oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Szefowie olsztyńskich zakładów pracy chronionej wykorzystywali pracowniczy fundusz do prywatnych celów.

Wczasy we Włoszech, ubezpieczenia na życie i wysokie bezzwrotne pożyczki - na takie cele szefowie jednej z olsztyńskich firm wykorzystali fundusz pomocy osobom niepełnosprawnym - ustaliła Najwyższa Izba Kontroli. Dzięki lukom w prawie za wyprowadzenie pieniędzy z zakładu pracy chronionej nie poniosą jednak żadnych konsekwencji.

Olsztyńska delegatura NIK skontrolowała, w jaki sposób firmy korzystały z pieniędzy pochodzących z tzw. Zakładowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w latach 2000-2002.

Środki na ten fundusz pochodziły z podatku dochodowego od osób fizycznych i podatku od nieruchomości. Zgodnie z prawem zakłady pracy chronionej nie odprowadzają ich do do skarbówki czy samorządów, tylko przeznaczają na własne cele. - Aż w czterech z pięciu zakładów w regionie stwierdziliśmy nieprawidłowości - mówi Krzysztof Fabiański, wicedyrektor olsztyńskiej delegatury NIK.

Kontrola objęła m.in. olsztyńską firmę S., produkującą styropiany, która w ub. roku zatrudniała 110 niepełnosprawnych. Z funduszu, z którego pracownicy mieli uzyskiwać bezzwrotne pożyczki, korzystali tylko szefowie firmy. W sumie na prywatne cele wykorzystali kilkaset tys. zł.

NIK ustalił, że Andrzej G., członek zarządu firmy, dostał ponad 23 tys. bezzwrotnej pożyczki - z czego 5 tys. przeznaczył na wczasy we Włoszech. Następnie wraz z Antonim B., prezesem zarządu (wziął ponad 8 tys. zł pożyczki), wykupili sobie ubezpieczenia na życie.

Obaj panowie tłumaczyli kontrolerom NIK, że ubezpieczenie było niezbędne, ponieważ " mają samochody bez kierowcy, a ciągłe podróże po Polsce narażają ich na stres i ewentualny wypadek".

Z funduszu niepełnosprawnych korzystali też m.in. główny księgowy ( ponad 9 tys. zł), naczelny inżynier ( 15. tys. zł) i żona prezesa firmy S. (ponad 2 tys.zł).

- Działanie tych ludzi jest niemoralne - uważa Fabiański. - Nie udostępniali niepełnosprawnym publicznych środków. Szeregowi pracownicy najprawdopodobniej nie wiedzieli, że z takiego funduszu mogą w ogóle korzystać.

Jak przyznają kontrolerzy NIK, dzięki lukom w prawie za wyprowadzenie pieniędzy z zakładu pracy chronionej nie ponosi się jednak żadnych konsekwencji. Wszystko przez Ustawę o rehabilitacji, która nie określa precyzyjnie, na co można przeznaczyć pieniądze z funduszu zakładowego.

Lukę w prawie wykorzystała też olsztyńska firma budowlana. Z pieniędzy, które zgodnie z prawem należało przeznaczyć na sprzęt ułatwiający pracę niepełnosprawnym, firma R. wydała ponad 340 tys. zł na prywatną przychodnię lekarską w Gdańsku. Z przychodni nie skorzystał żaden olsztyński niepełnosprawny. Co więcej, firma, mimo inwestycji, zwolniła połowę zatrudnianych inwalidów. - Najbardziej bulwersujące jest to, że wydatki te były zgodne z prawem, bo przepisy umożliwiają rozbudowę prywatnych firm za publiczne pieniądze - mówi Fabiański.

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli tę "patologiczną sytuację" może zmienić nowelizacja ustawy o rehabilitacji, która czeka na podpis Prezydenta RP. Nowe przepisy mają ograniczyć wyprowadzanie pieniędzy z firmy i listę dóbr, które mogą być zakupione przez zakłady pracy chronionej. - Jeśli ustawa zostanie podpisana, nie będzie dochodziło do marnotrawstwa publicznych pieniędzy - uważa Fabiański.