zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz DPS Forum bardzo dziękuje Markowi Fetterowi za tak obszerną i ciekawą relację z łódzkiej imprezy. Oto ona...

Po gorączkowych przygotowaniach 29 maja zgodnie z planem odbył się festyn "Majówka na Paradnej" Na parkowej polanie została postawiona prawie profesjonalna estrada, z kolorowymi światłami, porządnym nagłośnieniem, dyskotekowym dymem itp.Przystrojona kolorowymi balonami i pięknym bukietem kwiatów, a także naszą domową maskotką - stworkiem pozszywanym ze skrawków materiału. W wyniku rozpisanego w czasie majówki konkursu na imię dla stworka, został on oficjalnie nazwany "Duduś" i odbyło się uroczyste nadanie imienia.Matką chrzestną "Dudusia" została koleżanka z działu opiekuńczo -terapeutycznego - p.Teodozja Łyś (pracownik DPS-u z 30-letnim stażem pracy w jednym zakładzie). A bardziej swojsko po prostu pani Todzia, która nie spodziewając się takiego wyróżnienia, w czasie uroczystości nadawania imienia uroniła łezkę.

Ale wróćmy do tematu. Po uroczystym otwarciu imprezy którego oczywiście dokonali, nasza pani dyrektor i szef szefów na region Łodzi - uwaga: SPADŁA NA NAS ULEWA i... niestety nastąpiła 20-minutowa przerwa w programie, której niestety nie mogliśmy nadrobić. Musieliśmy zrezygnować z kilku konkursów.

Około 14.40 zaświeciło piękne słoneczko i festyn rozpoczął się na dobre. Jako pierwsi wystąpili na scenie mieszkańcy DPS-u z Wiśniowej Góry, a następnie DPS-Konstantynów, DPS-ul Spadkowa, DPS-Rąbień, DPS-ul Podgórna, DPS-ul Kosynierów Gdyńskich. Wszyscy artyści podeszli bardzo poważnie do sprawy i ich występy były przygotowane bardzo solidnie i bardzo ładnie.Oczywiście wszyscy zostali obdarowani upominkami (miniaturami naszego stworka "Dudusia") Po mieszkańcach DPS-ów na scenie zapanowała muzyka klasyczna.Mogliśmy wysłuchać kilku utworów muzyki poważnej w wykonaniu uczniów PSM I-stopnia w Łodzi z ulicy Szpitalnej.Młodzi artyści swoją muzyką wprowadzili na naszą majówkę niespotykaną do tej pory atmosferę "wyższego lotu". Po dużych brawach za występ, dzieci ze szkoły muzycznej - obdarowane "Dudusiami" -zostały z własnej woli na naszej majówce i bawiły się wraz ze wszystkimi mieszkańcami.

Jednym z bardziej oczekiwanych momentów majówki było zaproszenie na wojskową grochówkę i kiełbaski z grilla, a także dość dużą popularnością cieszył się chleb ze smalcem i ogórkami. Nie muszę wspominać, że w tym momencie znalezienie chętnych do jakiegokolwiek konkursu było niemożliwe. Dobrze że kolejnym punktem programu była możliwość jazdy na koniu. Zaprzyjaźniona stadnina do końca majówki miała wielu chętnych do przejażdżki. Natomiast na scenę wkroczyła "Kapela Bałucka", która znanymi przebojami muzyki biesiadnej rozbawiła publiczność do tego stopnia, że na naszą majówkę zaczęli przychodzić ludzie z ulicy. O wręczonych "Dudusiach" już nie wspominam.

Występy na estradzie zakończyli gospodarze majówki, programem przygotowanym przez dział terapii i naszą siostrę przełożoną, zatytułowanym "Liliputani"( to piosenka opowiadająca o małych ludzikach którzy mogą robić duże rzeczy), a następnie wystąpił zespół połączonych DPS-ów (Podgórna, Kosynierów i my), przedstawiając wiązankę piosenek biesiadnych. Była to powtórka programu z " Dnia Motyla", tyle że już bez tak ogromnej tremy jak na Piotrkowskiej i myślę, że wypadło to o wiele lepiej.

Udało się jeszcze przeprowadzić konkurs "Poszukiwanie skarbów".Natomiast zabrakło czasu na : wybory Miss, przeciąganie liny, bieg z jajkiem, turniej wiedzy ogólnej. Około 18.00 rozpoczęła się typowa zabawa na świeżym powietrzu.Do tańca przygrywał zespół muzyczny. Były wężyki, kółeczka, dużo zabawy i uśmiechów. Aha, nie udało się odpalić ogniska, ponieważ deszcz za bardzo zmoczył przygotowany chrust. Podsumowując, chcielibyśmy żeby za rok zrobić majówkę tak, aby ewentualnym sponsorom zależało na pokazaniu się w naszym gronie. Może kiedyś uda się to zrealizować.

Na koniec informacja szczególna - jedyną rzeczą, za którą musieliśmy zapłacić była wojskowa grochówka, a i tak po cenie super-urtowej. O ludziach, którzy nam odmówili, nie będę wspominał, może kiedyś będą chcieli z własnej woli coś dla nas zrobić.Wtedy im NIE ODMÓWIMY.