oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Wojciech Karpieszuk - Gazeta Wyborcza 14.10.2007; dps.pl 23.10-.2007)

 

Stowarzyszenie Otwarte Drzwi prowadzi w Warszawie sześć ośrodków dla niepełnosprawnej intelektualnie młodzieży. Chcą otworzyć kolejny na Woli. W kwietniu wynajęli od miasta lokal przy Prymasa Tysiąclecia, ale tamtejsza wspólnota mieszkaniowa blokuje otwarcie świetlicy- do dziś nie zgodziła się na podłączenie prądu.

Lokal jest duży, przestronny, na parterze. Od dłuższego czasu stał pusty. Młodzi ludzie mają ambitne plany. Chcą zorganizować tam warsztaty plastyczne, kulturoznawcze, lekcje angielskiego, kafejkę internetową, porady psychologa. Jest nawet kuchnia. - Będzie okazja, żeby zaprezentować umiejętności zdobyte na warsztatach kulinarnych - zapowiada Małgorzata Mrozowska, kierowniczka ośrodka. A jej podopieczni nie mogą się już doczekać otwarcia świetlicy.

Na spotkanie z nami przyszło kilku wychowanków stowarzyszenia: Marta, Michał, Grzegorz, Rysio, Marcin, Kasia, Agnieszka. Są podopiecznymi, ale jednocześnie będą pomagać w prowadzeniu bazy. Nie mają wątpliwości, że w końcu uda im się wprowadzić na Wolę. Już dzielą zadania: Grzegorz chciałby zajmować się kafejką internetową. Kasia skończyła warsztaty kulinarne, więc może gotować. Ktoś inny uczęszczał na zajęcia z prac biurowych - będzie zajmować się prowadzeniem "biura".

- Mieliśmy rozpocząć w lipcu - opowiada pani Małgorzata. Nie udało się. Myśleliśmy, że ruszymy 1 października. Ale zarząd wspólnoty przy Prymasa Tysiąclecia 145/149 cały czas odmawia nam zgody na podłączenie prądu. Nie podają żadnego powodu. Nie, bo nie. Podobno przeprowadzili jakieś konsultacje wśród mieszkańców i ci się nie godzą - żali się.

Wspólnota wysłała do stowarzyszenia pismo z pytaniami, czy nie będą tam pić alkoholu i zażywać narkotyków.- A my im odpowiadamy: nasi podopieczni przestrzegają abstynencji wobec wszelkich środków odurzających. W kolejnym piśmie chcą, żebyśmy zmierzyli natężenie hałasu urządzeń, które znajdą się w świetlicy. Co mamy mierzyć? Natężenie hałasu odkurzacza czy lodówki - pyta się Anna Machalica-Pułtorak, prezes stowarzyszenia Otwarte Drzwi. - I to tak trwa od maja. Na zajęcia dostaliśmy dofinansowanie od miasta i PFRON-u. Stracimy te pieniądze, jeżeli szybko nie zaczniemy działać.

- Początki są zawsze trudne. Pamiętacie, jak otwieraliśmy ośrodek na Pradze - wspomina pani Anna. - Było strasznie. Okradali nas, napadali, dokuczali wam. A dziś wszyscy nas lubią. Pomogliśmy przy remoncie podwórka, postawiliśmy małą kapliczkę. Nikt was już nie zaczepia.

Chcieli spotkać się z mieszkańcami, przedstawić się. - Ale zarząd wspólnoty stwierdził, że to niemożliwe, bo ludzie pracują, a sama wspólnota nie dysponuje lokalem na takie spotkanie - mówi pani Małgorzata.

W sobotę wzięli sprawy w swoje ręce. - Chodziliśmy od drzwi do drzwi i prosiliśmy ludzi o poparcie - opowiada Rysio.

Okazało się, że mieszkańcy kamienicy przy Prymasa Tysiąclecia nic nie wiedzą o rzekomo przeprowadzonych z nimi konsultacjach. Wszyscy, którzy otworzyli drzwi, nie mają nic przeciwko stowarzyszeniu i podpisali petycję poparcia.

Tymczasem Ewa Czarnecka, prezeska wspólnoty, utrzymuje, że to właśnie mieszkańcy się nie zgodzili, a zarząd przekazał tylko ich wolę. - Chcemy spokoju - argumentuje.

Dzisiaj młodzi ludzie ze stowarzyszenia Otwarte Drzwi jeszcze raz chcą się spotkać z lokatorami. Zaprosili wszystkich do swojego pozbawionego prądu lokalu. - Mamy nadzieję, że gdy ludzie zobaczą, kim jesteśmy, pozwolą nam się tu wprowadzić - mówi Michał.