oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Marek Mamoń - Gazeta Wyborcza 14.09.2007; dps.pl 18.09.2007)

 

Sąd Rejonowy w Myszkowie zdecydował: Stowarzyszenie Pomocy Ludziom Starszym, założone przez Lecha Mesjasza, byłego wójta Poraja, ma zostać rozwiązane. Powód? W jego domach opieki stosowano przemoc. To pierwszy taki przypadek w naszym regionie.

Jeden ze swoich domów stowarzyszenie prowadziło od 2004 roku w budynku wynajętym od Poczty Polskiej w Żarkach Letnisku (drugi miało w Poraju). Mieszkająca tam Irena Kowalska i jej córka ujawniły, że podopiecznych przywiązywano na noc pasami do łóżek i trzymano tak do rana w pokojach zamykanych na klucz od zewnątrz.

W ubiegłym roku prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Działalność założonego w 2000 roku stowarzyszenia skontrolował także urząd wojewódzki. Wyszło na jaw, że - po pierwsze - wobec 11 pensjonariuszy SPLS-u stosowano bez konsultacji i zgody lekarza, wbrew przepisom medycznym, środki przymusu bezpośredniego. Po drugie - że stowarzyszenie nie ma zezwolenia na prowadzenie placówek zapewniających całodobową opiekę ludziom niepełnosprawnym, przewlekle chorym i starszym. I - po trzecie - że warunki w obu domach nie spełniały wymogów budowlanych.

Na tej podstawie starosta myszkowski wystąpił do sądu o rozwiązanie stowarzyszenia. Podczas procesu Lech Mesjasz i zatrudnione przezeń pielęgniarki potwierdzili: niektórzy podopieczni byli "dla swego dobra" krępowani. - Od roku już tego nie stosujemy. Wcześniej - tak, na zlecenie ówczesnej doktor psychiatrii. Pensjonariuszy zabezpieczano w ten sposób, gdy byli pobudzeni, agresywni i mogli zagrażać innym - mówiła na rozprawie jedna z pielęgniarek.

- Będziemy się starać, by sąd uchylił wyrok. Nawet jeżeli ostatnia instancja odwoławcza go podtrzyma, procedury dadzą nam czas na zorganizowanie likwidacji stowarzyszenia i domów. Sądzę, że to potrwa parę lat - zapowiada Mesjasz.

W domach SPLS-u w Żarkach Letnisku i Poraju przebywa obecnie 50 osób. Mesjasz złożył też w starostwie myszkowskim wniosek o pozwolenie na budowę kolejnej takiej placówki.

Tymczasem śledztwo prokuratury trwa. - Pojawiły się nowe okoliczności - mówi rzecznik prokuratury okręgowej Romuald Basiński. Przyznaje jednak, że sprawa jest trudna, bo trzeba udowodnić konkretnym ludziom stosowanie przemocy z premedytacją: - Mamy dwie niezależnie opinie biegłych, które jednoznacznie wskazują, że pensjonariusze ze względu na swój stan psychiczny nie mogą być wiarygodnymi świadkami. Tym, którzy są nieporadni umysłowo, sąd wyznaczy opiekuna prawnego, który będzie dbał, by nie działa się im krzywda.