oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Wach - Gazeta Wyborcza 4.12.2007; dps.pl 5.12.2007)


Chociaż wolontariusze na całym świecie obchodzą w środę swoje święto, raczej niewielu z nich odpoczywa. Zwłaszcza ci, którzy przyłączyli się do Świątecznej Paczki, właśnie teraz mają pełne ręce roboty.

W Krakowie są ich setki. W całej Polsce - dwa tysiące. Pomagają dzieciom w nauce, wspierają ubogie rodziny, a tuż przed Bożym Narodzeniem wcielają się w role aniołów. Zabiegają wtedy o prezenty dla osób, które o podarunkach nawet nie marzą - wyszukują rodziny, spisują ich historie i listę potrzeb, wpisują je do bazy danych, szukają darczyńców, organizują sztaby i magazyny, potem transport. Zdarza się, że na sen zostaje im godzina lub dwie. Idą spać, kiedy kolejna kawa już nie działa... Ale nie zamieniliby tego czasu na nic innego!

Joasia Kłosowska, studentka II roku politologii. Rok temu wróciła z Anglii, gdzie przez trzy lata zarabiała na studia. Jeszcze w Londynie zadzwoniła do niej koleżanka z USA i mówi: "Jak ty wracasz do tego swojego Krakowa, to koniecznie musisz wejść w Paczkę". - Dowiedziałam się, o co chodzi, poznałam ludzi organizujących akcję i weszłam - wspomina z uśmiechem Asia. Kilka tygodni temu poszła na pierwszy wywiad do rodziny w starej kamienicy na Kazimierzu. - Było strasznie zimno, bo w niektórych oknach brakowało szyb. Toaleta znajdowała się na korytarzu - relacjonuje Joasia. - W mieszkaniu była pięcioletnia dziewczynka, którą sam wychowuje ojciec. Mówiła, że najbardziej chciałaby lalkę i jakieś czekolady albo cukierki. Tyle. Więcej marzeń nie ma. Wymiękłam. Pomyślałam: Kazimierz, dzielnica pubów i kawiarni, a tu taka bieda.

Druga rodzina, którą odwiedziła Asia, mieszka w bloku kilka ulic dalej. - Ciepło, łazienka na miejscu. W porównaniu z poprzednim mieszkaniem znakomite warunki - opowiada. Zastała tam 37-letnią kobietę ze sparaliżowanym synem. - Wypytuję, czego im potrzeba. Odruchowo wpisuję herbatę i kawę, a ona mówi, że kawy nie, bo droga. Wolałaby raczej więcej maści na odleżyny dla syna - mówi Joasia. - Poszłam do chłopca. Od jego mamy usłyszałam, że może próbować chodzić, ale nie chce. Nie ma motywacji. Pytam chłopaka o prezent, który by go z tego łóżka wyciągnął. A on, że zawsze chciał mieć bmx... Zapisałam. I tak na liście obok maści znalazł się rower. Wierzę, że znajdzie się ktoś, kto taką paczkę zrobi...

W sztabie stowarzyszenia Wiosna (organizator Świątecznej Paczki) przy ul. Starowiślnej można było wczoraj zastać Anię Oskwarek, studentkę V roku stomatologii. Przyszła, choć za dwa dni ma kolokwium z chorób śluzówek. - Co ja tutaj robię? Telefony odbieram, bo się urywają - śmieje się Ania. I wspomina, jak w zeszłym roku była jednym z koordynatorów Paczki: - Wchodzę do skromnego mieszkania, gdzie jest ósemka dzieci, w tym jedno adoptowane, bo go rodzina chciała uchronić przed domem dziecka. Słyszę, że Paczka jest bardzo OK, ale na pewno są rodziny w dużo gorszej sytuacji niż oni. Dla takich momentów warto tu być!

Świąteczna Paczka

* Organizatorzy ze stowarzyszenia Wiosna nadal poszukują wolontariuszy - socjologów i etnografów, którzy przyłączą się do akcji.

Kontakt: (012) 412 28 54, e-mail: biuro@wiosna.org.pl Najbliższe spotkanie organizacyjne w tę sobotę.

Żeby przygotować paczkę ze świątecznymi prezentami dla ubogich, trzeba najpierw wejść na stronę internetową www.swiatecznapaczka.pl i tam wybrać rodzinę, której chce się pomóc. Każda ma przydzielony numer ID, który pozwala na zachowanie anonimowości. Tym numerem trzeba będzie oznaczyć paczkę. Należy także zadeklarować, do którego magazynu (z podanej na stronie listy) paczka zostanie dostarczona, a potem przywieźć ją tam we wskazanym dniu.

Nie trzeba się zrażać, że ktoś nie jest w stanie zaspokoić wszystkich wymienionych przez rodzinę potrzeb. Dla obdarowanych liczy się także gest. Dzięki tym podarunkom dla wielu najbliższe święta będą wyjątkowe. I nie chodzi tylko o obdarowanych!