zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Monika Rosmanowska - Gazeta Wyborcza 3.01.2007; dps.pl 4.01.2007)

 

Starosta żąda dyrektorskiej głowy

Po tragicznym wypadku w DPS w Końskich dyrektor placówki stracił zaufanie starosty i... stanowisko. Część pracowników broni swojego szefa i jako rzeczywisty powód zwolnienia podaje osobistą niechęć starosty do dyrektora.

- To niedorzeczne. Dwa lata temu doszło między nami do nieporozumienia, ale nie łączyłbym tych dwóch spraw. A jeżeli będzie trzeba, to w sądzie udowodnię, że decyzja o zwolnieniu dyrektora nie miała znamion odwetu - odpiera zarzuty Andrzej Lenart, starosta konecki, nadzorujący placówkę.

Do wypadku na terenie Domu Pomocy Społecznej w Końskich doszło 18 listopada 2006 roku. Jeden z pensjonariuszy utopił się w oczku wodnym. O zdarzeniu ówczesny starosta Antoni Szkurłat dowiedział się z prasy. I to, a także nieobecność dyrektora w DPS w dniu tragicznego zdarzenia, najbardziej zdenerwowały ówczesnego kandydata na starostę - Lenarta. Gdy po wyborach samorządowych Lenart objął stanowisko, podległemu sobie dyrektorowi wręczył wypowiedzenie uzasadniając to m.in. brakiem nadzoru nad pracownikami i mieszkańcami DPS, brak odpowiedniego zabezpieczenia terenu oraz niewyciągnięcie konsekwencji wobec podwładnych, odpowiedzialnych za zdarzenie.

Dyrektor Kuśmierczyk odpiera zarzuty. Powołuje się na statut DPS i pozytywne wyniki kontroli bezpieczeństwa, jakie były prowadzone od momentu powstania domu. Tłumaczy też, że w dniu wypadku nie mógł być w Końskich, bo znajdował się o kilkaset kilometrów od miasta. Przez cały ten czas kontaktował się jednak z pracownikami telefonicznie. - Dwa dni po wypadku, mimo urlopu, stawiłem się w DPS, by na miejscu wszystkiego dopilnować. A później stosowałem się do wszystkich zaleceń pokontrolnych - zaznacza i nie kryje żalu do starosty. - Pan Lenart miał prawo mnie zwolnić, ale nie w ten sposób. W DPS nie ma miejsca na osobistą zemstę zapowiedzianą kilka lat temu - żali się.

DPS w Końskich Kuśmierczyk założył 15 lat temu. - Poświęcał się tej pracy całkowicie. To, co się stało w listopadzie, było nieszczęśliwym wypadkiem - mówi jedna z pracownic, która chce zachować anonimowość. Jeszcze przed zwolnieniem dyrektora, dwunastu pracowników napisało do starosty pismo, w którym bronili Kuśmierczyka. Dokument nie trafił jednak na biurko starosty, bo na jego wysłanie nie zgodził się sam zainteresowany. - Wówczas mogliśmy jeszcze coś zrobić. Dziś jest nowy szef, ludzie boją się o pracę i wolą siedzieć cicho - mówi pracownica. Obecnie pełniąca obowiązki dyrektor nie chciała z nami rozmawiać, wyprosiła nas z DPS.

Sprawie obiecał przyjrzeć się urząd wojewódzki. - Ubolewamy, że w związku z odwołaniem dyrektora Kuśmierczyka w DPS może panować zła atmosfera, która wpływa na stan pacjentów - mówi Renata Segiecińska, zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej urzędu wojewódzkiego. Dyrektor Kuśmierczyk odwołał się od decyzji starosty do koneckiego sądu pracy.