zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Rodzicom dzieci uczęszczających do Ośrodka Rehabilitacji "Promyk" nie podoba się skład Rady Społecznej Ośrodka. Domagają się wprowadzenia do niej przedstawicieli rodziców i zmiany przewodniczącej.

- Dlaczego o naszym ośrodku ciągle źle się mówi? - dziwią się rodzice i postanawiają przerwać złą passę. - Zaczniemy od zmian w Radzie Społecznej. Nie chcemy przewodniczącej, która pod nami dołki kopie! - zapowiadają.

A przewodniczącą Rady jest Elżbieta Smykał, która w magistracie pełni także funkcję Inspektora ds. Osób Niepełnosprawnych. Kilka lat temu była także dyrektorem placówki. Zdaniem rodziców nie może pogodzić się z utratą stanowiska i dlatego mści się na personelu.

- Mamy obawy, że zamiast wspierać nowego dyrektora, będzie go skutecznie blokować! - tłumaczy Józef Woźniak, rodzic i przewodniczący Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych "Promyk". - Ta pani miała swoje pięć minut. Była dyrektorem przez tyle lat. Przez ten czas tylko kłóciła rodziców z personelem. A nam potrzebny jest spokój, nie afery.

O tym, że Elżbieta Smykał powinna być przewodniczącą jest natomiast przekonany wiceprezydent Maciej Kozłowski.

- Dobry fachowiec, rzetelny pracownik. Zna Promyk od podszewki. Rodzice powinni być zadowoleni, że nad pracą dyrektora czuwa ktoś, kto świetnie zna się na rzeczy - tłumaczy Kozłowski.

Ale to nie jedyna zmiana, jakiej domagają się rodzice. Chcą mieć swojego przedstawiciela w 10-osobowej radzie. - Nic o nas bez nas!- tłumaczą.- Dlaczego nie mamy głosu? Przecież nikomu tak nie zależy na dobru naszych dzieci jak nam?

I tu ich zdanie podziela wiceprezydent Maciej Kozłowski. - Zgadzam się. Powinni stanowić nawet 50 proc rady. To chore, by nie mogli podzielić się swoimi obserwacjami, wskazać błędów placówki. Zmienimy to.

Prawdopodobnie już w czerwcu poznamy nowego dyrektora Promyka, bo niedawno Magistrat rozpisał konkurs na to miejsce. - Może nowy dyrektor zasieje ziarno zgody pomiędzy nami, personelem a radą - po cichu liczą rodzice.

Będę walczyć

Maja Sałwacka: Rodzice i stowarzyszenie nie chcą by pełniła Pani funkcję przewodniczącej rady, czy w związku z tym planuje Pani odejść?

Elżbieta Smykał: Wiem, że rodzice są buntowani przez personel. Nie poddam się, bo dla mnie najważniejsze jest dobro dzieci. Wiem jak im pomóc i dlatego będę dalej walczyć.

Rodzice twierdzą, że Pani czas minął. Była Pani dyrektorem przez 9 lat i według nich niewiele zdziałała.

- Nie wiem skąd taka wielka nienawiść do mojej osoby? Chyba dlatego, że jestem wymagająca i od personelu wymagam dużej pracowitości. Kiedy byłam dyrektorem ośrodek był jeszcze placówką oświatową z niewielkim budżetem. Mimo to przeprowadzałam remonty, kupowałam sprzęt do rehabilitacji. Kontrole nie wykazały nigdy żadnych uchybień. Potem ośrodek stał się placówką rehabilitacyjną - zresztą z mojej inicjatywy i za tą zmianą poszły większe pieniądze. Nic więc dziwnego, że kolejny dyrektor mógł sobie pozwolić na inwestycje.

Ogłoszono konkurs na nowego dyrektora Promyka, czy zgłosi Pani swoją kandydaturę?

- Nie wykluczam tego. Muszę się jednak zastanowić, czy pomogę bardziej, jako inspektor i przewodnicząca rady czy jako dyrektor. Na przykład ostatnia kontrola merytoryczna wykazała, że trzy osoby nie pracują właściwie. Tak więc widać, że zmiany są potrzebne.

Zobacz także: