zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Tomek spędza życie wbity w dziecinny wózek inwalidzki, bo inny nie zmieściłby się w drzwiach jego domu. Jest ofiarą wypadku drogowego, 100-procentowym - jak mówią lekarze - kaleką. Ale jest też ofiarą firmy ubezpieczeniowej, która zamiast odszkodowania przysłała mu "krzepiący" list.

Życie dwudziestoletniego Tomka zmieniło się w piekło dwa i pół roku temu. W sierpniu 2000 r. w Narwi prowadzony przez Białorusina mercedes wymusił pierwszeństwo i uderzył w motor, którym jechał Tomek. Chłopak ze stłuczeniem pnia mózgu i krwiakiem trafił na oddział intensywnej terapii do szpitala w Hajnówce. Do października był w stanie śpiączki. Przeszedł dwustronną trepanację czaszki, pięć operacji nóg.

To był koszmar

- On nie mówił, nie mógł nic sam zrobić, trzeba go było uczyć jeść i pić - opowiada matka Tomka. - Wszystkie stawy poszły, nie zginał rąk, nie siedział, był sztywny jak kłoda. W wyniku uszkodzenia nerwu środkowego co chwila zlewał się potem. Lekarz, gdy zobaczył zdjęcia jego nóg, powiedział, że nie podejmie się takiej operacji. To był koszmar, lekarze stwierdzili 100 proc. utraty zdrowia.

Teraz Tomek nadal jest przykuty do wózka, uwięziony we własnym domu. Nadal nie panuje nad odruchami, ma trudności w mówieniu, niedowidzi, rzadko udaje mu się stanąć o własnych siłach.

Sprawca wypadku został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu, Tomek - na dożywotnie leczenie, rehabilitację i ciągły ból fizyczny. Cały ciężar opieki nad nim spadł na barki rodziców.

Opiekuńcze skrzydła ubezpieczyciela

Za usunięcie skutków wypadku odpowiada firma ubezpieczająca sprawcę. W tym przypadku jest to CIGNA STU SA, w której Białorusin wykupił OC. Sprawą "zajął się" oddział lubelski towarzystwa. To jego zadaniem było przeprowadzenie likwidacji szkody, co oznacza, że - prócz rekompensaty za zniszczony kompletnie motor - chłopak powinien dostać odszkodowanie adekwatne do stopnia utraty zdrowia. Zgodnie z prawem towarzystwo ma na to 30 dni.

Na wypłatę 1200 zł za motor czekał osiem miesięcy. Pierwszą zaliczkę na poczet odszkodowania - 5 tys. zł - dostał po ponad roku od wypadku, w październiku 2001 r. Monity i prośby rodziców o kolejne pieniądze, niezbędne do życia ich synowi, zdały się na niewiele - firma stale coś obiecywała, zwodziła, zapowiadała nawet, że ktoś wpadnie do Narwi. Na obietnicach się skończyło.

W sierpniu 2002 r. zdeterminowani rodzice zwrócili się o pomoc do białostockiego oddziału Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego".

- Ci ludzie zostali pozostawieni kompletnie samym sobie z ich nieszczęściem - mówi Andrzej Jaworski, dyrektor oddziału regionalnego Alter Ego. - Sami płacili za wszystko - lekarstwa, rehabilitację. My zebraliśmy całą dokumentację medyczną, odpowiednie zaświadczenia, zbadaliśmy sytuację finansową Tomka, jego stan psychofizyczny i skierowaliśmy go na badania do współpracujących z nami specjalistów z listy biegłych sądowych. To oni opisali w opinii związki przyczynowo-skutkowe stanu zdrowia mężczyzny z wypadkiem i ocenili stopień utraty zdrowia.

Na tej podstawie Alter Ego już we wrześniu wystąpiło do ubezpieczalni o wypłatę ponad 200 tys. zł zadośćuczynienia, rent - wyrównawczej, na zwiększone potrzeby, opiekę i przystosowania zawodowego, a także zwrot kosztów zmian adaptacyjnych w mieszkaniu.

Po pierwszych interwencjach stowarzyszenia w październiku na konto Tomka wpłynęło 10 tys. - w sumie CIGNA jak dotąd zapłaciła mu jedynie 17 tys. zł tytułem odszkodowania.

Alter Ego nie ustępowało, naciskało, by ktoś z firmy pofatygował się do Narwi i przyjrzał się faktycznej sytuacji ofiary wypadku.

Album na święta

Wreszcie po blisko trzech latach, w grudniu minionego roku, u Tomka pojawiło się dwóch przedstawicieli firmy. Co oczekujący na finansowe wsparcie chłopiec dostał "na Gwiazdkę" od CIGNY ? Kuriozalny list: "Łącząc się z Panem w bólu i cierpieniach (...) pragnę Panu życzyć powrotu do zdrowia i radości życia. Przepraszam za tak długą procedurę likwidacji i tylko częściowe sukcesywne przekazywanie bezspornych świadczeń (...). Pozwalam sobie przekazać na Pana ręce album KENIA będący efektem pasji Pana Tomasza Gudzowatego [udziałowca CIGNY - przyp. red.] - jaką jest fotografia zwierząt i przyrody Afryki. Serdecznie i gorąco pozdrawiam". Potem są świąteczne życzenia, pod którymi podpisał się dyrektor oddziału lubelskiego Andrzej Bukowski. Przedstawiciel obiecał, że pieniądze wpłyną w ciągu tygodnia. Nie wpłynęły.

- Zaczęła się zabawa w głuchy telefon - mówi Andrzej Jaworski. - Wreszcie skierowaliśmy sprawę do zarządu. Po miesiącu dostaliśmy informację, że zarząd podjął decyzję o wypłacie Tomkowi 33 tys. zł. To ciągle kropla w morzu potrzeb. Te pieniądze i tak nie zwrócą mu utraconego zdrowia. To proteza jego życia.

Mówi Piotr Kaczanowski, członek zarządu Towarzystwa CIGNA STU SA w Warszawie:

Osobiście objąłem nadzór nad tą sprawą i będą ją monitorował na bieżąco. Wystawiłem też bardzo krytyczną opinię na temat postępowania w tej sprawie oddziału lubelskiego. Opieszałość, z jaką ją załatwiał, jest niedopuszczalna. Ten młody człowiek już dawno powinien otrzymać dużo większe pieniądze - biorąc pod uwagę rozmiar jego krzywdy i naszą niewątpliwą odpowiedzialność gwarancyjną. Dlatego też podjąłem decyzję o natychmiastowym wypłaceniu mu 33 tys. zł tytułem kolejnej zaliczki na poczet zadośćuczynienia. Te 50 tys. zł - w sumie - jest w mojej ocenie absolutnie bezsporne i niezbędne, by pan Tomasz mógł wracać do w miarę normalnego życia. Zresztą ta sprawa nie zamknie się po dwóch czy trzech latach. Jak długo będą pojawiały się koszta - sprzętu rehabilitacyjnego, lekarstw, dowozów itp., tak długo będziemy te roszczenia realizować. Oddział lubelski dostał bardzo szczegółowe wytyczne, z których co tydzień ma składać sprawozdanie. Dostał też polecenie ustalenia podstaw do renty.

Jaka będzie ostateczna wysokość zadośćuczynienia - będzie wiadomo dopiero wyjaśnieniu wszystkich okoliczności. Nie ulega wątpliwości, że winę za spowodowanie wypadku ponosi nasz ubezpieczony, ale musimy brać pod uwagę wszystkie okoliczności, w tym ewentualne przyczynienie się poszkodowanego np. poprzez zbyt dużą szybkość.