oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Dlaczego marszałek przyznał dotację na "dom strachu"

Urzędnicy marszałka przyznali 100 tysięcy złotych dotacji na budowę "domu strachu" w gminie Moskorzew - prywatnego domu starców, prowadzonego przez podejrzane stowarzyszenie. Nie uwierzyli w ostrzeżenia dziennikarzy.

O podejrzanej działalności prezesa Marka N. i jego Stowarzyszenia św. Brata Alberta (nie ma ono nic wspólnego z Fundacją św. Brata Alberta) po raz pierwszy informował wiosną ub. roku częstochowski dodatek "Gazety", a we wrześniu TVN i "Gazeta Wyborcza". Mieszkańcy "domu strachu" i ich rodziny opisywały znęcanie się nad staruszkami i przypadki okradania pensjonariuszy. Marek N. nie wpuścił także do domu kontrolerów z Okręgowego Inspektoratu Pracy.

Mimo tych informacji urzędnicy marszałka świętokrzyskiego w listopadzie przekazali stowarzyszeniu Marka N. 100 tys. zł "celem utworzenia Domu dla Ludzi Starszych i Bezdomnych" w Mękarzewie (gm. Moskorzew).

- Moi pracownicy znali publikacje o domu pod Częstochową, więc wystąpili o opinię do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego - tłumaczy Marek Gos, członek Zarządu Województwa. - Były w niej pewne zarzuty, jak panujące tam przeludnienie czy brak spójności działalności domu ze statutem stowarzyszenia. O żadnym znęcaniu czy złej opiece nie było mowy.

Tymczasem w ubiegłym tygodniu wojewoda śląski ostrzegł oficjalnie przed działalnością stowarzyszenia Marka N., a Prokuratura Okręgowa w Katowicach przesłała do sądu akt oskarżenia wobec Marka N., zarzucając mu znieważanie, popychanie, uderzanie i okradanie pensjonariuszy. Grozi mu do 5 lat więzienia.

- Dzisiaj takiej dotacji by nie dostał - przyznaje Gos.

Sprawę ma wyjaśnić Franciszek Wołodźko, marszałek województwa świętokrzyskiego. - Potrzebuję jeszcze czasu, aby rozstrzygnąć, czy moi urzędnicy rzeczywiście mieli odpowiednią wiedzę o stowarzyszeniu przyznając mu dotację - mówi.