oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. af - www.super-nowa.pl 29.04.2009; dps.pl 30.04.2009)

Blisko 30 pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Płazie koło Chrzanowa korzysta z dobrodziejstwa hippoterapii. Choć w tym roku PFRON nie przyznał placówce żadnych pieniędzy na ten cel, zajęcia jednak będą się odbywać. Wszystko dzięki wolontariuszom.

Długo można wyliczać zalety hippoterapii: że poprawia równowagę, zmniejsza odruchy patologiczne, polepsza wydolność płuc, poprawia krążenie i mowę. Żywym dowodem zbawiennego jej wpływu na niepełnosprawnych jest Krzysztof, 41-letni pensjonariusz DPS-u z niepełnosprawnością umysłową w stopniu umiarkowanym.

Gdy cztery lata temu Towarzystwo Przyjaciół DPS w Płazie zaczęło tworzyć tu stadninę, Krzysztof był nieśmiały, zamknięty w sobie, wycofany, czasem agresywny. Jego przykład potwierdza niezbicie teorię, że hippoterapia jest zarówno rehabilitacją przez jazdę konną, jak i terapią poprzez sam kontakt ze zwierzęciem. – Krzysiu pokochał konie. Dzięki nim stał się teraz otwarty na innych ludzi. Stał się bardziej kontaktowy, zaczął więcej mówić – przekonuje Barbara Gawor, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół DPS. Na co dzień pani Basia siedzi w cyferkach, bo jest księgową w tej placówce. W wolnych chwilach zdecydowanie lepiej czuje się w siodle niż za biurkiem. To ona była motorem napędowym założenia tu stadniny. A wszystko zaczęło się od pewnej pensjonariuszki - Hani. To ona zmobilizowała panią Basię do działania. Na ścianach jej pokoju wisiały – nie jak u innych – święte obrazki, ale właśnie konie. I tak w Płazie pojawiły się prawdziwe konie. Najpierw hucuły – niewysokie, łagodne konie doskonałe do hippoterapii. Z czasem stadnina zaczęła się rozrastać.

W zeszłym roku PFRON przekazał placówce 5 tysięcy złotych na hippoterapię. Korzystało z niej od 25 do 30 osób. Teraz, gdy już zrobiło się ciepło, pensjonariusze zaczynają pytać panią Basię o zajęcia. Ale DPS nie ma teraz pieniędzy na wynagrodzenie hippoterapeuty. – Nie mogę powiedzieć pensjonariuszom, że teraz nie mamy dofinansowania i zajęć nie będzie. Oni tego nie zrozumieją – tłumaczy Barbara Gawor. Ale DPS ma szczęście do wolontariuszy.

Jednym z nich jest Zbigniew Olszówka, z zawodu – inżynier, z zamiłowania – instruktor jazdy konnej. – Niedawno zdałem egzamin na hippoterapetę. Od czerwca będę mógł prowadzić zajęcia – zapowiada Zbigniew Olszówka. Poprowadzi je jako wolontariusz. Jest świadom, że DPS-u teraz nie stać na zatrudnienie hippoterapeuty. Krzysztof chyba najbardziej z wszystkich pensjonariuszy cieszy się z planowanych zajęć. Przychodzi do stadniny codziennie zaraz po 7 rano. Spędza tu po kilka, a bywa, że i po kilkanaście godzin na dobę. Niestraszna mu żadna praca przy oporządzaniu koni. – Gnój znoszę, siano daję – opowiada o swojej pracy przy koniach. – Nie uleczymy ich hippoterapią, ale możemy im dać chwile przyjemności – tłumaczy Zbigniew Olszówka. – Dla tych chwil warto to zrobić – dodaje.