oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Rozmawia Wioleta Bąk

Dlaczego prokuratura nie chciała iść do sądu ze sprawą domu w Białej?

Marian Wróbel, prokurator rejonowy w Myszkowie: Nie znaleźliśmy dowodów, że personel znęcał się fizycznie lub psychicznie nad podopiecznymi.

Kogo przesłuchiwano?

- W sumie ok. 30 osób: 14 pensjonariuszy, kilku członków ich rodzin oraz obsługę domu.

Nikt się nie skarżył na personel domu?

- Nie. Dwie osoby zeznały, że Marek N. obchodził się z nimi dość brutalnie. Jeden z mężczyzn opowiadał, że przystawiał mu do ucha papugę, żeby go dziobała. Ale były to osoby z dość dużym upośledzeniem, także umysłowym. Biegły psycholog stwierdził, że mają skłonności do konfabulacji, kłopoty z odwzorowaniem rzeczywistości.

A pani Agnieszka, ukrywana przez personel domu przed dziennikarzami i urzędnikami, też nie miała pretensji do Marka N.?

- Proszę wybaczyć, ale w świetle opinii psychologa ta pani nie wychodzi na osobę w pełni wiarygodną. Biegły potwierdził, że ma skłonność do konfabulacji, gubi się w terenie. Zresztą według opinii psychologa tylko dwu osobom z grona przesłuchiwanych pensjonariuszy można było dać wiarę...

A jeżeli tym ludziom, którym tak trudno dać wiarę, dzieje się krzywda?

- Takiej możliwości, oczywiście, nie można wykluczyć, ale z akt sprawy nie wynika, żeby w tym domu starców dochodziło do przestępstwa. Nieprawidłowości prawdopodobnie są, ale to już nie jest sprawa prokuratury.

A czyja?

- Dom działa na podstawie decyzji wojewody. Został wpisany na listę zakładów opieki zdrowotnej. Dopóki decyzja nie będzie cofnięta, będzie działał.