oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Poruszający się na wózku inwalida z Goliny Wielkiej wybija szyby w bojanowskich sklepach i w rawickiej Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Odwiedziliśmy go, by poznać motywy jego postępowania.

Mam żal do lekarzy, bo amputowali mi nogę bez znieczulenia - tłumaczy Jan D. - I do rawickiego KRUS-u. Golinianin, Jan D. ma 46 lat. Od 1989 roku choruje na miażdżycę i cukrzycę. W 1996 roku otrzymał rentę, ale twierdzi, że nie ma dotąd decyzji KRUS-u. Mieszka samotnie. W lipcu 2001 roku stracił nogę. Porusza się na wózku inwalidzkim.

Zagniewany na KRUS

- Zostałem wezwany przed komisję w sprawie przedłużenia mi dodatku pielęgnacyjnego - mówi Jan D. - Nie otrzymałem go. Według relacji dyrektora KRUS-u w Rawiczu, Wojciecha Buszewicza, Jan D. stawił się przed komisją o kulach i dlatego nie otrzymał dodatku pielęgnacyjnego. Napisał jednak odwołanie i przywrócono mu dodatek.

Rezygnuje z renty

- W listopadzie 2002 roku pan Jan D. pisemnie oświadczył, że nie chce ani dodatku, ani renty inwalidzkiej. Przekazywane mu pieniądze od lipca 2001 roku odsyłał do nas z powrotem. Przestaliśmy przesyłać mu rentę. Jest zdeponowana, dopóki nasz klient pisemnie nie oświadczy, że chce ponownie odbierać świadczenie rentowe - wyjaśnia Wojciech Buszewicz.

Skarga w sądzie

- Złożyłem w Sądzie Okręgowym w Poznaniu skargę przeciw KRUS-owi - twierdzi mężczyzna - KRUS odebrał mi połowę renty, a z połówki nie wyżyję. Skarży też dyrektora KRUS-u z Warszawy. Opowiada, że pobił dyrektora, gdy ten przejeżdżał przez Golinę Wielką, a dyrektor w odwecie nasłał na niego oprawców, którzy go skatowali. Zwracał się o pomoc do telewizji, ale mu jej nie udzielono.

W kolizji ze środowiskiem

Jan D. od pewnego czasu jest skłócony z mieszkańcami wsi. Twierdzi, że ekspedientki go chcą otruć. Właśnie z tych pobudek przed miesiącem wybił szyby wystawowe w dwóch sklepach w Bojanowie. Poruszał się na swoim wózku inwalidzkim i odważnikiem przymocowanym do sznurka tłukł szyby.

Jana D. zatrzymała policja. Lekarz zbadał mężczyznę, czy nie trzeba go izolować. Nie stwierdził jednak takiej potrzeby. Ale po tygodniu niepełnosprawny mężczyzna pojechał na wózku inwalidzkim do odległego o 15 km Rawicza i tam wybił szybę w drzwiach wejściowych KRUS-u. Po paru dniach powtórzył niszczycielski czyn. KRUS złożył doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Rawiczu.

Dochodzenie policji

Obecnie rawicka policja prowadzi postępowanie przygotowawcze. Sąd będzie musiał wyegzekwować należność za wybite szyby w sklepach i KRUS-ie. Najprawdopodobniej ściągnie należność z renty golinianina. Tymczasem inwalida zapowiada następne akcje odwetowe. Powtarza, że jest truty przez miejscowe sklepy. Sąsiedzi widzieli, że sprzedawca sklepu z Gierłachowa przywozi mu żywność.

Próba pomocy

Inwalidą z Goliny Wielkiej zainteresował się bojanowski Ośrodek Pomocy Społecznej. Odwiedzały go pracownice socjalne.

- Oświadczył mnie i koleżance z OPS-u, że nie chce niczyjej pomocy. Wiemy, że nie bierze lekarstw, choć jest chory na cukrzycę. Naraża swoje życie, ale bez jego zgody nie możemy umieścić go w Domu Pomocy Społecznej - twierdzi Jadwiga Słupianek z OPS Bojanowo.

Bezradna jest także mieszkająca we wsi siostra inwalidy. Także ją przepędził. Nie chce też rozmawiać ze szwagrem. Mieszka sam w zniszczonym domu. Mówi, że na razie żyje z oszczędności.

- To jest bardzo schorowany mężczyzna. Może z żalu po stracie nogi gniewa się na wszystkich. Tymczasem on po prostu potrzebuje pomocy. Nie można go zostawić na łasce losu - uważają mieszkańcy wsi.