zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Urzędnicy wojewody łódzkiego weszli na kontrolę do opisywanego przez nas konstantynowskiego domu opieki "Zacisze"

O tym, co dzieje się w prywatnym domu starców "Zacisze" w Konstantynowie Łódzkim, poinformowały w ubiegłym tygodniu "Gazeta" i Radio Łódź. Przypomnijmy. W lipcu z placówki w stanie skrajnego odwodnienia pogotowie zabrało 77-letnią chorą na alzheimera panią Genowefę. Staruszka zmarła w szpitalu, sprawę bada prokuratura. Wcześniej oddany tam na trzy dni 74-letni pan Józef (także chory na alzheimera) wrócił do domu z potłuczoną głową i ranami na rękach. Kilku innych pacjentów łamało sobie kości. Dom nie zapewnia pensjonariuszom podstaw bezpieczeństwa (brak windy, strome schody). Gdy weszliśmy do środka udając, że szukamy domu dla cioci staruszki, pensjonariusze byli brudni, niektórzy leżeli w zaplamionej pościeli. Jerzy Figat, lekarz z 20-letnim stażem, który oglądał z nami "Zacisze", był w szoku. - Gdybym miał władzę, natychmiast bym to zamknął - mówił zaraz po wyjściu z domu.

Domu przez cztery lata nikt nie kontrolował. Placówka działała bez zezwolenia wojewody, jedynie na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej.

Wczoraj do domu weszli urzędnicy wojewody. - Dom nie spełnia wymaganych standardów - mówi Alicja Kujawska, która uczestniczyła w kontroli. Potwierdza nasze zarzuty: - Brak windy, strome schody, bariery architektoniczne nie do pokonania dla osób niepełnosprawnych, ubogie wyposażenie pokoi, brak wystarczającej opieki i pielęgnacji. W środę nie zastaliśmy właściciela, nie mogliśmy też przejrzeć dokumentacji placówki. Kontrola będzie kontynuowana.

Po zakończeniu kontroli urzędnicy wojewody orzekną, czy może tam nadal działać placówka opiekuńcza. Mogą nakazać wykreślenie jej z ewidencji działalności gospodarczej i zamknięcie "Zacisza".

Dom nadal ogłasza się w lokalnej prasie.