oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

65 pensjonariuszek mieszka pod opieką sióstr boromeuszek w Domu Pomocy Społecznej dla Dorosłych w Tarnowskich Górach. Pod dachem ponad 100-letniego budynku przy ulicy Gliwickiej swój dom mają osoby samotne i chore, których życie byłoby jedną wielką klęską, gdyby nie troskliwe ręce sióstr, pielęgniarek i lekarzy.

- Opiekujemy się osobami cierpiącymi na choroby psychiczne i chorobę Alzheimera - mówi 70-letnia siostra Norberta. Najmłodsza z pensjonariuszek ma 32 lata, najstarsza prawie 100 lat. Niektóre mieszkają tutaj od kilku lat, a inne nawet od 1945 roku, jak np. pani Gertruda Szewczyk, której rodzice zmarli w czasie wojny.

Wiele kobiet żyłoby na skraju nędzy lub w warunkach urągających ludzkiej godności. Są tu przecież osoby opuszczone przez rodziny, ubogie - jednym słowem takie, których los nie rozpieszczał, a dodatkowo skazał jeszcze na nieuleczalne choroby psychiczne. Jednak wystarczy kilka godzin spędzonych wśród podopiecznych boromeuszek, aby się przekonać, że nie panuje tu atmosfera przygnębienia.

Personel uwija się jak może, a zdrowe pensjonariuszki pomagają chorym przy najprostszych życiowych czynnościach. Wszystkie otrzymują posiłki i mają całodzienną opiekę. 2-, 3-osobowe pokoje są przestronne i jest tu wiele domowego ciepła. W czasie wolnym, w miarę możliwości, każda mieszkanka może wykonać jakąś pożyteczną pracę. Dawniej na terenie Domu Pomocy była hafciarnia. Skubano także pierze. Dziś jednak na tę pracę nie ma zbyt wielkiego zapotrzebowania na rynku.

Stanisława Tokarz ma jednak kołowrotek, przędzie na nim wełnę - wyrabia z niej czapki i szaliki.

- Zawsze chciałam być w zakonie - mówi siostra Norberta. - Tutaj, z ludźmi chorymi i pozbawionymi opieki, znajduję swoje szczęście. Gdybym jeszcze raz się miała urodzić, znów wybrałabym zakon. Jestem w Tarnowskich Górach od 34 lat i nie żałuję mojego powołania.