oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Czy ktokolwiek pomyślałby, że rodzice niepełnosprawnych dzieci staną się najlepszymi w mieście organizatorami imprez sportowych? - Ja nigdy bym nie przypuszczała. Ale tak faktycznie się stało - mówi Gabriela Kowalska, szefowa tarnogórskiego Stowarzyszenia Serdeczni.

W weekend gali boksu zawodowego i meczowi gwiazd przypatrywało się kilka tysięcy tarnogórzan. A do naszego miasta przyjechały najprawdziwsze gwiazdy sportu. Wszystko po to, żeby pomóc pięciu chłopcom chorym na dystrofię, czyli zwiotczenie mięśni.

Uśmiechnięci jak wszyscy inni

Od półtora roku Serdeczni zbierają pieniądze na leczenie chłopców. To zwyczajne dzieci. Uczą się, mają kolegów i poczucie humoru. Zagraża im jednak śmiertelna choroba. Łukasz Liszka (15 lat), Mateusz Piliński (12 lat) i Wojtek Gołębiewski (11 lat) muszą z powodu dystrofii poruszać się na wózkach inwalidzkich. Kamil Liszka (12 lat), młodszy brat Łukasza i Adrian Ciba (6 lat) wciąż poruszają się samodzielnie. Dystrofia jest jak na razie chorobą nieuleczalną. Kilka zagranicznych środków medycznych przeprowadza zabiegi spowalniające postęp choroby. Rodzice dramatycznie zbierają pieniądze na te wyjazdy.

- Być może w tym czasie ktoś wymyśli jakieś lekarstwo. Ja jestem optymistką - deklaruje Bernadetta Liszka, mama Łukasza i Kamila.

Przez półtora roku udało się zebrać około 80 tysięcy złotych. Dzięki temu Łukasz i Wojtek wyjechali na leczenie. Rodzice chłopców są bardzo zadowoleni z jego wyników. Problem w tym, że leczenie trzeba powtarzać. Za ostatnie Bernadetta Liszka płaciła 2 tysiące 200 dolarów, a przelot dwóch osób samolotem kosztował ją około czterech tysięcy złotych. Dzięki gali boksu i meczowi gwiazd cała piątka może pozwolić sobie na kolejny wyjazd.

Pieniądze do podziału

Podczas weekendowych imprez udało się zebrać na leczenie chłopców 46 tysięcy i 496 złotych. Pieniądze będą podzielone na równe części i przekazane na konta chłopaków. Aż 18 tysięcy złotych Serdeczni zebrali ze sprzedaży cegiełek, które uprawniały do zajęcia krzeseł w pierwszych rzędach przed ringiem i na boisku. 22 tysiące złotych zebrano podczas licytacji gadżetów przekazanych przez sportowców. Iwona Guzowska i Przemysław Saleta wystawili na sprzedaż swoje stroje sportowe, koszulki i spodenki, a Maciej Zegan szlafrok, w którym wychodził na ring. 5 tysięcy 696 złotych tarnogórzanie wrzucili do puszek, z którymi kwestowali Serdeczni.

- Niektórzy wrzucają i po dziesięć, a nawet dwadzieścia złotych - cieszy się Wiktor Świtalski, jeden z kwestujących. Sam ma niepełnosprawnego syna.

Boks na serca

Gwiazdy sportu i telewizji już po raz drugi ściągnął do Tarnowskich Gór Bogdan Młynarczyk z Polskiego Związku Boksu, który od dawna wspiera finansowo Serdecznych.

- Mogę obiecać, że tych pięciu chłopaków zawsze będzie miało oparcie w boksie - zapewnia Młynarczyk.

- Ratujmy życie! Nigdy nie wiadomo, kiedy sami będziemy potrzebowali pomocy, kiedy ja będę potrzebował waszej pomocy! - mówił do publiczności Maciej Zegan po wygranej walce z Antonem Vontszemu, węgierskim bokserem.

Podczas imprezy Serdeczni byli w centrum zainteresowania. Rzadko kiedy niepełnosprawni mają okazję siadać obok władz miejskich czy gwiazd telewizji. - Stowarzyszenie daje nam wsparcie psychiczne, dzięki Serdecznym mogę porozmawiać z o tej chorobie z matkami innych chorych chłopców. A dzięki takim imprezom wiemy, że nie jesteśmy sami. To bardzo ważne - podkreśla Alicja Pilińska, mama Mateusza.

Młynarczyk już teraz zapowiada kolejne imprezy.

- Boks wróci do Tarnowskich Gór latem, gdy będzie ciepło - zapowiedział podczas gali boksu.