zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Cerkwie, koty i kwiaty fruwają na wietrze, trzymają je tylko spinacze. W jednym kącie podwórka - mała manufaktura: prasowanie gazet, choć nie tylko. A w drugim - przysposabianie płytki PCV do celów wyższych. Słowem - plener.

Po raz szósty zjechali do Białowieży twórcy z Podlasia i Litwy o różnym stopniu niepełnosprawności. Upośledzeni umysłowo, niepełnosprawni ruchowo, z zaburzeniami psychicznymi wspólnie malują, rzeźbią, kleją. Wyobraźni i pomysłów można im pozazdrościć.

Oto Marek, brunet z kręconą czupryną ze Środowiskowego Domu Pomocy Społecznej z Łomży. Od ręki robi linoryty z... płytki PCV.

- Płytka musi być odpowiednio twarda, bo inaczej linoryt nie wyjdzie - tłumaczy z poważną miną. - Ja bez linorytu nie mogę żyć. Ostatnio nie mogłem zdobyć płytki, to miesiąc siedziałem bezczynnie. Okropne uczucie.

Marek rysuje wzór na dużym kawałku płytki (specjalnie sobie przyniósł naręcze kwiatów z łąki i rozłożył przed nosem), potem płytkę tnie na kawałki i każdy żłobi według wzoru. Na koniec wałkiem rozprowadza farbę na płytce i odciska na niej papier. I oto mamy prześliczne ornamenty roślinne.

Kasia z Białegostoku (duże oczy, ciemne włosy, łagodny uśmiech) zasiadła przy stole z kłębkami nitek i klejem. Na kawałku dykty czeka już narysowany ołówkiem wzór, Kasia bierze nitkę i delikatnie przykleja. Bardzo pracochłonna czynność, ale jakie efekty!

Michał z Dąbrowy Białostockiej (czarnowłosy chłopak w okularach, gaduła) obłożył się kredkami świecowymi i zamalowuje nimi ogromny karton.

- To są te ptaki, o których wczoraj był film [uczestnicy pleneru oglądali film dokumentalny prof. Simony Kossak] - opowiada. - Były tam też wilki i dzik.

Grzesiek z Białegostoku przynosi z pokoju swoje dzieło zrobione dzień wcześniej. Piękny, pomarańczowo-żółty kot mieni się kolorami, pachnie woskiem. To tkanina wykonana techniką batiku, który uczestnicy pleneru robią już od dwóch dni. Na podwórku przed jednym z białowieskich pensjonatów [bazują w nim plenerowicze] - właśnie suszą się bajecznie kolorowe płachty. Na wietrze fruwają: cerkiew, przekopiowana z kubka, lilie, indiańskie wzory, domki dla krasnoludków, wschodzący księżyc. Chciałoby się niektóre z tych płacht zerwać i uciec, takie piękne.

- Najpierw trzeba namalować wzór na materiale. Potem pociągnąć po nim woskiem, wszystko włożyć do żółtej farby, albo innej... - tłumaczy trochę niewyraźnie Basia (roześmiana blondyneczka w okularach , po 30.). Jeszcze tylko trzeba przeprasować taką zawoskowaną płachtę przez gazetę, by ściągnąć wosk. Potem spinaczem przypiąć do sznurka. A potem już tylko pokazywać na wystawie.

A taka zostanie otwarta już jutro o godz. 16 w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej w Białowieży. 11 września prace obejrzeć będzie też można w Muzeum Rzeźby im. Karnego w Białymstoku.

Plener zorganizowało Stowarzyszenie na Rzecz Niepełnosprawnych "Nike".