zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Marek Mamoń, Gazeta Wyborcza 16.01.2007; dps.pl 17.01.2007)

 

16 stycznia odbyła się rozprawa, na której pracownicy Urzędu Wojewódzkiego opowiadali o wynikach kontroli placówek opieki, jakie w Poraju i Żarkach Letnisku prowadzi Stowarzyszenie Pomocy Ludziom Starszym.

Rozwiązania tej organizacji chcą myszkowskie starostwo i prokuratura. Od jesieni trwa śledztwo mające wyjaśnić, czy w domach opieki SPLS stosowano przemoc wobec pensjonariuszy.

Stowarzyszenie Pomocy Ludziom Starszym powstało w 2000 r. z inicjatywy Lecha Mesjasza, byłego wójta Poraja. Po czterech latach zyskało status organizacji pożytku publicznego. Pierwszy dom opieki prowadziło w Poraju. W 2004 r. od Poczty Polskiej wynajęło budynek w Żarkach Letnisku, aby urządzić tam podobny ośrodek.

W dwupiętrowym gmachu żareckiej poczty były też mieszkania służbowe. Jedno z nich zajmuje od 50 lat Irena Kowalska. To właśnie ona i jej córki latem ubiegłego roku zaalarmowały dziennikarzy: pensjonariusze domu przywiązywani są na noc pasami do łóżek i trzymani tak do rana, często w pokojach zamykanych na klucz od zewnątrz. Zdjęcia takich osób opublikowała "Gazeta Myszkowska".

Wtedy działalności Stowarzyszenia Lecha Mesjasza zaczął się przyglądać Urząd Wojewódzki. Okazało się, że organizacja nie ma zezwolenia na prowadzenie placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub w podeszłym wieku. Mesjasz - jej prezes - we wrześniu 2005 r. został ostatecznie zobowiązany: do końca miesiąca ma złożyć kompletne wnioski o brakujące mu zezwolenia.

Prezes, choć domy SPLS w Poraju i Żarkach Letnisku faktycznie działały, nie miał także dokumentów poświadczających, że spełniają warunki ochrony przeciwpożarowej oraz sanitarno-epidemiologiczne (zgodnie z ustawa o pomocy społecznej).

- To nie nasza wina, że przepisy są głupie i weszły w życie, gdy już działaliśmy - odpowiada Mesjasz. Podkreśla, że Stowarzyszenie zajmuje się blisko 50 osobami w podeszłym wieku i niepełnosprawnymi umysłowo, których nikt nie chce. Znajduje je, ogłaszając się w internecie i współpracując z ośrodkami pomocy społecznej. Pobyt jego w domach kosztuje od 1 do 1,3 tys. zł miesięczne.

Wiosną 2006 r. wojewoda śląski ukarał Stowarzyszenie 20 tysięczną grzywną za to, że prowadzi ono nielegalną działalność opiekuńczą. W czerwcu kontrolerzy Urzędu Wojewódzkiego potwierdzili, że w wobec 11 pensjonariuszy SPLS stosowano tzw. środki przymusu bezpośredniego.

Prezes przyznał, że niektórych podopiecznych rzeczywiście krępowano pasami, ale "dla ich dobra". Kontrolerzy orzekli, że czyniono to wbrew przepisom.

Starostwo myszkowskie, popierane przez prokuraturę, pod koniec ubiegłego roku złożyło do sądu w Myszkowie wniosek o rozwiązanie Stowarzyszenia. Wczoraj odbyła się rozprawa na której pracownicy Urzędu Wojewódzkiego Grzegorz Baranowski - Inspektor Wojewódzki - oraz Teresa Trzcionka - kierownik Oddziału ds. Inspekcji i Rejestracji Placówek Pomocy Społecznej - odpowiadali na pytania dotyczące przebiegu i wyników kontroli w placówkach Stowarzyszenia. Następny termin rozprawy sąd wyznaczył na połowę marca. Wówczas ma być przesłuchany prezes Mesjasz.

Natomiast prokuratorskie śledztwo w sprawie traktowania podopiecznych domu w Żarkach Letnisku nie posunęło się wiele naprzód. Prokuratura ma już drugą opinię biegłego psychologa, który stwierdza, że żaden z pensjonariuszy - ze względu na stan psychiczny - nie może być wiarygodnym świadkiem ewentualnych aktów przemocy.

Do sądu trafił także jeden z wątków śledztwa. Prokuratura oskarżyła prezesa Stowarzyszenia o stosowanie gróźb karalnych pod adresem Ireny Kowalskiej, która przełamała zmowę milczenia i ujawniła praktyki w domu opieki SPLS.