zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Skandal w Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych

Przypalali zapalniczką ciała ofiar. Ślady po oparzeniach znaleziono na rękach i plecach. Kazali jeść mydło. Obcinali za karę włosy. Kopali i szarpali.

Próbowali zmuszać do rozbojów i kradzieży, grożąc pobiciem. Nie rzucali słów na wiatr - w listopadzie ub.r. jedna z ofiar ze złamaną szczęką i podejrzeniem wstrząśnienia mózgu trafiła do szpitala. Ofiary mają od 12 do 15 lat. Sprawcy - około 17. Wszyscy są podopiecznymi Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych przy ul. Leczkowa w Gdańsku Wrzeszczu.

- Policja zatrzymała pięciu sprawców - mówi Janina Macińska, szefowa Prokuratury Gdańsk-Północ. - Trzej z nich, jako dorośli, zostali już tymczasowo aresztowani.

Zawiadomienie o znęcaniu się nad dziećmi złożył przed kilkoma dniami jeden z wychowawców. Po przesłuchaniu dzieci wyszło na jaw, że już w listopadzie poszkodowani składali w dyrekcji placówki oświadczenia o maltretowaniu. Dyrektor zespołu, Grzegorz Barczewski nie chciał wczoraj komentować tej sprawy.

- Wyjaśniamy wątek związany ze skargami dzieci - twierdzi prokurator Macińska. - Sprawdzamy, dlaczego wcześniej wychowawcy nie zawiadomili policji.

"Dziennik" jako pierwszy właśnie w listopadzie ubiegłego roku informował o sytuacji w gdańskim ośrodku.

Co najmniej raz w tygodniu policjanci z ul. Białej w Gdańsku Wrzeszczu przyjmują zgłoszenie z Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych przy ul. Leczkowa.

- Przede wszystkim są to ucieczki - mówi nadkom. Małgorzata Gliniecka-Kubiak, kierownik sekcji dochodzeniowo-śledczej. - Do tego kradzieże, rozboje, pobicia dokonywane na terenie ośrodka i poza nim. Przed kilkoma dniami jeden z wychowawców przyprowadził Marka. Marek opowiedział, jak czterech starszych chłopców znęcało się nad nim. Wskazał inne ofiary...

- Przez całą środę w obecności psychologa przesłuchiwaliśmy siedmioro dzieci - twierdzi nadkom. Gliniecka-Kubiak. - Bardzo się bały. Tłumaczyliśmy im, że to przestępcy powinni się bać.

Pokazali ręce i plecy przypalone ogniem z zapalniczki. Opowiedzieli, jak "koledzy" wysyłali ich na ulicę, by kradli torebki. - Wtedy uciekłem do babci - powiedział Grześ.

W listopadzie Tadeuszowi złamali szczękę. Krysi obcięto włosy. W dodatku musieli jeść mydło. Koszmar trwał od października ub.r. do 20 stycznia. Dzieci w listopadzie złożyły wychowawcom oświadczenia w tej sprawie. Jednak dopiero w drugiej połowie stycznia o prześladowaniach usłyszeli policjanci. Dlaczego tak późno? Nie wiadomo.

W Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Gdańsku nikt nie chce z nami rozmawiać. - Trwa kontrola Urzędu Wojewódzkiego - tłumaczy dyrektor Grzegorz Barczewski.

Prowadząca kontrolę Urszula Burtowicz dodaje, że o wynikach zostaniemy powiadomieni przez rzecznika prasowego. Na razie dziennikarze nie powinni przeszkadzać jej w pracy.

- Ale to pracownicy ośrodka powiadomili policję o przestępstwie - mówimy. Dyrektor odpowiada, że to efekt obowiązującej w ośrodku zasady: zero tolerancji dla agresji. I dodaje, że znowelizowana ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich dopiero od stycznia br. pozwala na oddzielenie pokrzywdzonych przez los dzieci od zdemoralizowanych rówieśników. - I tak się stanie - zapewnia.

Początkowo policja zatrzymała czterech podejrzanych. Damian P. i Krzysztof H., którzy skończyli już 17 lat, zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności. Dwaj młodsi bandyci trafili do schroniska dla nieletnich.

Wczoraj doszło do kolejnego aresztowania. Kolega zatrzymanych pobił jednego ze świadków "za donosicielstwo". Reakcja policji, prokuratury i sądu była natychmiastowa - trzy miesiące separacji dla dorosłego napastnika.

- Sprawa jest rozwojowa - twierdzą policjanci. - Podejrzewamy, że zarzutów może być o wiele więcej. Trzeba tylko przełamać strach dzieci.

Trzeba też oddzielić od siebie tych, którzy weszli w konflikt z prawem, od poszkodowanych przez los. Umieścić w oddzielnych grupach, na innych piętrach. Byle jak najdalej od siebie.

Imiona poszkodowanych zostały zmienione.