zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz - Kiedyś ludzie długo zastanawiali się, teraz proszą o miejsce. Wieś się starzeje szybciej niż miasto - mówi ksiądz Jan Mikos z Nowego Skoszyna. Ma już część materiałów i gotowy projekt rozbudowy jedynego w Polsce domu opieki dla mieszkańców wsi. Nie może jednak dostać państwowej dotacji, dopóki sam nie będzie miał kilkuset tysięcy złotych

- Kiedyś ludzie długo zastanawiali się, teraz proszą o miejsce. Wieś się starzeje szybciej niż miasto - mówi ksiądz Mikos. Dzięki niemu powstało w 1989 roku Schronisko Nasze Gospodarstwo w Nowym Skoszynie (gmina Waśniów). Kupił on 15 hektarów w malowniczo położonym terenie - za wsią, pod lasem u stóp Szczytniaka, trzeciego po Łysicy i Świętym Krzyżu szczytu w Górach Świętokrzyskich. Pomogła fundacja, którą kierował prof. Andrzej Stelmachowski. Zbudowane i wyremontowane zostały domy mieszkalne oraz zabudowania gospodarcze, aby mieszkańcy mieli warunki zbliżone do tych, w jakich żyli poprzednio. Mogą pomagać przy hodowli zwierząt, uprawie warzyw, w kuchni czy w innych pracach domowych. Jest nawet piekarnia, są stawy rybne, po których pływają łabędzie.

Jak wylicza ksiądz Mikos, przez te 16 lat godziwe warunki w Naszym Gospodarstwie znalazło już ponad sto starszych, samotnych, chorych i opuszczonych ludzi ze wsi. Obecnie mieszkają tam 24 osoby, w tym pani Galina, repatriantka z Uzbekistanu. - W mieście ci ludzie zginą. Tu dobrze się czują, ani razu nie było grypy czy zapalenia płuc - twierdzi ksiądz Mikos, który mieszka ze swymi podopiecznymi.

Od kilku lat zabiega on o rozbudowę schroniska, ponieważ przybywa na wsi osób potrzebujących opieki. Ma już gotowy projekt budynku, w którym mogłoby zamieszkać 50 osób. - Każdy pokój z łazienką, żeby spełnić wszelkie normy. Część pomieszczeń przeznaczylibyśmy na rehabilitację - wylicza ksiądz. Pokazuje zasypany śniegiem plac, na którym leżą bryły piaskowca na fundament. Teren jest uzbrojony i częściowo już oznakowany pod budowę. - Mamy część materiału, stal, drewno - zaznacza ksiądz Mikos. Dodaje, że udało się to zgromadzić dzięki pomocy polskiego Żyda z Tel Awiwu, którzy po lekturze artykułu w "Polityce" przekazał schronisku 70 tys. zł. Chce zamieszkać w nowym budynku. - Ma zagwarantowany pokój - podkreśla ksiądz.

Rozpoczęcie budowy stoi jednak pod znakiem zapytania. Ksiądz wydeptuje ścieżki do rozmaitych władz i ciągle słyszy pytanie, ile ma własnych środków.

- Musi mieć udział własny 50 procent, resztę możemy dołożyć ze środków PFRON - informuje Marek Gos, członek zarządu województwa. Dodaje, że już w ubiegłym roku dla schroniska było zarezerwowane 700 tys. zł, ale nie można było przekazać tych pieniędzy. W tym roku sytuacja może się powtórzyć. - Jeżeli nie będzie pełnego zabezpieczenia własnych środków - twierdzi Gos. I dodaje, że inwestycji nie da się rozłożyć na kilka lat.

Ksiądz Mikos nie ma raczej szans na zgromadzenie kilkuset tysięcy złotych. - Optymizm mój jest skąpy - mówi. Zaraz jednak dodaje, że z budowy nie zrezygnuje. - Na całość nas nie stać, więc będziemy stawiać poziomami - zapowiada.

Możesz pomóc

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta Nasze Gospodarstwo w Nowym Skoszynie jest organizacją pożytku publicznego. Można na jego rzecz przekazać 1 procent podatku od osób fizycznych. Numer konta bankowego:

74 1240 1385 1111 0000 1192 5750