oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Jak długo wspieranie osób niepełnosprawnych może się opierać głównie na ludziach dobrej woli? Zaskakująco długo. I to nawet wtedy, gdy takim działaniom sprzyjają władze i wszelkie lokalne autorytety. Bo łatwiej o piękne gesty niż o konsekwencję. Nie ma spotkań bardziej wzruszających niż te, w których uczestniczą ludzie niepełnosprawni. A gdy w grę wchodzą dzieci, spragnione emocji i gotowe podzielić się własnymi emocjami, trudno nie być poruszonym. Może to właśnie sprawia, że ludzie, którzy zaangażowali się w pomaganie osobom specjalnej troski, wiążą się z nimi na lata, na dobre i na złe. Tak jest w Ozimku, gdzie od 13 lat działa Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niepełnosprawnych "Integracja". - Nie licząc osób dorosłych, mamy w stowarzyszeniu 32 dzieci, w tym 20 niepełnosprawnych. Możemy też liczyć na wolontariuszy i sprawdzonych przyjaciół - mówi Elżbieta Bereźnicka, która w imieniu Stowarzyszenia zaprosiła Gazetę na wigilijne spotkanie zorganizowane w świetlicy hotelu robotniczego na ul. Słowackiego.

Samopomoc

Zaczęło się od Tadeusza Soboka, ojca niepełnosprawnego dziecka, który postanowił zorganizować grupę samopomocową. Był początek lat 90., gdy nie mówiło się jeszcze głośno o tym, że osobom specjalnej troski należy zorganizować w miarę normalne życie. Trzeba było dotrzeć do takich osób (nikt nie wiedział, ile ich jest, rodziny same musiały borykać się ze swoimi problemami), zorganizować lokal, transport, pozyskać pomoc lokalnych władz. Dziś te ścieżki są przetarte. Wiadomo już, że o pożyczenie busa trzeba poprosić księdza z Krośnicy, o dotację gminę albo państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Wiadomo, że zawsze można liczyć na pomoc ks. prałata Gerarda Kałuży, który przekazuje stowarzyszeniu swoją pensję katechety. Ale - i to jest paradoksalne - pewne problemy zostały cały czas takie same. "Integracja" raz w tygodniu może korzystać z salki w hotelu, co jest o tyle ważne, że jest tam miejsce na zajęcia, które z niepełnosprawnymi prowadzi fizjoterapeutka Ela Sobania. Cały szkopuł w tym, że stowarzyszenie w połowie przyszłego roku będzie musiało poszukać nowego lokum. Salka ma bowiem służyć innym ważniejszym (?) celom. Jest nadzieja, że "Integracja" będzie mogła korzystać z pomieszczeń w miejscowym żłobku, ale na razie o konkretach niewiele wiadomo.

Był sobie program

A miało być inaczej. Gdy 13 lat temu zakładano stowarzyszenie, nakreślono ambitny program prawdziwego - a nie tylko dorywczego - pomagania niepełnosprawnym. Budowane wtedy przedszkole przy ul. Korczaka miało mieć charakter integracyjny - ten argument przekonał partnerskie miasto Heinsberg do finansowego wsparcia inwestycji. To tam miały trafiać niepełnosprawne dzieci z całej gminy. A w położonej tuż obok SP nr 3 stworzono świetlicę dziennego pobytu - chodziło o to, by rodzice mogli tu zostawić niepełnosprawne dzieci na parę godzin. Dzieci miałyby fachową opieką, rodzice mogliby odetchnąć i pozałatwiać pilne sprawy. Co z tego zostało? Blade wspomnienie. Świetlicy w SP nr 3 od dawna nie ma, przedszkole też nie bardzo pełni rolę integracyjną. Trudno dziś kogoś za to winić, tak się jakoś ułożyło. Ale może warto wrócić do starych pomysłów? Minęło 13 lat, ale potrzeby są takie same.

powiedziała nam Mówi Elżbieta Bereźnicka wiceprezes Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niepełnosprawnych "Integracja":

Czy dotarliśmy przez te lata do wszystkich potrzebujących? Na pewno nie, to nie jest takie proste, poza tym są i takie rodziny, które uchylają się od przyjęcia pomocy. Ale udało nam się stworzyć silną i zwartą grupę, która się wspiera i sobie ufa. Teraz martwimy się o to, gdzie i kiedy znajdziemy nową siedzibę. Ale staramy się być dobrej myśli. W końcu do tej pory zawsze nam się jakoś udawało.

mówią wolontariuszki:

Natalia Damas

Miałam cztery latka, byłam jeszcze przedszkolakiem, kiedy mama i pani Ela przyprowadziły mnie pierwszy raz na spotkanie. Dziś to jest moja wielka rodzina.

Anna Bacik

Co na spotkaniach robimy? Wszystko! Śpiewamy, lepimy figurki z masy solne, organizujemy różne zabawy, głównie ruchowe.