oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Na początku było ich troje. Teraz niepełnosprawnych uczniów edukujących się w czterech klasach o profilu podstawowym jest dwadzieścioro. Mogą zdać maturę albo tylko otrzymać świadectwo ukończenia szkoły średniej. Osiem lat temu XIII Liceum Ogólnokształcące - jako pierwsze w regionie - utworzyło klasy integracyjne, w których razem z uczniami pełnosprawnymi uczą się również osoby niepełnosprawne.

Potrzebny tylko podjazd

Niewielki, w większości parterowy budynek przy ulicy Łowickiej. Położony w mało ruchliwej części miasta na zacisznym Brdyujściu. Otoczony pięknym parkiem z fontanną i pozbawiony barier architektonicznych, jest jakby umyślnie przystosowany dla osób poruszających się o kulach czy na wózkach.

Sale lekcyjne, pracownia komputerowa, pokój nauczycielski, gabinet dyrektora i sekretariat mieszczą się w parterowej części budynku, z dotarciem do nich nie ma więc żadnego problemu. Tylko dostanie się do biblioteki może być utrudnieniem dla młodzieży niepełnosprawnej ruchowo, gdyż mieści się piętro wyżej. Dlatego przy wypożyczaniu lektur obowiązkowych niepełnosprawni muszą korzystać z pomocy zdrowych rówieśników.

- Szkoła nie wymagała wielkich zmian architektonicznych. Konieczny był jedynie podjazd prowadzący do głównego wejścia - mówi Józef Kaszewski, kierujący placówką od początku jej istnienia. - Dodatkowo zrobiliśmy też barierki umożliwiające wejście po schodach uczniom poruszającym się o kulach. Trochę więcej zachodu kosztowało stworzenie programu opiekuńczo-wychowawczego dla klas integracyjnych.

A także skompletowanie bazy dydaktycznej. Trzeba pamiętać, że osiem lat temu w naszym regionie byliśmy pierwszą tego typu placówką. Wielkie podziękowania należą się wydziałowi oświaty. Z każdym, nawet najmniejszym problemem nauczyciele mogli się tam zgłosić - mówi dyrektor. - Co więcej, przy wydziale stworzono specjalne stanowisko dla osoby zajmującej się sprawami integracji.

Zaryzykowali - udało się

Pomysł utworzenia w "trzynastce" klas integracyjnych narodził się w 1995 roku. Wtedy to po raz pierwszy do dyrektora zgłosili się rodzice 15-letniego Sebastiana, jeżdzącego na wózku. Zrezygnowani odmowami w innych szkołach, nieśmiało zapytali, czy nie przyjąłby ich syna do swojego liceum. Jako jedyny dyrektor ogólniaka powiedział - tak.

- Pomyślałem, że to niezły pomysł. Najpierw przyjęliśmy Sebastiana na okres próbny. Chcieliśmy zobaczyć, jak odnajdzie się w całkiem nowej dla siebie sytuacji - wspomina dyrektor. - A odnalazł się znakomicie. Chłopak swoją edukację uwieńczył zdaną trzy lata temu maturą. Zaryzykowaliśmy i ... udało się! Dlatego dzisiaj w czterech klasach uczy się dwudziestu młodych niepełnosprawnych.

Szlak przecierali Sebastian, Kamil i Ola, nosząca but ortopedyczny. Teraz na korytarzach trzynastego liceum zobaczyć można Marka, Anię, Sławka, Paulinę, Łukasza...

Większość z nich jest niepełnosprawna ruchowo. Ma całkowity lub połowiczy niedowład kończyn. Część stanowią osoby z niedosłuchem, autyzmem, epilepsją, dziecięcym porażeniem mózgowym, zaburzeniami nerwowymi i emocjonalnymi...

Trzy dni w tygodniu nad ich bezpieczeństwem czuwa pielęgniarka szkolna. Zdaniem dyrektora, to jednak za mało:

- Jesteśmy szkołą specyficzną. Mamy uczniów z różnymi zaburzeniami, którzy potrzebują całodziennej opieki medycznej - mówi dyrektor. - Ataku padaczki nikt nie przewidzi. Może on się zdarzyć akurat podczas nieobecności pielęgniarki w szkole. W takich przypadkach możemy liczyć tylko na pomoc nauczycieli, no i uczniów - mówi dyrektor. - A byłbym już w pełni zadowolony, gdyby szkole przydzielono psychologa. Nie mówię, że często, ale zdarzają się przypadki załamań nerwowych.

Bieżnia, stoper, atlas...

Od października zeszłego roku szkoła jest bogatsza o nowy sprzęt rehabilitacyjny. W świeżo pomalowanej sali lekcyjnej, przemianowanej na pokój ćwiczeń, coraz częściej można usłyszeć głosy niepełnosprawnej młodzieży. Na sześćdziesięciu metrach kwadratowych znalazł sobie miejsce ufundowany przez Fundację Kujawy i Pomorze specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny: bieżnia, atlas, dwa rowery, stoper.

- Nie wiedzieliśmy, jak ułożyć plan lekcji, aby - gdy większość uczniów ma lekcje wychowania fizycznego - niepełnosprawni licealiści także mieli czas wypełniony zajęciami. Dobrym rozwiązaniem okazało się stworzenie sali rehabilitacyjnej. Dzisiaj możemy pochwalić się pięcioma stanowiskami rehabilitacyjnymi - mówi dyrektor. - Na tym jednak nie poprzestaniemy. Ćwiczenia na specjalistycznym sprzęcie dają wymierne korzyści. Przede wszystkim doskonale wpływają na układ ruchowy, usprawniając mięśnie i stawy.

Zaakceptowali

XIII LO powstało w 1993 roku. Przez następne dwa lata kompletowało bazę dydaktyczną, powiększało klasy, przyjmowało nowych nauczycieli, rozszerzało profile... Wtedy nikt nawet nie pomyślał, że już niedługo w szkolnych murach zobaczyć będzie można taki obrazek: krucha dziewczyna z ochotą pcha wózek kolegi z klasy.

- Przyjmując do liceum osoby niepełnosprawne, wiedziałem, że wkraczam w sferę nowych obowiązków. O problemach właściwie nie myślałem. Obawiałem się jednego: jak nowych uczniów przyjmą pełnosprawni rówieśnicy. Bo o reakcję nauczycieli byłem spokojny - wspomina dyrektor. - Z perspektywy czasu widzę, że obawy były bezpodstawne. Młodzi ludzie, nieważne, zdrowi czy niepełnosprawni, nadają na tych samych falach.

Klasy integracyjne liczą nie więcej niż piętnaścioro uczniów. Taki jest wymóg kuratorium oświaty. Chodzi o stworzenie jak najlepszych warunków do nauki. W klasach mniej licznych jest to łatwiejsze.

- W mniejszym gronie panuje większa solidarność. Jesteśmy bardziej zgrani i bardziej ze sobą zżyci - mówi Konrad Borowski, uczeń III d. - Koledzy niepełnosprawni czują się bezpieczniej, niż w liczniejszych klasach. Co, zdaniem uczniów, dają klasy integracyjne?

- Wbrew pozorom, nie tylko niepełnosprawni wynoszą korzyści z możliwości nauki z pełnosprawnymi rówieśnikami. My również. I kto wie, czy nie większe - mówi Paulina Stawicka z III e integracyjnej. - Dzięki temu, że mamy bezpośredni kontakt z niepełnosprawnymi jesteśmy bardziej wrażliwi i otwarci na pomoc innym. A niepełnosprawni koledzy, zamiast siedzieć w czterech ścianach i myśleć o swoim nieszczęściu, wychodzą do ludzi. Uczą się, bawią na dyskotekach, biorą udział w szkolnych imprezach, rozwijają pasje w kołach zainteresowań.