oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

W Przylepie koło Zielonej Góry jest największy ośrodek hipoterapii w Lubuskiem i jeden z większych w Polsce. Tu niepełnosprawni na obozach integracyjnych kurują się na końskim grzbiecie

Z hipoterapii korzystają osoby dotknięte porażeniem mózgowym, autyzmem, zespołem Downa, upośledzeniami umysłowymi, niedowładem kończyn dolnych, mikrourazami mózgu i stwardnieniem rozsiane, a także amazonki.

W Przylepie trenerzy do zajęć z hipoterapii przystosowali szóstkę koni. Bila, Bilard, Zator, Kubuś i Saragos już od kilku lat wożą na swoim grzbiecie osoby niepełnosprawne. Konie są bardzo łagodne. Dzieci bez obawy mogą wtulić się w ich grzywę. Jeszcze tydzień temu woziły uczniów ze Szkoły Specjalnej, którzy przyjechali tu na obóz integracyjny, wczoraj rozpoczął się turnus niepełnosprawnych z Warsztatów Terapii Zajęciowej i z Cottbus. Organizatorem akcji jest Zielonogórskie Towarzystwo Hipoterapeutyczne. Klub ma największą profesjonalną kadrę instruktorów hipoterapii w regionie: 6 instruktorów, w tym aż 4 etatowych.

- Konie są specjalnie przeszkolone. Wybraliśmy je spośród najspokojniejszych - tłumaczy Magdalena Kowalska, instruktor hipoterapii i studentka rehabilitacji. - Nie płoszą się, nie kopią, nie gryzą. Przy nich dzieciaki czują się bezpiecznie.

Choć na początku konie swoim wzrostem budzą grozę, szybko jednak zdobywają zaufanie obozowiczów. - Na początku płaczą i boją się wsiąść na konia, ale nigdy nie zdarzyło się, by nie zmienili zdania. Zaczynają od głaskania i karmienia marchewkami, kończą na grzbiecie na przejażdżce po lesie - opowiada pani Magda.

Kiedy trzeba wracać do domu, dzieci płaczą, bo zżyły się z końmi jak z najlepszym przyjacielem.

Lekcje hipoterapii odbywają się najczęściej w terenie. Instruktorzy zabierają dzieci do lasu, bo tam działa na nie więcej bodźców. Drzewa, kwiaty, śpiew ptaków. Konie idą tylko stępem. Po takim turnusie widać pierwsze efekty, po kilku dniach dzieci potrafią na dłużej skupić uwagę.

- Nie rozpraszają się tak szybko. Potrafią nawet namalować całego konia, kiedy wcześniej rysowanie kończyło się na głowie. Konie budzą w nich zainteresowanie - dodaje pani Magda.

W organizowaniu obozów w Przylepie pomagają: Program Europejski Młodzież (50 tys zł), Euroregion Sprewa-Nysa-Bóbr (30 tys zł) i zielonogórski Urząd Miasta (sprzęt rehabilitacyjny, dotacje).

Silny ale posłuszny

Maja Sałwacka: Jaki powinien być koń do hipoterapii?

Magda Kowalska, prezes Zielonogórskiego Towarzystwa Hippoterapetycznego: Nie powinien być duży, żeby łatwo ćwiczyło się z osobą niepełnosprawną. Choć z drugiej strony powinien być mocno zbudowany, bo zdarza się, że niepełnosprawny musi jechać razem z instruktorem więc koń musi udźwignąć dwie osoby. Poza tym łagodny, nie płochliwy i posłuszny.

Czy wszyscy mogą dosiąść na konia?

-Niestety czasami są przeciwwskazania do jazdy na koniu. Ale to nie znaczy, że takie osoby nie uczestniczą w hippoterapii. Już sam dotyk, przebywanie z koniem, czyszczenie go i karmienie jest lecznicze. To także hipoterapia.

Na czym polega cud hipoterapii?

- Tajemnica tkwi w tym, że koń idący stępem porusza się tym samym rytmem co idący człowiek. Przez to uruchamiane są różne partie mięśni, a do mózgu trafiają bodźce jakbyśmy sami się poruszali. To odblokowuje drogi nerwowe, rozluźnia, przeciwdziała skurczom. Poza tym nie zapominajmy o pozytywnym wpływie zwierzęcia na psychikę pacjenta.