oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Pod wodą nie ma barier (rozmawiał Karol Kobos)

Katarzyna Mielczarek od 14 lat porusza się na wózku. W 2001 roku ukończyła kurs nurkowania w ramach programu "Zerowa grawitacja". Ania Rocka i Justyna Pyz są wolontariuszkami ze stowarzyszenia Nautica. Szkolą niepełnosprawnych nurków. Wspólnie z Romanem Zającem z fundacji Jedność promowali ten sport w czasie weekendowej imprezy w warszawskim Blue City...

Czy szkolenie niepełnosprawnych nurków różni się od zwykłego kursu?

Justyna Pyz: Niepełnosprawni są ostrożniejsi i bardziej odpowiedzialni. Nie ma brawury. Ale pływanie wygląda tak samo, sprzęt też jest taki sam. Czasem trzeba tylko na poczekaniu coś wymyślić - inaczej przymocować ciężarki albo przytrzymać butlę.

Ania Rocka: Od nas wymaga to większej uwagi, ale nie jest bardziej niebezpieczne. Na zwykłym kursie instruktor uczy kilka osób, a tu każdy kursant ma swojego opiekuna.

Kasia Mielczarek: Pomoc jest potrzebna, bo pod wodą są prądy i wiry. Zdrowy nurek machnie płetwami i jest bezpieczny, a mnie czasem trzeba popchnąć lub poholować.

Czy każdy niepełnosprawny może nurkować?

A.R.: Nie, tak samo, jak nie każda sprawna osoba się nadaje. Ale zdrowy może nurkować po przyniesieniu zaświadczenia od lekarza rodzinnego, a niepełnosprawny musi zrobić specjalistyczne badania. Inaczej nikt nie zejdzie z nimi pod wodę.

Ilu niepełnosprawnych nurkuje w Polsce?

A.R.: Około stu osób. Część zaliczyła tylko kurs basenowy. Żeby uzyskać licencję, potrzebny jest jeszcze kurs na otwartych wodach, a wyjazdy nie są tanie. Ale coraz więcej osób się na to decyduje.

Co ich przyciąga?

Roman Zając: Nurkowanie to sport partnerski. Pływa się w parach lub grupach, a wzajemna pomoc jest stałym elementem. Integracja jest naturalna, nie wymuszona.

K.M.: W samym pojęciu integracji jest podział. A w bazie nurkowej się tego nie odczuwa. Mamy te same obowiązki, każdy zajmuje się sprzętem. Na miarę własnych możliwości czyści go i porządkuje. Jeśli nie może, to pilnuje tych, którzy mu pomagają. Wszystko robimy razem.

A.R.: Każdy z nas ma swoje problemy. Pod wodą można o tym zapomnieć...

A Tobie udaje się zapomnieć?

K.M.: Tak. Tam nie ma barier i nie ma wózka. Mogę się oderwać od swoich ograniczeń. Pływam z drugą osobą. Wzajemna odpowiedzialność nas zrównuje. To naturalna forma rehabilitacji - psychicznej i fizycznej.

Co dało Ci nurkowanie?

K.M.: Początek nowego życia. Przed wypadkiem trenowałam pływanie, a potem osiem lat nie byłam na basenie. I to był przełom, otworzyłam się. Zresztą wszyscy to potwierdzają. Dla wielu to największa przygoda w życiu. Wyjeżdżamy za granicę, spędzamy 30 godzin w samochodzie - to są dla nas wyzwania. I okazuje się, że to wszystko jest możliwe. A potem jest więcej wyjazdów, treningów, spotkań.

A.R.: Razem oglądamy slajdy czy filmy z wyjazdów, robimy otwarcie i zakończenie sezonu nurkowego, wspólne imprezy. Na kursach są osoby, które przed wypadkiem nie umiały pływać albo takie, które doznały urazu wskutek skoku na główkę. Pokonują swój lęk przed wodą i kończą kurs. Ich sukcesy są wzruszające i nam też dają siłę.

J.P.: A my uczymy się pomagać w naturalny sposób.

Jak wygląda kurs?

A.R.: Zajęcia basenowe prowadzimy przez cały rok w kilku ośrodkach w Polsce. Latem jeździmy do bazy na chorwackiej wyspie Hvar. Tam są zajęcia na wodach otwartych. Po tym kursie nurek dostaje licencję HSA - Handicapped Scuba Association [Stowarzyszenie Nurków Niepełnosprawnych - red.].

Szczegółowe informacje na temat kursów nurkowych dla niepełnosprawnych można znaleźć na stronie internetowej stowarzyszenia Nautica: www.nautica.pl.