oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Grupa osób niepełnosprawnych z Milicza miała okazję zobaczyć, jak powstaje bolesławiecka ceramika. 12 uczestników warsztatów terapii zajęciowej przy Milickim Stowarzyszeniu Przyjaciół i Osób Niepełnosprawnych gościła w sobotę w Bolesławcu. Niepełnosprawni mieli okazję zobaczyć jak powstaje bolesławiecka ceramika i inne przedmioty ozdobne.

Niespodzianka

- Myśleliśmy, że obejrzymy tylko zakład i linie produkcyjne � mówi psycholog z Milicza Barbara Dominik. � A przygotowano dla nas cały plener ceramiczny. Nasi wychowankowie są zachwyceni. - Celem takiego działania jest integracja ludzi niepełnosprawnych ze zdrowymi i aktywizacja chorych � mówi psycholog Anna Hałada - Metzger. � Może kiedyś to rozwiązanie wykorzystamy w warsztatach terapii zajęciowej, które powstaną w Bolesławcu. Pani Anna, była głównym organizatorem przyjazdu miliczan. Na co dzień pracuje w Bolesławcu jako psycholog współpracujący z dużymi firmami. Po pracy pomaga ludziom upośledzonym.

Mały plener

Po obejrzeniu zakładu, właściciele zorganizowali gościom mały plener ceramiczny. Każdy z niepełnosprawnych miał przygotowane stanowisko, gdzie mógł sam ulepić i ozdobić swój wyrób. - To wspaniali ludzie � mówi Paweł Zwierz, jeden z współwłaścicieli zakładu odwiedzanego przez gości z Milicza. � Poprzez dotyk mogą zobaczyć i poczuć jak dzbanek powstaje, jak go zrobić. Praca twórcza i proces tworzenia poprawia samopoczucie. Z doświadczenia wiem, że taka terapia odnosi skutek. Doświadczenie w zakładzie mają, bo już wielokrotnie pomagali niepełnosprawnym uczyć się tworzenia ceramiki. No i pracuje tam kilkanaście osób z różnym stopniem upośledzenia.

Było ciekawie

- W naszych WTZ wprowadzimy teraz zajęcia ceramiczne � mówi Barbara Dominik. � Mamy już piec do wypału i wszystko co potrzebne. Po wizycie w Bolesławcu i po tym jak nasi pensjonariusze zainteresowali się tą pracą wiem, że zajęcia spotkają się z wielkim zainteresowaniem. - To jak nas tu przyjęto, to był dla nas szok. � mówi Jola, jedna z uczestniczek WTZ z Milicza. � Właściciele to kochani ludzie. Zaprosiliśmy ich do nas.