oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz Uroczystość inauguracji V Przeglądu Twórczości Świątecznej - Boże Narodzenie 2002 odbyła się 13 stycznia tradycyjnie w łódzkim Pałacu Poznańskich, czyli tutejszym Muzeum Historii Miasta Łodzi. Przegląd jest wizytówką Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Spadkowej, a pałacowe otoczenie nadało owej wizytówce dystyngowanego uroku.

Twórczość bożonarodzeniowa jest samonapędzającym się fenomenem. Melodyjność kolęd, rozpoznawalność motywów, akceptowalność dla wierzących i niewierzących, prostota skojarzeń stawiają tematykę świąteczną w rzędzie najbardziej lubianych i rozumianych przez osoby z upośledzeniem umysłowym. Pomysł przeglądu takiej twórczości wydaje się więc doskonały, gdziekolwiek by się go chciało zrealizować.

Lustrzana sala Pałacu Poznańskich to jedna z najpiękniejszych sal pałacowych w Polsce. Inauguracja Przeglądu w tym miejscu jest pomysłem doskonałym, któremu - jak widać - przyklasnęło kierownictwo muzeum.

Standardowo rozpoczęto przemówieniami najważniejszych gości. Łódzki prezydent nie był co prawda obecny, ale odczytano jego list do uczestników. Po prawej stronie sali mieszkańcy, w pozostałych miejscach dyrektorzy, kierownicy, szefowie, przewodniczący. Wzrok przemawiających dyplomatycznie omijał prawą część. W końcu mogą nie zrozumieć... Jak na polskie realia, przemówienia były krótkie, bo w końcu nie o nie chodzi... Największą precyzją wykazał się dyrektor łódzkiego MOPS - Paweł Osiborski, nota bene współorganizator całości. Zmieścił się w chyba czterech sensownych zdaniach i po prostu rozpoczął imprezę.

Głównym punktem programu był występ grupy mieszkańców i terapeutów DPS Spadkowa z przedstawieniem "Gwiazda, gwiazdka, gwiazdeczka". Bardzo udana scenografia i choreografia, ciekawy pomysł. Widać było wkład pracy w przygotowanie kostiumów, w skoordynowanie poczynań aktorów. Nie silono się na słowne popisy mieszkańców, co stosuje od pewnego czasu coraz więcej placówek dla osób z upośledzeniem. Jak się wydaje, słusznie. Wdzięczny i urozmaicony spektakl skończył się wręczaniem widzom symbolicznych lampek. Niejasne było, co należy z nimi zrobić, ale większość po prostu zaczęła je zapalać. W zgodzie z intencjami pomysłodawców, zresztą... Brawa dla wykonawców i instruktorów. Widać było, że pracowano zarówno nad pomysłem, jak i interpretacją....

Po przedstawieniu, mieszkańcy zniknęli nagle w nieznanych okolicznościach. Czekający kierowcy też. Może miało to jakiś związek ... Otworzono drzwi do sąsiedniej sali. Tutaj zaproszono wszystkich gości na ucztę idelanie mieszczącą się w konwencji pałacowego życia. Sam Poznański z pewnością byłby urzeczony suto zastawionym stołem, z piętrzącymi się wielopoziomowo półmiskami, talerzami, kieliszkami, szklankami. Typowo polska gościnność sięgnęła rokokowych wyżyn. Goście z satysfakcją próbowali przeróżnych wędlin, sałatek, pasztetów, rolad i innych potraw, o nazwach znanych pewnie tylko w kręgach dyplomatycznych. Przy oknie stelaże z pracami mieszkańców domu.

"Wiesz, my tego nie kupujemy w sklepie, bo za drogo. Robimy sami..." - mówiła jedna pani do drugiej pani o surowcu wykorzystanym na jednym z obrazów. Zaciskanie pasa po łódzku... Krótsza niż do stołu kolejka ustawiła się do miejsca, gdzie sprzedawano drobne wyroby pracowni terapii zajęciowej ze Spadkowej. Minimalna cena 10 złotych - dobry pomysł, by wyjść na swoje. A wyroby całkiem sympatyczne. Może niektórzy ustawiali się do stoiska z poczuciem konieczności wyrównania rachunków. Ostatecznie, za jedzenie zapłacić należy. W końcu pracownik pomocy społecznej ma wspierać najbardziej potrzebujących. Ale zaraz, z jakiej to okazji ten raut ???