zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

List z Białegostoku - Odpowiedź DPS

(aut. DPS w Białymstoku; dps.pl 19.05.2006)

 

Otrzymaliśmy odpowiedź zainteresowanych na list p. Sebastiana Kuklo opisujący - widzianą Jego oczyma - sytuację w białostockim DPS.

  • List można przeczytać tutaj...
  • Dyskusja na temat listu trwa na naszym Forum i zachęcamy do wzięcia w niej udziału - temat na Forum...

W odpowiedzi na "LIST Z BIAŁEGOSTOKU", aut. Sebastian Kuklo opublikowany w portalu dps.pl dnia 2006-03-23, prosimy o zamieszczenie naszego stanowiska w tej sprawie.Prosimy o priorytetowe potraktowanie całej sprawy.

Z poważaniem

Pracownicy, dyrekcja, rodzice mieszkańców DPS-u w Białymstoku

dpsb@wp.pl

 

Ostrzeżenie przed fałszywym przyjacielem osób niepełnosprawnych intelektualnie.

W swoim jakże "pięknie" sformułowanym liście autor opisuje pracę osób zatrudnionych w placówkach opiekuńczo - wychowawczych, oraz funkcjonowanie w nich mieszkańców z głębszą niepełnosprawnością intelektualną. Z jego treścią mieliśmy okazję zapoznać się dopiero po niezapowiedzianej kontroli z Urzędu, to jest 10 maja b.r. Osoby kontrolujące nie potwierdziły żadnych zarzutów opisanych w artykule autorstwa Sebastiana Kuklo.

Jesteśmy oburzeni zaistniałą sytuacją. Autor listu przez okres ponad pięciu lat pozyskał sympatię i zaufanie wielu mieszkańców, pracowników oraz dyrekcji. Był traktowany jako osoba godna zaufania, przyjaciel Domu, do tego stopnia, iż zaproponowano mu etat w naszej placówce, co nie wzbudziło jego zainteresowania podobnie jak zorganizowany wolontariat. W swoim liście pan Sebastian wielokrotnie podkreślał troskę o los i rozwój osób niepełnosprawnych intelektualnie. Pozostaje więc pytanie, dlaczego tak długo zwlekał z ukazaniem całej Polsce tak bardzo bulwersującej, jego zdaniem, sytuacji panującej w placówce? Dlaczego nie zgłosił o zaistniałych skandalicznych sytuacjach bezpośrednio dyrekcji lub instytucjom zajmującym się nadzorem? Jak można było być przez tyle lat obojętnym na krzywdę drugiego człowieka? Co spowodowało że akurat teraz pojawiła się tego rodzaju publikacja?

"Wolontariusz" ten odwiedzając Dom interesował się najsprawniejszą grupą naszych mieszkańców (przede wszystkim z lekką niepełnosprawnością intelektualną, sprawnymi fizycznie). Jego "praca" ograniczała się do swobodnych rozmów i wyjazdów poza teren placówki, z których osoby te są w stanie korzystać samodzielnie i wielokrotnie to czynią. Pan Sebastian nie wykonywał nigdy żadnych czynności pielęgnacyjnych (nie karmił, nie przewijał i nie kąpał żadnego dziecka z głębszą niepełnosprawnością intelektualną), nie uczestniczył czynnie w życiu grupy, nie wyrażał też chęci współpracy z personelem. Szczególnym zainteresowaniem darzył małą dziewczynkę z autyzmem, z którą prowadził zajęcia indywidualne. Nie konsultował się co do form i metod pracy z prowadzącymi ją specjalistami. W pewnym momencie zaczął naciskać usilnie kierownictwo na wyrażenie zgody na dłuższe pobyty dziecka w jego domu oraz wyjścia bez nadzoru któregokolwiek z pracowników. Kierując się dobrze pojętym dobrem dziecka nie mogliśmy pozwolić na zrealizowanie coraz częstszych i bardziej stanowczych żądań pana Sebastiana, o czym każdorazowo był informowany ale naszych argumentów nigdy nie przyjmował do wiadomości. Taka postawa wzbudziła nasz niepokój, zaostrzyła czujność i spowodowała zwiększoną obserwację jego działań.

Autor nie pracował zawodowo z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, więc jak to możliwe że, jak twierdzi, "zna temat od podszewki"?

W naszym Domu większość mieszkańców objęta jest edukacją i terapią zajęciową w specjalnie do tego przygotowanych pomieszczeniach (pracowniach i klasach szkolnych). Nieliczne osoby pozostające w miejscu zamieszkania – zespołach, które autor określa oddziałami, są objęte inną formą zajęć prowadzonych bezpośrednio w grupie lub w dziale rehabilitacji. Poza tym, wszyscy mieszkańcy uczestniczą w kalendarzu imprez wewnętrznych placówki (zabawa choinkowa, bal karnawałowy, walentynki, dzień dziecka, wyjazdy rehabilitacyjne na obozy i kolonie, święto pieczonego ziemniaka, andrzejki, opłatek, urodziny lub imieniny). Oprócz tego uczestniczą w licznych imprezach zewnętrznych (zawody sportowe, konkursy plastyczne, imprezy muzyczne i teatralne, festyny) zdobywając nagrody i wyróżnienia.

Ich życie nie jest więc "jałowe i puste, zamknięte w czterech ścianach odosobnionych od świata z personelem siedzącym na wygodnych krzesłach z kolorowymi pismami w ręku".

Nasz Dom uważany jest za placówkę wzorcową nie tylko na Podlasiu, ale i w całej Polsce. Nie mamy najmniejszego powodu by wstydzić się naszej pracy.

Większość personelu pracującego bezpośrednio w zespołach, w których przebywają mieszkańcy z głębszą niepełnosprawnością intelektualną ma ukończone wyższe studia pedagogiczne, studia podyplomowe lub kursy kwalifikacyjne z oligofrenopedagogiki.

Wszystkich zainteresowanych zapraszamy więc do odwiedzania naszych mieszkańców. A czy głęboka troska o psychofizyczne bezpieczeństwo dziecka może być zarzutem? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam...

Pracownicy, dyrekcja, rodzice mieszkańców DPS- u
w Białymstoku