowany chłopak. Wierzę, że spełnią się jego olimpijskie marzenia i stanie w Atenach na podium. Zasłużył sobie na to ciężką, wytrwałą pracą. Uważam, że jest dobrze przygotowany do startu w Atenach. (Express Ilustrowany)

ŚLĄSK

Niepełnosprawni sportowcy z naszego regionu otrzymali w środę olimpijskie nominacje. Michał Czarski, marszałek województwa, podarował też każdemu olimpijczykowi maskotkę łosia. - Nie będziemy łosiami i przywieziemy medale - żartowali sportowcy.

Nasz region będzie reprezentować w Atenach jedenastu zawodników. Najpoważniejszym kandydatem do złota jest Janusz Rokicki, kulomiot z Cieszyna. - Na treningach pcham kulę na odległość 16 metrów. To o dwa i pół metra lepiej od mojego rekordu świata! - mówił sportowiec. - Cztery lata temu nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego jak sport niepełnosprawnych, a teraz jadę na igrzyska. Aż się wierzyć nie chce - kręcił głową.

Grażyna Błaszczak, trenerka z Chorzowa, zabiera na igrzyska trójkę pływaków. 15-letnia Kasia Pawlik jest najmłodsza w całej ekipie. - Wszyscy mają szanse na medale. Najtrudniejszymi rywalami będą przede wszystkim Chińczycy - zdradziła trenerka. - Będą medale, czy nie, dla nas i tak jesteście najlepsi - podkreślał marszałek Czarski.

Śląscy paraolimpijczycy wylatują do Aten w piątek, a swoje starty rozpoczną tydzień później. (Gazeta Wyborcza)

PODLASIE

Ośmiu niepełnosprawnych sportowców będzie reprezentować Podlasie na paraolimpiadzie. Dzisiaj wylecą do Aten. Ośmioosobowa kadra z Podlasia to spore osiągnięcie, zważywszy że przed czterema laty w Sydney honoru regionu broniło trzech sportowców.

- Za to wszyscy zdobyli wtedy medale - tłumaczy Ryszard Rodzik, prezes Startu Białystok, w barwach którego występują wszyscy nasi niepełnosprawni olimpijczycy. - Kandydatem do obrony złota w pchnięciu kulą jest Krzysztof Smorszczewski. Niestety, zwycięstwa w biegu maratońskim nie powtórzy już Waldemar Kikolski, tragicznie zmarły przed paroma laty nasz niedowidzący biegacz. Liczymy na sporą grupę pływaków.

To właśnie pływacy zdominowali ekipę naszych paraolimpijczyków. W Sydney w tej dyscyplinie reprezentowała nas jedna zawodniczka, teraz wystąpi ich sześcioro.

- Osoby niepełnosprawne zainteresowały się sportem, wyszły z domów - ocenia Halina Stepańczuk, trenerka trzech białostockich zawodniczek. - Nie wstydzą się już zdejmować w szatni protez. Przełom nastąpił we wrześniu ubiegłego roku, gdy zawodniczki zaczęły trenować razem z pływakami pełnosprawnymi. To zaowocowało wynikami i zdobyciem kwalifikacji olimpijskiej.

Uroczyste pożegnanie w Pałacyku Gościnnym zgotowały wczoraj podlaskim paraolimpijczykom władze miasta.

- Wasz udział w igrzyskach to powód do dumy dla naszego miasta i regionu - mówił Ryszard Zimnoch, wiceprezydent Białegostoku. - To również dowód, że osoby niepełnosprawne potrafią przekraczać bariery, na jakie natrafiają w życiu codziennym.

Kto wystąpi w Atenach?

Na igrzyskach paraolimpijskich Podlasie będą reprezentować zawodnicy Startu Białystok: Krzysztof Smorszczewski (41 lat, lekkoatletyka); Katarzyna Brzostowska (18 lat, pływanie); Beata Drozdowska (20 lat, pływanie); Magdalena Jarosławska (25 lat, pływanie); Joanna Mendak (15 lat, pływanie); Magdalena Szczepińska (20 lat, pływanie); Kamil Drągowski (17 lat, pływanie); Mirosława Turowska (42 lata, tenis stołowy).

Sylwetki paraolimpijczyków:

  • Krzysztof Smorszczewski do sportu niepełnosprawnych trafił 17 lat temu, od razu po wypadku, w którym stracił obie nogi. Porusza się na wózku, co nie przeszkadza mu w osiąganiu sukcesów na arenie międzynarodowej od 1998 r. W Sydney zdobył złoty medal w pchnięciu kulą. - Wszyscy liczą na powtórkę. Ta presja wyniku bardziej mnie martwi niż potencjalni rywale. Sport dał mi dużo. Miałem szczęście, że po wypadku od razu zająłem się treningami, to mi pomogło. O naszym kalectwie częściej mówią ludzie pełnosprawni niż my sami. Dla nas brak nogi, ręki czy inna ułomność jest czymś normalnym. Treningi pozwalają mi pokonywać bariery architektoniczne w wielu miastach naszego kraju, a tych ciągle nie brakuje.
  • Katarzyna Brzostowska, trenuje pływanie od siedmiu lat, jest po amputacji nogi. Uczennica III LO w Białymstoku będzie jedną z młodszych zawodniczek, które wyjadą do Aten. - Sport pomaga mi pokonywać słabości, dzięki niemu dążę do samodoskonalenia. Kiedyś dużo myślałam o swoim kalectwie, ale treningi pomogły mi o tym zapomnieć. Przyzwyczaiłam się do swojej ułomności i traktuję to naturalnie. Dzięki sportowi nabrałam pewności siebie. Duże wsparcie otrzymuję od znajomych oraz rodziny, którzy za mój występ w Atenach trzymają kciuki.
  • Beata Drozdowska, trenuje pływanie od siedmiu lat, ma prawostronne porażenie mózgowe. Na igrzyska pojedzie po raz drugi. W Sydney wywalczyła srebrny medal. Na co dzień studentka drugiego roku Akademii Medycznej na kierunku dietetyki: - Sport to dla mnie oderwanie od rzeczywistości. Osoby niepełnosprawne postrzegane są jako takie, które powinny w czterech ścianach zmagać się ze swoim kalectwem. Kiedyś moi sąsiedzi uważali mnie za biedną kalekę, teraz gratulują, gdy coś o mnie przeczytają w gazecie lub zobaczą w telewizji. Pływanie otworzyło mi drzwi na świat. Chodzę na uczelnię i rozmawiam z ludźmi, zamiast chować się przed nimi. Dzięki temu stałam się bardziej odważna.
  • Mirosława Turowska, trenuje tenis stołowy od siedmiu lat, jest po amputacji nogi. Będzie najbardziej doświadczoną zawodniczką z Podlasia. Mimo 42 lat na igrzyskach zadebiutuje, dlatego jest ciekawa imprezy i rywalek. - Dzisiejsza gala uświadomiła mi rangę igrzysk. Sport to mój sposób na życie, tenis stołowy pozwala mi się realizować. To pozwoliło mi zmienić również stosunek do kalectwa. Traktuję je jak coś, co zdarzyło się na pewnym etapie życia. Ułomność odczuwam na każdym kroku, bo to ogromne obciążenie. Ale sport pozwala przezwyciężać te słabości. Kciuki za mnie będą trzymać znajomi i przyjaciele, których dzięki rywalizacji sportowej mam bardzo dużo. (Gazeta Wyborcza)