oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Zapach pierników i bakalii, gwar i podniecenie, gorączkowa krzątanina - podopieczni zakładów terapii zajęciowej i aktywizacji zawodowej piekli we wtorek pierniki marzeń wraz ze studentami z Instytutu Sztuki Uniwersytetu Opolskiego. Wszyscy razem zasiedli za wspólnymi stołami w holu zakładu przy ul. Mielęckiego. Kilkadziesiąt osób lepiło, wykrawało, ozdabiało, wymieniając się uwagami i radami.

- To będzie anioł - mówi zupełnie już dorosły Grzegorz, uczestnik warsztatów terapii zajęciowej. - Patrz, co mam - studentka w niebieskim sweterku ostrożnie podaje chłopakowi piernikowe ciasto wyglądem do złudzenia przypominające makaron. - To będą włosy mojego anioła! - cieszy się Grzegorz i przylepia je do głowy figurki.

Inni mają przed sobą gwiazdki, trójkąty, kwiatki i rozety, przybrane kokosowymi wiórkami, drobinkami czekolady, malutkimi kolorowymi cukiereczkami, rodzynkami, migdałami, a nawet pestkami dyni i słonecznika. Ktoś ulepił nawet prawdziwą gąsienicę z oczami z rodzynków i grzbietem przyprószonym kokosem. Jednym praca idzie sprawniej, bo mają zręczne palce, innym powoli, mozolnie, jak Jackowi z zespołem Downa. Wkrótce jednak i jego ciasteczka są gotowe i zachwycają wszystkich sąsiadów.

Wspólne wypiekanie świątecznych pierników to pomysł Aleksandry Janik, zastępczyni dyrektora Instytutu Sztuki na UO. - Z niepełnosprawnymi podopiecznymi fundacji Dom Rodzinnej Rehabilitacji dla Dzieci z Porażeniem Mózgowym państwa Jednorogów współpracujemy od dawna. Mamy za sobą wspólny plener malarski, nasi studenci odbywają tu praktyki, a teraz postanowiliśmy wciągnąć uczestników warsztatów do zabawy, która zaowocuje wystawą w galerii Aneks, gdzie co roku od pięciu lat przedstawiamy prace związane z tematyką bożonarodzeniową. W tym roku pokażemy w galerii artystyczne pierniki, upieczone przez niepełnosprawnych, pierniki marzeń - wyjaśnia Aleksandra Janik.

Dlaczego nazywa je piernikami marzeń?

- Od czternastu lat co roku przed świętami Bożego Narodzenia spotykamy się ze znajomymi ze studiów na wspólnym pieczeniu pierników. Dla niektórych z nas to jedyna okazja w ciągu roku, by się zobaczyć - mówi pani Ola. - Nasze pierniki przybierają różne kształty, a to domku, a to dzidziusia, kształt tego, co tam kto ma na sercu - opowiada. - Potem rozsyłamy je znajomym z życzeniami. Ostatnio upiekliśmy sobie piernik w kształcie chińskiego smoka i proszę sobie wyobrazić, udało się nam pojechać do Chin! Marzenia piernikowe się spełniają, jestem o tym przekonana - śmieje się.

Ciasto do wypieków przygotowała wspólnie ze studentami wcześniej, ponieważ zanim wykroi się z niego świąteczne kształty, musi mieć odpowiednią konsystencję.

Choć pierwsze blachy ciasteczek nieco się przypaliły, nikt nie czynił z tego dramatu. - Cóż, uzyskaliśmy dzięki temu różne odcienie brązu - westchnął ktoś ze stojących przy piecu.

Pierniczki wypieczone przez studentów i ich niepełnosprawnych podopiecznych będą upiększane w Instytucie Sztuki. Od czwartku (15.12.2005 - przyp.dps.pl) zaś można będzie je oglądać w galerii Aneks, wernisaż zaplanowano na godzinę 18.