zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut.Arkadiusz Adamkowski, Sebastian Śmietanowski - Gazeta Wyborcza 27.12.2006; dps.pl 4.01.2007)

 

Dramat w Wyszogrodzie

Pożar w Domu Pomocy Społecznej w Wyszogrodzie. Strażacy musieli ewakuować ponad 30 osób. Pielęgniarka i czterej mieszkańcy DPS-u trafili do szpitala. Jeden z nich - na oddział intensywnej terapii. Gaszenie trwało ponad dwie godziny, wzięło w nim udział pięć zastępów strażaków, w tym ochotnicy z Wyszogrodu Dom Pomocy Społecznej w Wyszogrodzie to w miarę nowa placówka, działa od 1999 r. Mieszka w nim 36 osób - kobiety i mężczyźni w podeszłym wieku. To ludzie przewlekle chorzy, często z tzw. schorzeniami sprzężonymi, m.in. astmą, cukrzycą, chorobami układu krążenia, demencją starczą.

W dwukondygnacyjnym budynku ogień pojawił się ok. godz. 5.30 - w holu na parterze.

- Rozmawiałam z mieszkanką, która chyba jako pierwsza poczuła dym - opowiada Natalia Kalinowska-Witek, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. - Kobieta obudziła się pół godziny wcześniej, wtedy w domu było jeszcze spokojnie, cicho. Nagle usłyszała charakterystyczne trzaski płonącego drewna, jednocześnie poczuła swąd.

- Zanim dojechaliśmy, jedna z opiekunek próbowała prowadzić ewakuację na własną rękę i spadła z dość dużej wysokości - relacjonuje Anna Czemerys z płockiej straży pożarnej. - Ze złamaną nogą została przewieziona do szpitala wojewódzkiego w Płocku.

Lekarze musieli się też zająć czterema mieszkańcami DPS-u z objawami zaczadzenia. Trzech trafiło do szpitala w Sochaczewie; dwóch z nich zostało położonych na oddziale wewnętrznym, trzeci został w izbie przyjęć na obserwacji. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W najcięższym stanie jest czwarty poszkodowany mężczyzna z zaawansowaną astmą. Został przewieziony na oddział intensywnej terapii na Winiarach.

- Szczęście w nieszczęściu, że pożar się nie rozprzestrzenił, ogień strawił tylko hol, stojące w nim telewizor i sofy - informuje Natalia Kalinowska-Witek. Uzupełnia, że było to miejsce, które w ciągu dnia służyło mieszkańcom do wspólnego odpoczynku. - Ślady pożaru można jeszcze zauważyć tylko na klatce schodowej; nie ma ich w pokojach mieszkalnych - opisuje.

Ustalanie przyczyn pożaru wciąż trwa. Ze wstępnych informacji wynika, że mogły zawinić lampki na choince, która stała w holu DPS-u.

Teraz konieczny jest remont. - W pokojach nie będzie dużo pracy, wystarczy posprzątać, wstawić szyby wybite przez strażaków - zapowiada Kalinowska-Witek. - Gorzej z holem i klatką schodową, gdzie trzeba będzie skuć tynk, być może wymienić instalację elektryczną. Skąd pieniądze? Oczywiście, z budżetu powiatu.

W PCPR przyjmują, że ze wszystkim robotami uda się uporać w ciągu paru tygodni. Dopiero po tym czasie do DPS-u będą mogli powrócić mieszkańcy. Część przeniosła się tymczasowo do drugiej części budynku, w której na co dzień prowadzono terapię, część do pięciu trzyosobowych pokoi w internacie w Wyszogrodzie. - Ludzie bardzo przywiązali się do swojego DPS-u, nie chcieli słyszeć nawet o chwilowej przeprowadzce do innych domów pomocy społecznej - mówi dyrektor centrum. - Na wszelki wypadek wygospodarowaliśmy już jednak w nich miejsce.