oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Dom na ławie

87-letnia pani Agnieszka nie doczekała procesu Marka N., oskarżonego m.in. o znęcanie się nad starszymi ludźmi.

W poniedziałek [24.V] przed Sądem Rejonowym w Myszkowie ma się rozpocząć proces byłego szefa Stowarzyszenia św. Brata Alberta, które w Białej Wielkiej pod Lelowem prowadzi dom opieki dla ludzi starszych i bezdomnych. O złym traktowaniu pensjonariuszy "Gazeta" pisała wielokrotnie. Jeden z nich (złożył doniesienie do prokuratury) Marian K.-S. uciekł z domu w Białej po zaledwie dwóch miesiącach. Twierdził, że Marek N. wybierał osoby żyjące samotnie, takie, o które nikt się nie upomni, więził je, zabierał pieniądze, ograniczał pomoc lekarską. Irena G., córka obłożnie chorej kobiety, podczas odwiedzin usłyszała od innych pensjonariuszy, że matka była bita, gdy rękoma pomagała sobie przy jedzeniu. "Gazeta" opisała losy 86-letniej pani Agnieszki, która przez cały czas pobytu u Marka N. błagała, by pozwolił jej wrócić do domu. N. ukrywał ją przed dziennikarzami i urzędnikami, twierdząc, że uciekła na Ukrainę.

Prokuratura kilka razy umarzała dochodzenia, uznając, że nie ma dowodów, że personel znęcał się nad starymi ludźmi. Słowa schorowanych podopiecznych i byłych pracowników traktowano jako mało wiarygodne.

Ponowne śledztwo było efektem publikacji "Gazety" i zeznań byłej opiekunki (została zwolniona z pracy po tym, gdy wyszło na jaw, że powiedziała policji o przypadkach znęcania się nad staruszkami, np. o odbieraniu siłą złotych kolczyków).

31-letni dziś Marek N. (około sześciu lat temu miał już wyrok w zawieszeniu za uprowadzenie i uwięzienie dwóch kobiet do innego swego domu starców) nie jest już szefem stowarzyszenia. Nadal jednak przebywa w domu w Białej i - jak twierdzą nasi informatorzy - nieoficjalnie rządzi tą placówką. Teraz ma zasiąść na ławie oskarżenia pod zarzutem znęcania się nad dziesięcioma podopiecznymi domu w Białej: ubliżanie, szarpanie, bicie, ograniczanie swobody. Dodatkowo ma odpowiadać za odmowę wpuszczenia na teren placówki kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy i za przywłaszczenie 20 tys. zł innego byłego pensjonariusza.

Pani Agnieszka nigdy już nie wróci do rodzinnego Krakowa. Zmarła zimą tego roku w Białej.