oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Pilotażowy, nowatorski program opieki medycznej i rehabilitacji mieszkańców domów pomocy społecznej we Wrocławiu, zakończył się skandalem. Firma świadcząca te usługi dostała wypowiedzenie umowy najmu zajmowanych pomieszczeń, bo nie płaciła czynszu i innych należności. Jej przedstawiciele z kolei oskarżają dyrektora Miejskiego Zarządu DPS, Jarosława Dudę o poważne przestępstwa.

Złożyli doniesienie do prokuratury, zawiadomili o sprawie władze miasta i zamierzają zawiadomić Sejmik Województwa Dolnośląskiego (Jarosław Duda to radny Platformy Obywatelskiej i zarazem wiceprzewodniczący sejmiku). Czy na skutek tego konfliktu, mieszkańcy gminnych domów pomocy, od poniedziałku zostaną bez opieki lekarzy, pielęgniarek i rehabilitantów?

- Absolutnie nie - zapewnia Jarosław Duda. - Firmie "OIKOS" wypowiedzieliśmy tylko umowę najmu naszych lokali przy ul. Mącznej, Karmelkowej, Rędzińskiej i Kaletniczej. Jeśli przedstawiciele owej firmy zdołają pełnić te usługi bez bazy lokalowej i sprzętowej - to będą mogli to robić, dopóki nie zorganizujemy nowego przetargu.

Według dyrektora, dłużej już nie można było tolerować ponoć nieuczciwej firmy, która od czasu przejęcia opieki nad mieszkańcami DPS, czyli od stycznia 2002 r., nie zapłaciła miastu ani grosza. Dług, związany z kosztami wynajmowania lokali i sprzętu, wynosi prawie 140 tys. zł.

Firma z zewnątrz, ale swoja?

- Nie dostaliśmy żadnego wypowiedzenia - zapewnił nas wczoraj po południu prezes "OIKOS", Romuald Ściborski. - Gdy je dostaniemy, odwołamy się do prezydenta miasta. "OIKOS" to spółka będąca organem założycielskim Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Ancora", który opiekuje się mieszkańcami DPS. Jej dyrektor, Andrzej Górecki, był pomysłodawcą takiej formuły.

- Chodziło o to, by zewnętrzna firma świadczyła kompleksowe, zintegrowane usługi medyczne i rehabilitacyjne wobec mieszkańców wszystkich miejskich DPS - wyjaśnia. - To było nowatorskie rozwiązanie na skalę kraju.

"OIKOS" wygrała przetarg zorganizowany przez Miejski Zarząd DPS (przystąpił tylko jeden oferent), a powołany przez nią NZOZ "Ancora" rozpoczął działalność, w oparciu o kontrakt z kasą chorych. Choć brzmi to zupełnie zwyczajnie, Górecki twierdzi, że od początku Jarosław Duda miał "ciche udziały" w "OIKOS". To znaczy - zainwestował swoje pieniądze i oczekiwał zysków.

- Horrendalny czynsz miał zostać obniżony do poziomu innych prywatyzowanych ośrodków zdrowia ( z 4 zł za m. kw. na ok. 20 gr.). To dlatego firma, prowadząc negocjacje, nie płaciła go. - mówi Górecki. - Pan Duda obiecał umorzyć dług na koniec roku. Ów dług wziął się też stąd, że kasa chorych zmieniła zasady refundacji niektórych usług, co było niekorzystne dla firmy. W sumie, wartość wykonanej przez nas usługi tylko za IV kwartał ub.r. to 250 tys. zł, czyli o wiele więcej niż kwota zaległości.

Zemsta?

- To wierutna bzdura, pomówienie, próba zdyskredytowania mojej osoby - oburza się Duda, który z kolei ma informacje na temat nieuczciwości drugiej strony oraz skargi na fatalną jakość usług medycznych "Ancory". - Przecież to zupełnie nielogiczne. Załóżmy, że tak było: gdybym miał udziały, to po co miałbym teraz niszczyć "swoją" spółkę. Powinienem raczej dbać o jej dobrą kondycję, a nie wypowiadać umowę. To nie ma najmniejszego sensu. Dyrektor przyznaje jednak, że nie sprawdził dokładnie firmy, której powierzył opiekę nad mieszkańcami. Tłumaczy to tym, że Górecki miał już doświadczenie w tego typu działalności (pracował w firmie "Medar", świadczącej usługi medyczne w DPS przy ul. Rędzińskiej). Argumentuje, że wysyłał kilkakrotnie wezwania do zapłaty, ale bez skutku. Nie zdołał jednak przygotować oferty przetargowej, na wypadek zakończenia współpracy, do której miał od dawna zastrzeżenia..

- Uważałem, że może ich kłopoty są przejściowe, pomyliłem się - tłumaczy Duda.

Wyjaśni prokurator

Zarzuty Góreckiego należałoby rozumieć jako obejście ustawy antykorrupcyjnej ( Duda jako dyrektor MZDPS nieoficjalnie miałby mieć udziały w spółce, która zawierała umowy z... MZDPS) oraz domaganie się korzyści majątkowych za przychylność lub wręcz szantaż. Kilka dni temu Górecki złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury (pismo wysłano w czwartek), jeszcze zanim "OIKOS" dostała wypowiedzenie (piątek). Napisał też, że zdaje sobie sprawę, iż sam naruszył prawo, wchodząc w tego typu układ. Teraz - jest przekonany Górecki - dyrektor MZDPS, kiedy nie dostał pieniędzy, znalazł innego chętnego. Bo przecież jeszcze dwa miesiące temu był zadowolony z usług "Ancory", o czym mówił publicznie.

- O szczegółach będę informował prokuraturę - powiedział nam Romuald Ściborski, prezes "OIKOS", zapytany o dowody na poparcie tezy o "cichych udziałach" Dudy. Na wezwanie czeka też z niecierpliwością dyrektor Duda, który poza tym, zapowiada pozew o naruszenie dóbr osobistych.

Na razie o wyjaśnienie sprawy poprosił go dyrektor Departamentu Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego we Wrocławiu, Władysław Sidorowicz, działający w imieniu prezydenta miasta. Jarosław Duda zapewnia, że staruszkowie nie zostaną bez opieki, nawet gdyby "Ancora" od poniedziałku przestała ją świadczyć. Do czasu zorganizowania przetargu, ma zamiar do ciężkich przypadków wzywać pogotowie. Będzie też prowadził rozmowy z lekarzami rodzinnymi, a w razie konieczności poprosi znajomych medyków o wolontariat.