oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Wach - Gazeta Wyborcza 1.02.2007; dps.pl 2.02.2007)

 

W czwartek w Domu Pomocy Społecznej im. Helclów odsłonięto tablicę upamiętniającą ocalenie pięciu Żydów przez Albina Małysiaka, krakowskiego biskupa seniora. Tajemnicę znały setki innych osób. - Nikt nas nie zdradził - mówił wczoraj biskup.

Tablica w DPS im. HelclówJest rok 1943. Listopadowy wieczór. 26-letni ksiądz wychodzi z niewielkiego mieszkanka przy ul. św. Filipa. Jest gęsta mgła. Kropi deszcz. Idzie wzdłuż ul. Długiej do domu dla ubogich im. Anny i Ludwika Helclów (pełni tam funcję kapelana) poprowadzić wieczorne nabożeństwo. Wchodzi do budynku. W holu jest ciemno. W lewym rogu porusza się niewielka postać. Pies? Człowiek? Kapelan wpatruje się w ciemność.

- Jest tam kto? - pyta.

- Niech mnie ksiądz ratuje. Błagam - jęczy męski głos.

- Kim jesteś?

- Żydem. Nie mam dokąd pójść. Proszę mnie ratować.

- Niech pan tu zaczeka.

Kapłan idzie do przełożonej domu. Relacjonuje sytuacje. Rozmawiają.

- Czy ksiądz wie, co nam za to grozi? - pyta siostra zakonna.

- Tak, wiem.

Chwilę potem mężczyzna wchodzi do niewielkiego pokoiku na końcu korytarza. Drży z zimna. W jego łachmanach jest pełno robaków. Ksiądz każe mu wziąć kąpiel, przynosi nowe ubranie. Siostra przygotowuje kolację. W budynku obok jest filia więzienia Montelupich dla kobiet. Jedno z najbardziej strzeżonych miejsc w Krakowie. W pobliżu roi się od Niemców. Tydzień później mężczyzna ma już akt chrztu i kenkartę. Oficjalnie zostaje jednym z pensjonariuszy domu. Może wychodzić z pokoju. Miesiąc później takich osób jest już pięć. Trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Ich życie jest warte ponad 250 innych istnień - tyle osób przebywa w tej chwili u Helclów.

W 1944 roku więzienie dla kobiet się rozrasta. Niemcy postanawiają przenieść podopiecznych domu do Szczawnicy. Wskazują im trzy wille. Ciężarówki krążą przez cały dzień. O tym, że personel domu dla ubogich ukrywa Żydów, szybko dowiaduje się całe miasteczko. W sąsiedztwie jest siedziba gestapo i niemiecki komisariat. Któregoś dnia ksiądz zauważa węglarzy pijących piwo z niemieckimi policjantami. Wywołuje ich do bramy. Boi się, że przez alkohol rozplączą się im języki. Mężczyźni go uspokajają. Mówią, że to tajemnica, której strzeże cała Szczawnica. - Ksiądz będzie spokojny. Nie damy im zginąć - zapewniają. I dotrzymali słowa. Piątka Żydów, w tym m.in. Zbigniew Koszanowski i Katarzyna Styczeń, przeżyła wojnę. Rozjechali się po świecie. Wychowali dzieci, doczekali się wnuków.

W 1993 r. ów młody ksiądz - dziś 90-letni biskup krakowski Albin Małysiak - dostaje od Instytutu Yad Vashemw Jerozolimie tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Dwa lata później otrzymuje go również pośmiertnie siostra Bronisława Wilemska. Wczoraj w Domu Pomocy Społecznej im. Helclów odsłonięto tablicę upamiętniającą te wydarzenie sprzed 60 lat. "Wdzięczność jest pamięcią serca" - głosi napis. Zawisł w tym samym miejscu, w którym ksiądz Albin dostrzegł Żyda błagającego o pomoc.

- Wiele razy pytano mnie, czy już wtedy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że dokonujemy bohaterskiego czynu - mówił w czasie wczorajszej uroczystości bp Małysiak. - Nikomu z nas to do głowy nie przyszło. Chcieliśmy żyć. Ale chcieliśmy też ratować życie innych. Udało się dzięki ofiarności setek innych osób: personelu, podopiecznych domu, mieszkańców Szczawnicy, którzy wiedzieli, ale nas nie zdradzili.