oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Goślińska, Gazeta Wyborcza 3.01.2007; dps.pl 4.01.2007)

 

Artur przegrywa na starcie

Chłopak z Sosnowca jest najlepszym w Polsce pływakiem niesłyszącym. Nie stać go jednak na udział w mistrzostwach świata.

W wodzie Artur Pióro niczym się nie wyróżnia. Trener Marek Jabczyk pokazuje rękami: "płyń na maksa, trzy ruchy na jeden oddech, pracuj nogami". Ale do innych zawodników też nie mówi, bo nie usłyszeliby. W wodzie takim jak Artur nawet łatwiej. Mogą rozmawiać na migi.

Różnice widać na brzegu. Trener najpierw tłumaczy wszystkim zawodnikom, a potem odwraca się do Artura i powtarza. Rozumieją się, chociaż Jabczyk ma wąsy i dlatego Arturowi trudniej czytać z ruchu warg. Dziadek Artura Zbigniew Fesper nauczył trenera kilku zwrotów w języku migowym, na przykład "cztery razy na dwieście metrów kraulem".

Fesper wstaje o 4.45, żeby zabrać wnuka od rodziców w Sosnowcu i zdążyć na 6.15 do pływalni w katowickim Pałacu Młodzieży. 7.45 - Artur wyskakuje z wody i jedzie do gimnazjum dla niesłyszących przy ul. Grażyńskiego. I tak codziennie, rano i w południe. Drugi trening zaczyna o 15.45, zaraz po lekcjach.

- Trzy lata temu miał poważny kryzys - opowiada Fesper. - Nagle zaczął płakać w samochodzie, że ma dość. Namówiłem go, żebyśmy pojechali ostatni raz na basen. Nie będziesz się nawet rozbierać, mówię, tylko usiądziemy na trybunie. Siedzimy, mija pięć minut, a on wstaje i do szatni.

Treningi - od ściany do ściany, wte i wewte. Monotonię i wysiłek rekompensują sukcesy. Artur jest najlepszym w Polsce pływakiem niesłyszącym. Z każdych zawodów przywozi złote medale. W czerwcu zeszłego roku na mistrzostwach Europy w Grecji zdobył czwarte miejsce na 200 m stylem motylkowym i czwarte na 1500 stylem dowolnym. Piętnastolatek ścigał się z większymi i starszymi, bo nie było podziału na kategorie wiekowe.

W grudniu zmierzył się z rówieśnikami. To były otwarte mistrzostwa Śląska w Raciborzu. W stylu dowolnym na 400 i 1500 m był trzeci. Pod koniec stycznia spróbuje sił na mistrzostwach Polski w Skierniewicach.

Zawsze trenował ze słyszącymi. Był popychadłem, dopóki nie udowodnił, że jest dobry. Ale raczej nie ma szans ich pokonać. Przegrywa na starcie. - Arturowi sędzia musi machnąć ręką, w najlepszym razie zapala się lampka. Sygnał dźwiękowy dociera do zawodników szybciej - tłumaczy Jabczyk. Widzi u Artura braki techniczne i złe nawyki. Chłopak długo nie mógł znaleźć trenera, bali się bariery komunikacyjnej. Głowę wynurza za wysoko, bierze oddech co jeden ruch. Ma mniej rozwinięte płuca niż słyszący. Nie ćwiczy ich mową.

- Wolę startować z głuchymi - mówi Artur. Nadal czuje się gorszy. Dziadek: - Ale na tle kolegów z klasy jest bardziej samodzielny. Przez to obycie w świecie słyszących.

Ostatnia bariera to pieniądze. W sierpniu są mistrzostwa świata dla niesłyszących w Tajwanie. Polski Związek Sportowy Głuchych obiecał zgłosić Artura, zarezerwować lot, nocleg i to wszystko. Pieniądze na podróż i pobyt musi znaleźć sam - 20 tys. zł. Zwrócą się, jeśli zajmie co najmniej trzecie miejsce.

Chcesz pomóc Arturowi wyjechać na mistrzostwa świata? Zadzwoń na nasz redakcyjny numer: 0507 094 352