zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Niebezpieczna staruszka?

Personel zakładu pielągnacyjno-opiekuńczego w Szpitalu im. Śniadeckiego w Katowicach Janowie przywiązuje na noc pacjentów do łóżek skórzanymi pasami. Wiadomo, że przynajmniej w jednym przypadku przywiązywanie zakończyło się poważnymi otarciami nadgarstków. Na dodatek rodzina przywiązanej pacjentki twierdzi, że kobieta nie jest niebezpieczna.

- Podczas jednej z wizyt zauważyłem krwawe ślady na rękach u cioci - opowiada jeden z członków rodziny pacjentki (chce pozostać anonimowy). - Zapytałem, co się stało, a ciocia przyznała, że jest przywiązywana na noc do łóżka i jest jej niewygodnie. Ciocia nie narzeka na opiekę, ale w nocy nie może się nawet ruszyć! Lekarze twierdzą, że to dla jej dobra.

Gabriela Radwan, szefowa zakładu przekonuje, że pacjentka była pobudzona i agresywna. - W tej chwili jest już spokojna i pogodna, ale wcześniej zdarzało się, że spadała z łóżka, a nawet uciekała z oddziału. Dopiero niedawno podziałały leki i nie ma potrzeby używania pasów - mówi Gabriela Radwan. - Pasy bezpieczeństwa to jedyna metoda na to, aby noc upłynęła spokojnie. Na pewno nie używamy tych metod w żadnym innym celu. To po prostu mniejsze zło.

Rodzina widziała, personel nie

Przywiązywana pacjentka, pani Agnieszka, ma ponad 90 lat. Rodzina twierdzi, że nie chodzi już samodzielnie, w ogóle z trudem się porusza. Czy może zagrozić innym? Kiedy odwiedziliśmy szpital, zobaczyliśmy uśmiechniętą, filigranową staruszkę na wózku inwalidzkim. - Czuję się dobrze, dziękuję - odpowiedziała zapytana o samopoczucie.

Lekarze twierdzą też, że żadnych otarć na nadgarstkach nie było. Rodzina pani Agnieszki ma zdjęcia zakrwawionych opatrunków na jej rękach.

- Stan fizyczny pacjentki wymagał użycia pasów, gdyby jednak rodzina zwróciła się do nas z tymi wątpliwościami, wszystko byśmy wyjaśnili - mówi Piotr Dłubic, zastępca dyrektora szpitala ds. leczniczych.

- Gdybyśmy nie przypięli pacjentki pasami, rodzina stawiała by nam zarzuty, gdyby coś się stało - kwituje dr Radwan.

Nie są wygodne, ale cóż robić

Argumentując konieczność używania pasów pani doktor przypomina historię innej pacjentki, która dwa razy spadła już z łóżka i trzeba było zszywać jej głowę.

- Tak naprawdę osobom postronnym trudno sobie wyobrazić stan takiego pacjenta - kwituje dyrektor Dłubic.

Zakład opiekuńczo-leczniczy w Janowie jest świeżo wyremontowany. Leży tu 33 pacjentów. To nie tylko starsze osoby, ale również młode - po pobiciach, z problemami psychiatrycznymi. Mają świetne warunki, nowe sanitariaty, kolorowe sale. Niektórzy z nich są jednak przypinani nawet w dzień. Tak, jak wczoraj pan Andrzej. - Dokuczają mi te pasy, ale co zrobić - wzdycha. Jednak zdarzało się, że pan Andrzej bił pielęgniarki, straszył nożem innych pacjentów.

Andrzej Porombka, dyrektor szpitala, przyznaje, że pasy można zastąpić np. specjalnymi łóżkami z siatką zabezpieczającą, ale nie ma na nie środków. - W tym roku nie dostaliśmy ani złotówki na wyposażenie czy remont. Co będzie w przyszłym, nie wiadomo - żali się.

Szpital w Janowie jest szpitalem miejskim. Za pobyt na oddziale opiekuńczo-leczniczym pacjenci płacą 75 proc. swojej emerytury czy renty.

- Pasy są na wyposażeniu niektórych oddziałów - przyznaje dyrektor jednego ze śląskich szpitali, który również prowadzi oddział opiekuńczo-leczniczy. - Staramy się jednak unikać ich używania. Pasy wykorzystujemy tylko w ostateczności i na krótko, np. wówczas, gdy pacjent jest w delirium, a środki farmakologiczne jeszcze nie działają.


Maria Kukawska - rzecznik praw pacjenta przy śląskim oddziale NFZ

Środki przymusu bezpośredniego to na pewno nie jest normalne postępowanie. Usprawiedliwione jest wówczas, kiedy pacjent może sobie lub innym zrobić krzywdę, ale nie może to być normalna praktyka. Pamiętam podobną skargę na początku roku, okazało się, że rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce, w związku z ograniczoną liczbą personelu. Jeśli zgłosi się do mnie rodzina pacjentki, wyjaśnimy dokładnie sprawę. Sądzę, że jeśli lekarze decydują się na zastosowanie takiego środka, rodzina powinna być o tym poinformowana.


Co mówi ustawa o ochronie zdrowia psychicznego

Środki przymusu bezpośredniego można stosować w sytuacji, kiedy pacjent zagraża życiu lub zdrowiu, swojemu bądź innych pacjentów lub niszczy np. szpitalny sprzęt. O tym, jaki środek zastosować, decyduje lekarz. Każdy przypadek musi być odnotowany w dokumentacji medycznej, a o zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego uprzedza się pacjenta. Lekarz musi wybrać środek najmniej uciążliwy i zachować dbałość o dobro pacjenta.