oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

W domu Arki na Psim Polu niepełnosprawni umysłowo mieszkają z asystentami. Razem gotują, sprzątają, pieką pierniczki i podejmują postanowienia noworoczne.

Wioletta ma 30 lat i do gości podchodzi z entuzjazmem. Po kilku minutach każdemu mówi jak bardzo go lubi. Jacek z zespołem Downa potrzebuje dużo czasu, by opowiedzieć co robił dzisiaj na warsztatach terapii zajęciowej. Eliza ma 30 lat, studiuje pedagogikę i jest asystentką niepełnosprawnych mieszkańców. We wrocławskim domu Arki mieszka jedenaście osób, piątka z nich to asystenci. Przy Jutrosińskiej stoi duży dom, wybudowany rok temu, na potrzeby wspólnoty. Wokół rozciąga się olbrzymi ogród. Każdy z mieszkańców ma własny pokój. Ale życie koncentruje się w ogromnym salonie. - Tutaj wieczorem, przy kawie, herbacie spotykamy się, rozmawiamy - opowiada Eliza, asystentka. - Planujemy, co będziemy razem robić. Mieszkańcy mają czas dla siebie dopiero po południu. Wcześniej każdy z nich ma zajęcia. Część jeździ na warsztaty terapeutyczne - na Obornicką lub Swobodną. Aneta, jedna z najbardziej samodzielnych pensjonariuszek, pracuje jako wolontariuszka w domu starców. W Arce obowiązują reguły typowe dla dużej rodziny. Mieszkańcy razem decydują, czy chcą piec pierniczki, czy wyjść na spacer, czy do kogoś w odwiedziny. Ale Arka, choć formalnie ma status domu pomocy społecznej, to nie jest instytucja. Raczej sposób na życie. - Mieszkam w Arce, bo tutaj nie ma rywalizacji, nie ma kultu siły, perfekcji, produktywności - mówi Eliza. - Tutaj jakby zatrzymał się czas. Czuję się kochana. Eliza na Jutrosińskiej mieszka od roku. Zadeklarowała, że zostanie jeszcze przez rok. - W domach Arki niektórzy wytrzymują trzy miesiące, inni żyją kilkanaście lat - mówi dyrektor domu Ewa Jaruzelska. - Częściej decydują się na takie życie ludzi młodzi. Są na jakimś zakręcie życiowym, czegoś poszukują... Arka poszukuje asystentki, która zaczęłaby pracę w przyszłym roku.

Pierwszą Wspólnotę Arki założył Jean Vanier (ur. 1928), filozof i teolog, autor wielu ksiażek, w tym ostatnio wydanej - "Kochać aż do końca. Skandal umywania nóg". Jest synem gubernatora Kanady. W czasie wojny jako trzynastolatek wstąpił do marynarki wojennej i po kilku latach został na lotniskowcu oficerem brytyjskiego bombowca. W 1950 roku porzucił Royal Canadian Navy. Przez kilka lat był członkiem i dyrektorem wspólnoty "L`eau vive" (Woda Życia), która skupia ludzi z upośledzeniem umysłowym, ich rodziców i przyjaciół. W 1964 r. założył pierwszą Wspólnotę Arki, za którą był odpowiedzialny do 1981 r. Obecnie mieszka w jednym z domów Wspólnoty, w Troshy-Breuil. W Polsce są trzy domy Arki, na całym świecie 130. Dom przy Jutrosińskiej finansuje Fundacja Arka i budżet państwa.