zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz Organizatorom łódzkiego "Uwalniania Motyla" udało się załatwić wszystko oprócz... pogody. Niestety, nie sprzyjała ona imprezie plenerowej, a zimno odbijało się na twarzach wykonawców i wystawiających..

Pogoda zresztą pasowała do dość minorowych wypowiedzi przedstawicieli łódzkich władz i reprezentantów zajmujących się w województwie łódzkim osobami niepełnosprawnymi. Wiadomo, że region ten bardzo dotkliwie odczuł niedoszacowanie budżetowe potrzeb związanych z pomocą społeczną.

Impreza zgromadziła różne środowiska określane mianem "niepełnosprawnych". Byli więc niewidomi i niesłyszący, upośledzeni i chorzy psychicznie. Mieli okazję poznać nawzajem swoje organizacje i placówki, gdyż cały Pasaż Schillera wypełniały stoiska ekspozycyjne i informacyjne domów pomocy, warsztatów terapii, łódzkiego hospicjum, stowarzyszeń i fundacji.

Kolejny już raz można się było przekonać, że osoby niepełnosprawne zajmują się wszędzie dość zbliżonymi formami terapii zajęciowej. Obrazki, witraże, robótki na drutach, ozdoby...

Na tym tle wrażenie robiła miniatura (choć sporych rozmiarów) kościoła przywieziona przez DPS w Głownie. Precyzyjnie i mozolnie wykonana świadczyła o tym, że można jeszcze coś w tym świecie odkryć.

Interesujące dla niewtajemniczonych były też broszury z poezją niepełnosprawnych czy opasłe tomiska wydane w języku Braille'a. Tak czy owak, pogoda pogłębiała odczucie biedy i braku nowych pomysłów. Nie ma to związku z wkładem pracy, który z pewnością musiał być spory..

Interesujące dla niewtajemniczonych były też broszury z poezją niepełnosprawnych czy opasłe tomiska wydane w języku Braille'a. Tak czy owak, pogoda pogłębiała odczucie biedy i braku nowych pomysłów. Nie ma to związku z wkładem pracy, który z pewnością musiał być spory..

Pozytywniej wypadały prezentacje estradowe od strony ulicy Piotrkowskiej. Tutaj widać poszukiwanie nowych form, dostosowanych do możliwości poszczególnych grup mieszkańców czy uczestników warsztatów. Interesujące było choćby widowisko DPS w Konstantynowie - Bechcicach.

Warto też odnotować coraz bardziej widoczną tendencję do reklamowania swoich placówek poprzez foldery i ulotki. To dobrze, że znaczenie ograniczonych form marketingu doceniane jest już przez niemal wszystkich.

Imprezę odwiedziły też lokalne media. Rozdawano symboliczne znaczki do naklejenia na odzież wierzchnią. Były baloniki, ale zabrakło np. gorącej herbaty.

Łódzkie domy, które przygotowały "Uwalnianie motyla" miały do wykonania trudne zadanie.Bardzo ograniczone kadry (bo organizacją zajmowali się przecież pracownicy dps-ów), jeszcze bardziej ograniczone środki i dość bogaty program sprawiały, że dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, wymagało dyscypliny i dobrej współpracy. Udało się i jedyne na co pozostaje czekać, to lepsze czasy dla pomocy społecznej w Polsce...