oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Marcin Kamiński - NaszeMiasto.pl 30.10.2007; dps.pl 23.11.2007)



Pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku są przymuszani do pełnienia roli opiekunów prawnych dla osób ubezwłasnowolnionych. Dzieje się tak wtedy, gdy sąd nie może znaleźć opiekuna prawnego wśród najbliższej rodziny takiej osoby. Odmowa może się jednak spotkać z odebraniem premii, nieprzyznaniem nagrody lub zagrożeniem wyrzuceniem z pracy. Pracownicy socjalni bronią się przed taką "funkcją" rękami i nogami, bo sprawuje się ją nieodpłatnie i nawet poza godzinami pracy.

Bycie opiekunem prawnym to wielki obowiązek. Opiekun ponosi wszelką odpowiedzialność za czyny podopiecznych, którzy nierzadko są osobami z chorobami psychicznymi czy pochodzącymi z tzw. patologii czyli narkomanami, alkoholikami, którzy bardzo często wchodzą w konflikt z prawem. Dzisiaj na 52 pracowników socjalnych trzech jest opiekunami prawnymi. Podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej radni mają podjąć uchwalę dotyczącą wskazania kolejnego "kandydata" na opiekuna. Jeśli sąd nie znajdzie takiej osoby, kieruje pismo do prezydenta, ten wskazuje osobę z MOPR. Tam z kolei wyznacza się osobę, która będzie pełnić taką funkcję. Sprawą zainteresował się jeden z radnych LiD Paweł Szewczyk. Jego zdaniem w MOPR dochodziło wielokrotnie do prób przymuszania do pełnienia takiej funkcji. Kilku osobom jednak udało się wymigać.

- Mechanizmy wybory takiej osoby są bardzo niejasne - twierdzi Szewczyk. - Opiekunowie mają bardzo często swoje życie rodzinne, dzieci i nie mają czasu na to aby w ramach swojego wolnego czasu zajmować się często osobami trudnymi. Niestety wskazuje się je do tego. Przypomina to istną łapankę, która ma miejsce ilekroć potrzebny jest taki opiekun. Nie może tak być aby kogoś zmuszano do dodatkowej pracy i to bardzo odpowiedzialnej, bo przecież opiekunem prawnym jest się 24 godziny na dobę, a nie 8 w pracy.

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie twierdzi jednak, że stosuje proste kryteria i nikogo do tego nie zmusza choć "na gwałt" poszukiwano ostatnio osoby, która zajęłaby się jedną z bezdomnych osób przebywającą na oddziale psychiatrycznym słupskiego szpitala. Kilka osób z doświadczeniem i dłuższym stażem odmówiło. Wyznaczono jednak do tego młodą pracownicę ośrodka. Inni pracownicy, którzy nie chcą ujawniać nazwisk potwierdzają, że łapanki na opiekuna to rzecz normalna.

- Daje nam się propozycje nie do odrzucenia i tylko silne nerwy mogą uratować przed zgodą na taką funkcję. Poza tym branie sobie na głowę drugiego etatu i to za darmo jest bez sensu - twierdzą.

- Nikogo do niczego nie zmuszamy ani nie stawiamy pod ścianą - twierdzi Waldemar Matynia, wicedyrektor MOPR w Słupsku. - Ostatni przypadek wyboru takiej osoby, której kandydatura ma być rozpatrywana podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej był sprawdzany przez radnych. Staramy się jednak opierać na osobach, które znają środowisko.

Okazuje się, że jednak można problem opiekuna prawnego rozwiązać inaczej. W Gdańsku tamtejszy MOPR przeprowadził kampanię medialną, której celem było znalezienie społeczników, którzy chcą być opiekunami prawnymi. Takie osoby znaleziono. Zrezygnowano też z zatrudniania do tego pracowników socjalnych, którzy mają dużo innej pracy.

- sprawdzimy to gdańskie rozwiązanie na ile ta kampania faktycznie się przydała. Jeśli będą faktycznie rezultaty to pomyślimy nad tym czy nie zrobić podobnej akcji u nas. Zawsze jednak osoba, która zna środowisko będzie lepszym opiekunem, który działa na zasadzie kuratora niż jacyś rezerwowi.