oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Pokonać litość

Krzyk, płacz i wzmożony wysiłek - tak wyglądają turnusy rehabilitacyjne dla dzieci chorych na porażenie mózgowe, wylewy i Zespół Downa.

Trzydniowe zajęcia rehabilitacyjne raz w miesiącu odbywają się w Domu Pomocy Społecznej w Jarogniewicach. Od pięciu lat ich organizatorką jest rehabilitantka ruchu Jolanta Kawecka-Maciejewska z Poznania. Jest ona absolwentką wydziału fizykoterapii AWF w Poznaniu. Na co dzień pracuje w jednej z poznańskich Poradni Zdrowia Psychicznego.

- Do zorganizowania turnusów namówiły mnie matki chorych dzieci, którym godzina specjalistycznych zajęć w tygodniu w poradni nie wystarczała - wspomina Jolanta Kawecka-Maciejewska. - Podczas turnusów mamy pod moim kierunkiem ćwiczą z dziećmi prawie bez przerwy przez trzy dni. Sprawdzamy w ten sposób jak przebiega proces usprawniania i opracowujemy plany na kolejne miesiące. Matki nabywają pewności, że wszystko co robią, wykonują poprawnie. Ponadto wyzbywają się litości, która jest głównym hamulcem w pracy ze sparaliżowanymi pociechami. Zwykle w turnusach uczestniczy kilkanaścioro dzieci. Przyjeżdżają z całej Wielkopolski, województwa lubuskiego, a nawet Pomorza.

Jednym ze stałych bywalców zajęć jest 4-letni Wojtek Adamczak z podczempińskiego Borowa. - Wojtek był zdrowym i cieszącym się życiem chłopcem - wyjaśnia Justyna, mama Wojtka. - W ubiegłym roku zachorował na grypę. Podczas leczenia wystąpiły powikłania. Ze względu na nie zdiagnozowaną wadę serca i zapalenie mięśnia sercowego, grypa spowodowała wylew krwi do mózgu. Wojtek został sparaliżowany i przestał mówić. Zły stan zdrowia chłopca utrzymywał się przez dwa miesiące. 4 stycznia tego roku Wojtek po raz pierwszy trafił na zajęcia Jolanty Kaweckiej-Maciejewskiej. - Pod okiem pani Joli syn poczynił kolosalne postępy - ocenia Justyna Adamczak. - Zaczął ruszać się i wypowiadać pojedyncze słowa.

Życzę wszystkim chorym dzieciom, żeby mogły pracować z takim specjalistą jak Jolanta Kawecka-Maciejewska. Rehabilitantka twierdzi, że do Jargoniewic trafiła przypadkowo. - Pierwsze turnusy odbywały się w różnych miejscach - wspomina Kawecka-Maciejewska. - Warunki do pracy nierzadko były nie najlepsze. Wiosną 1999 roku ktoś powiedział mi, że w Jargoniewcach powstał nowoczesny pawilon rehabilitacyjny. Dyrekcja placówki przyjeła nas z otwartymi rękami. Rahabilitantka warunki stworzone dzieciom w jarogniewickim DPS uznała za dobre, a współpracę z miejscowym personelem za owocną.

Pensjonariusze DPS bardzo przeżywają wizyty dzieci. - Podczas ćwiczeń krzyki i płacz to norma - relacjonuje rehabilitantka. - Szczególnie mieszkanki DPS nie mogły się z tym pogodzić. Wchodziły na zajęcia i ze łzami w oczach dopytywały, dlaczego robimy dzieciom krzywdę. Obecnie już rozumieją sens zajęć, jednak nadal żywo interesują się tym co robimy.