oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Przez 42 lata wynalazek Wacława Wróblewskiego leżał w piwnicy. Obecnie właśnie dzięki niemu niewidomi uczą się tańczyć.

Nigdzie i nikt na świecie poza Poz- naniem nie uczy w taki sposób tańców klasycznych: - Najbardziej im się podoba cha-cha, walc angielski, polka - mówi Wacław Wróblewski, poznański wynalazca tablic do nauki tańca niewidomych. Przez 42 lata jego wynalazek przeleżał zapomniany w piwnicy. Odnalazła go na nowo Ewa Dziedzic-Szeszuła, psycholog z Poznania, która razem z instruktorem tańca odkrywa przed niewidomymi i widzącymi nowe możliwości patentu sprzed lat.

Ćwiczenia na sucho

Zaledwie sześć punktów zapożyczonych od Breila i rozmieszczonych symetrycznie na tablicy wystarczy, aby wyuczyć na nich tanga, fokstrota, cha-cha, rumbę, walca, sambę, rock and rolla: - Trzeba to robić na siedząco, bo za ćwiczeniami rąk idą ćwiczenia stóp przy nogach od krzesła - objaśnia Wacław Wróblewski, który uważnie obserwuje nogi ćwiczących. Kiedy uzna, że ten etap został opanowany bezbłędnie, daje sygnał do przejścia na parkiet. Podczas tych pierwszych godzin, gdy za jego komendą raz-dwa-trzy trzeba nadążyć z przesuwaniem rąk do następnych punktów, ujawniają się muzyczne talenty. Kto ma muzykę we krwi, robi to szybko i denerwuje się, że musi czekać na maruderów: - Zawsze na takim kursie objawia się osoba utalentowana, ale ja muszę regulować tempo - mówi Wacław Wróblewski, który swoje zainteresowania rozwinął podczas pracy naukowej na Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego (dzisiaj AWF). Nieżyjący już prof. Jan Dziedzic zajmował się na tej uczelni rehabilitacją niepełnosprawnych, organizując między innymi turnusy rehabilitacyjno-sportowe dla niewidomych: - Zacząłem eksperymentować z kartonami po makaronie, a pierwszych 1.000 tablic wykonał ręcznie kolega. Na nich zorganizowałem pierwszy kurs dla widzących, którzy już jako instruktorzy uczyli potem niewidomych - wspomina Wacław Wróblewski.

Dobre czasy dla niewidomych szybko się skończyły. Tablice poszły do piwnicy i wszyscy o nich zapomnieli.

Dziecięce marzenie

- Mając 5-6 lat, razem z ojcem uczestniczyłam w turnusach, na których spotykałam pana Wacława - wspomina Ewa Dziedzic-Szeszuła, psycholog, córka prof. Dziedzica. - Zawsze najbardziej podobała mi się nauka tańca. Widziałam, jak pięknie, rytmicznie tańczą niewidomi i już wtedy zaczęłam myśleć o tym, żeby ich uczyć.

Kiedy skończyła studia i wszystkie możliwe kursy uprawniające do terapii tańcem, zaczęła szukać Wacława Wróblewskiego. Wspólnie teraz, już jako nierozłączny duet, zaczynają wskrzeszać ideę nauki tańca na tablicach opatentowanych przed ponad czterdziestu laty! Pod Poznaniem znaleźli firmę, która wytłoczyła je według nowego już projektu. - W swoim życiu nauczyłem tańczyć 3 tys. niewidomych i skojarzyłem w tym czasie wiele udanych małżeństw mających dzisiaj widzące dzieci - mówi instruktor tańca. W wieku 80 lat tablice oddaje, jak mówi, w dobre ręce pani Ewy, ale nie przestaje zabiegać o zwrócenie na nie uwagi tyflologów (osoba zajmująca się niewidomymi), tłumaczy, instytucji w kraju i za granicą.