zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Powstaje wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia prowadzącego dom opieki w Białej Wielkiej

Prezydent Częstochowy wystąpi do sądu o rozwiązanie Stowarzyszenia im. św. Brata Alberta Chmielowskiego. Dotychczas jego prezesem był Marek N., oskarżony o znęcanie się nad podopiecznymi. Ale już nie jest - zastąpiła go kucharka z domu w Białej.

Obie wtorkowe decyzje to efekt burzy, która rozpętała się wokół domu w Białej Wielkiej po alarmach byłych pracowników i rodzin pensjonariuszy. Prokuratura w Myszkowie skierowała przeciw Markowi N. do sądu akt oskarżenia, zarzucając mu ubliżanie, bicie, ograniczanie swobody dziesięciu pensjonariuszy. Wojewoda śląski Lechosław Jarzębski nakazał wykreślić dom z rejestrów niepublicznych ZOZ-ów, a w ubiegłym tygodniu zwołał konferencję, na której dywagował, jak poradzić sobie z Markiem N., który otwiera podobny dom w Świętokrzyskiem. Wojewoda, domagał się m.in. od władz Częstochowy, gdzie stowarzyszenie jest zarejestrowane, aby jak najszybciej skierowały do sądu wniosek o jego rozwiązanie i zawieszenie zarządu.

W odpowiedzi miasto poinformowało, że przygotowuje wniosek. - Podstawą do takiego kroku mogło stać się pismo prokuratury zawiadamiające prezydenta Częstochowy o wynikach postępowania w sprawie nieprawidłowości w domu Marka N. Sprawą powinien zająć się sąd, który jest władny rozstrzygnąć, czy stowarzyszenie można rozwiązać - tłumaczył Ireneusz Leśnikowski, rzecznik Urzędu Miasta.

Tymczasem we wtorek okazało się, że Marek N. nie jest już prezesem stowarzyszenia św. Brata Alberta. Decyzją walnego zgromadzenia członków zastąpiła go Alicja Matyjaszewska, kucharka z domu w Białej Wielkiej.

- Zrobili to, co im sugerowaliśmy - skomentował Krzysztof Mejer, rzecznik wojewody śląskiego. - Jeżeli sąd uzna, że N. jest winny, wtedy nie będzie miał już powrotu do pracy w stowarzyszeniu, jeżeli zostanie uniewinniony - będzie nadal mógł pracować.

Równocześnie podczas konferencji zwołanej przez marszałka województwa świętokrzyskiego zastanawiano się, co stanie się z domem starców w Mękarzowie, który lada moment miało otwierać stowarzyszenie. Ma tam zamieszkać 40 pensjonariuszy. - Dom powinien powstać, bo jest potrzebny - przekonywał wczoraj marszałek województwa Franciszek Wołodźko.

Co się stanie, jeżeli jednak stowarzyszenie, po decyzji sądu, nie będzie mogło prowadzić ośrodka? - Budynek pozostaje własnością gminy. Powinien tam być dom pomocy dla ludzi starszych, bez względu na to, czy będzie go prowadzić ta organizacja, czy inna - stwierdził marszałek Wołodźko.

Marek N. w rozmowie z reporterem "Gazety" nie chciał oceniać szans na prowadzenie ośrodka w Mękarzowie. - Obecnie nie pełnię żadnej funkcji w stowarzyszeniu. Jestem na urlopie, do rozstrzygnięcia sprawy w sądzie. Nie komentuję wyboru pani Matyjaszewskiej, nie mam z nią kontaktu - zapewniał.