oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz p>Nie patrzą na ruchy, tylko słuchają: pięta, palce, pięta, palce. Gdy układ jest skomplikowany, macają nogi trenera od kolan po stopy. W tańcu muszą liczyć kroki. Para wpadnie czasem na parę, partner zgubi rękę partnerki, ale nigdy nie nadepnie jej na stopę. Bo jak on zacznie z prawej, to ona z lewej. Nawet jeśli mają tylko jedno oko.

Sobota, sala gimnastyczna Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Tychach. Jan Kroschel i Janina Rosiek, para reprezentująca Tychy, siedzą na ławce, gdy zaczyna się kategoria open. - Gdybym w niej wystartował, tobym padł w seniorach. Jestem z Bydgoszczy. Żeby tu być, musiałem spędzić dzisiaj cztery godziny w szpitalu w Tychach na dializie. Mam nieczynną jedną nerkę i 53 lata - tłumaczy pan Jan. Trzy lata temu stracił wzrok.

Obok Alicja Dąbrowska z Kluczborka. Jej partner nie dojechał. - Miałam nowotwór i przerzuty. Jak tańczę, to o tym zapominam. Przyjechałam chociaż popatrzeć. W każdej chwili mogę przestać widzieć.

Z tyłu Darek i Joanna Popławscy. On ze Smardzewic, ona z Tychów. Dwa lata temu poznali się na parkiecie. Dzisiaj nie tańczą, bo Joanna jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Darek włożył ciemne okulary. - Jakie masz problemy ze wzrokiem? - pytam. Darek: - Już żadnych. Nic nie widzę.

Walc angielski. Para z numerem 11 wpada na 2. - Jestem jednooki. Taniec to świetna rehabilitacja. Uczy mnie orientacji w przestrzeni, koordynacji ruchów, refleksu - mówi Sławek Jeżowski, numer 11.

Na parkiet wychodzą juniorzy. "Piątka" z Wrocławia to czarne konie, dwukrotni mistrzowie Polski. Honorata Borawa i Dawid Popławski mają po 22 lata. Ona krótkowzroczna, on dalekowzroczny. Tańczą od ośmiu lat. Ten turniej nazywają rozgrzewką przez grudniowymi mistrzostwami. - Trzeba dobrze rozegrać parkiet - mówią. Trzymać się ścian, zaczynać z rogów, nigdy nie wychodzić na środek. Zajęli pierwsze miejsce w stylu standardowym, w latynoamerykańskim pokonała ich "trójka" z Wrocławia. Krzyczą ze szczęścia: Judyta Lubczyk, lat 17, zaćma i astygmatyzm, Piotr Kulesza, lat 19, dwa "plusy". Zdrowa dziewczyna Piotra zazdrośnie patrzy z widowni.

Seniorzy zbiorą puchary tylko w swojej kategorii. Jednooki Sławek z Anią Baranowską z Warszawy za standard, a Niki Wrona i Zdzisław Mądry z Częstochowy za latyno. Mają razem 104 lata, a biegają po sali jak podlotki. Jana, tego dializowanego z Bydgoszczy, prowadziła Janina.

Włodek Stefanek z Warszawy widzi tylko światło i cienie. Dotyka sukni Ani Grelak. - Jest różowa, a ja jestem blondynką - tłumaczy mu partnerka. Mają najtrudniej. - Musi nam wystarczyć jedno oko. Moje. Widzę przez nie jak przez nylon - mówi Ania. Niki i Zdzisław: - Tańczymy, chodzimy po górach, nie nosimy okularów, bo na naszą niską ostrość wzroku i tak nie pomogą. Udajemy, że dobrze widzimy.