oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz Pięć lat - do 2008 roku - trzeba dziś czekać na miejsce w domu pomocy społecznej w Lublinie. Potrzebujących pomocy jest tak wielu, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie rozpoczął starania o uruchomienie w mieście nowego domu pomocy

Pięć lat - do 2008 roku - trzeba dziś czekać na miejsce w domu pomocy społecznej w Lublinie. Potrzebujących pomocy jest tak wielu, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie rozpoczął starania o uruchomienie w mieście nowego domu pomocy.

W tym tygodniu ma zapaść decyzja, czy projekt będzie realizowany.

W Lublinie działa pięć całodobowych placówek, w których ludzie starzy, samotni, często też chorzy znajdują pomoc, rehabilitację i opiekę medyczną. Jednak od dłuższego już czasu ilość miejsc jakimi te placówki dysponują jest niewystarczająca.

- Zdarza się, że w wyjątkowo pilnych sytuacjach musimy naszego podopiecznego umieszczać w placówkach poza Lublinem, a dopiero z czasem, kiedy pojawia się wolne miejsce, przenosić do miejskiego ośrodka - mówią w MOPR w Lublinie. - Dla starszej osoby to dodatkowy, niepotrzebny stres.

Problemem, z którym boryka się nie tylko opieka społeczna, ale także dyrektorzy szpitali, jest brak szpitalnych oddziałów opieki długoterminowej. W Lublinie chorzy wymagający dłuższej opieki medycznej, którzy nie mogą wrócić po zakończonej kuracji do domu, w zasadzie nie mają gdzie się podziać. Tylko dwa lubelskie szpitale: kolejowy i neuropsychiatryczny dysponują takimi łóżkami, ale ilość tych miejsc jest dramatycznie mała.

Poza tym w mieście w ogóle nie ma zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, a usługi długoterminowej opieki świadczone w domu chorego zaspokajają tylko znikomą część stale rosnących potrzeb.

- Sytuacja wymaga podjęcia szybkich decyzji, tym bardziej, że miasto nie jest organem założycielskim dla żadnego szpitala i w związku z tym nie możemy organizować nowych oddziałów z łóżkami dla przewlekle chorych - mówi dyrektor MOPR w Lublinie Antoni Rudnik.

Szacuje się, że w mieście potrzeba co najmniej 50 takich łóżek. Władze znalazły miejsce na przygotowanie placówki łączącej funkcję domu pomocy z ośrodkiem dla ciężko chorych.

- Uznaliśmy, że dobrze nadawałby się do tego opuszczony przez szkołę budynek przy ul. Zemborzyckiej. Już jest częściowo wyremontowany, gdybyśmy znaleźli pomoc ze strony funduszu zdrowia, który opłaciłby świadczone tu usługi, dom, jako filia Betanii - domu pomocy z al. Kraśnickiej, mógłby już wkrótce ruszyć - dodaje dyrektor Rudnik.

O tym, czy projekt będzie realizowany, dowiemy się wkrótce. W tym tygodniu ma się odbyć spotkanie przedstawicieli władz miasta, MOPR, funduszu zdrowia i Miejskiego ZOZ, którzy zdecydują, czy w Lublinie powstanie nowy dom pomocy.

Miejsce będzie za pięć lat

Pani Maria ma 87 lat. Nigdy nie miała własnej rodziny, dziś nie ma nikogo, kto by się nią zajął, kiedy po długiej chorobie wróciła do domu. Dlatego zdecydowała się na dom pomocy społecznej. Złożyła konieczne dokumenty i wtedy okazało się, że będzie musiała czekać do 2008 roku.

- Mam nadzieję, że dotrwam. Na szczęście jakoś sobie sama radzę. Co by było gdybym po powrocie ze szpitala nie mogła chodzić? - zastanawia się pani Maria.