oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Bardzo fajna terapia

Psia kostka, pogoda pod psem, a nawet na psa urok. Tyle jest psich przysłów, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Pies jest potrzebny człowiekowi. Nie tylko broni i pilnuje, ale także leczy. Oko psa widzi więcej, ucho więcej słyszy, nos czuje. Wyjątkowy pies wyczuwa nawet zbliżający się atak epilepsji. Warto zatem czworonogowi zaufać i poddać się... dogoterapii.

Bydgoska fundacja "Właśnie tak!" działająca przy Związku Kynologicznym, leczenie psem rozpoczęła w ubiegłym roku. Pięć entuzjastek czterech łap każdą wolną chwilę poświęca na szkolenie własnych pupili i na spotkania z małymi pacjentami. Tam, gdzie leki nie mogą pomóc, a potrzebne jest naprawienie psychiki, pies jest nieodzowny.

- Pracowałam z dziewczynką autystyczną, Patrycją - opowiada Joanna Murlik, dogoterapeutka. - Patrycja nie chciała mówić. Przez rok ja i pies alaskan malamut Olo chodziliśmy do Patrycji. Najszczęśliwszą chwilą dla mnie i dla mamy Patrycji był moment, kiedy dziewczynka zawołała psa po imieniu.

Z psem można się bawić i uczyć na różne sposoby. - Na przykład w chowanego. Dziecko musi się ukryć, a potem namawiamy je, żeby wołało psa po imieniu - mówi prezes Fundacji Dogoterapeutycznej "Właśnie tak!" Hanka Wojciechowska. - Chłopczyk z przykurczami kończyn karmi pieska, zakłada mu smycz, zdejmuje obrożę. Świetnie się bawi, a przy okazji trenuje rączki. Czołganie się pod psem to także dobre i przy okazji śmieszne ćwiczenie - dodaje prezes.

Dziecko jest wyjątkowym pacjentem. Trudnym. Często zamyka się w sobie, czuje ciekawy wzrok ludzi, którzy zastanawiają się, co mu jest. Pies się nie zastanawia. Akceptuje w stu procentach.

- Nie każdy pies nadaję się jednak na terapeutę - mówi Hanka Wojciechowska. - Spośród różnych ras trzeba wybrać nieliczne egzemplarze, które muszą przejść rozmaite testy. Współpracujemy z hodowlą psów w Myślęcinku. Tamtejsi hodowcy bardzo dobrze kojarzą psy, wiele z nich pracuje z dziećmi w całej Polsce.

Pan Henryk oprowadza po swojej hodowli. Kilkanaście labradorów wprost wychodzi ze skóry - wszystkie chcą na ręce.

- Labradory to bardzo przyjazne pieski - tłumaczy hodowca. - Wiele może leczyć ludzi. Wszystko zależy jednak od temperamentu.

Z dwóch słodkich labradorków jeden rzuca się na wszystkie strony, drugi prawie zasypia. To on właśnie nadaje się do szkolenia pod kątem dogoterapii.

Wtulanie się w sierść, liczenie łap, opisywanie psa werbalnie, prowadzenie na smyczy, klepanie, całowanie, dotykanie - na tym polega leczenie i intelektu i emocji. Uczą się i dziecko, i terapeuta, i rodzina.

- Jeden taki seansik trwa pół godziny. Tyle wytrzyma pies, a nie chcemy przecież go męczyć - wyjaśnia prezes. - Co może dać pies terapeucie? Wrażliwość, cierpliwość, a ja, jako zodiakalny Baran jestem baaardzo niecierpliwa. Pies jest dobry na wszystko. Z czasem okazało się, że wszyscy mamy dogoterapię we krwi - musimy pomagać.