oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Nazywają się Twórcownia, bo to nie jest tak zobowiązująca nazwa jak tworzenie. Nie łączą ich ani miasto, ani wiek, ani niepełnosprawność, tylko odkrywanie w sobie dziecka. We wtorek rozebrali swoją pierwszą wystawę w Śląskiej Bibliotece Terapeutycznej w Katowicach.

Twórcownia ma siedzibę w Śląskiej Bibliotece Terapeutycznej w Katowicach. Powstała pół roku temu. Założycieli było pięciu, dzisiaj jest 25 członków. Spotykają się dwa razy w tygodniu. Skąd się wzięli? Agnieszka na przykład jest córką portierki biblioteki (dlatego wystawę twórcowników obejrzeli wszyscy portierzy). - Ja jestem z Janowa i przychodzę od czasu do czasu, bo doskonalę się również w sztuce kulinarnej - mówi Bogusia Latusek, zwana Bogusią od Koników Biegających w Lewo, ale tylko do wczoraj, bo wreszcie udało jej się namalować konia biegnącego w prawo.

Mieszkają w różnych śląskich miastach, mają od 16 do 60 lat. - Mam pięć lat. Na tyle się czuję i takie są moje obrazki. Gdy ma się pięć lat, nikt nie mówi, jak tworzyć - mówi Ilona Rafa, czyli Rafa Koralowa. Ilona wprowadziła na twórcowanie lalki, które stały się modelami.

Twórcowników nie łączy niepełnosprawność. - Najbardziej niesprawna jestem ja - przedstawia się Basia Bełdowicz, zwana Mantykorą. To ona znosiła twórcownikom pierwsze materiały do malowania, ale z pomocą syna, bo chodzi o kulach.

- A właśnie że ja, bo jestem upośledzona umysłowo, a wy macie zdrowe głowy! - kłóci się Bogusia.

- Nazywamy się Twórcownia, bo to nie jest taka zobowiązująca nazwa jak tworzenie. Nie musimy być od razu artystami sztuki wysokiej - tłumaczy Basia, która akurat tworzy również wysoką sztukę.

- Odkryłem w sobie dziecko. Jedno spotkanie w Twórcowni daje pałer na cały tydzień - dodaje Wojtek Bieńczyk, Malarz Wież i Jednostek Latających.

Wtorek był smutnym dniem. Twórcownicy rozbierali swoją pierwszą wystawę "Dzieckiem podszyci". W Małej Galerii biblioteki pokazali wszystkie dzieła. Było ich wiele, bo powstawały w zawrotnym tempie od czasu, gdy w kwietniu Twórcownia dostała pierwszą i jedyną dotację w wysokości tysiąca złotych i natychmiast ją wydała na farby akrylowe.

Wernisaż odbył się w wigilię Dnia Dziecka. Wystawa wciąż się zmieniała. Na zdjęciach dokumentujących twórcowanie ktoś dorysował dymki i powstały komiksy. W galerii czytano wiersze, a Maciek dał koncert po raz pierwszy, od kiedy stracił wzrok.

W pół godziny wystawy już nie było. Twórcownicy mają problem. - Potrzebujemy lokalu - mówi Bogusia. Swoje skarby ukrywają w schowku na półpiętrze biblioteki.

- Możemy je powiesić w naszych budynkach. Mamy tyle ścian - zaproponowała Barbara Kowalczyk, szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach, obecna na wczorajszej rozbiórce wystawy.