oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. emka, Gazeta Wyborcza 201.0.2006; dps.pl 3.11.2006)

 

Ania, Karol i Aleksander lubią gotować, rozmawiać, planować swoją przyszłość. Przede wszystkim być razem. Dzięki ośrodkowi "Przystań" wyrwali się z choroby psychicznej, szpitala i samotności

Środowiskowy Dom Samopomocy "Przystań" to jedyny w regionie ośrodek dla młodzieży z zaburzeniami psychicznymi. Stworzyli go rodzice i lekarze, którzy wcześniej powołali do życia stowarzyszenie o tej samej nazwie. - Kiedy u mojej 16-letniej córki rozpoznano schizofrenię, byłam w szoku. Nie wiedziałam, co dalej robić, kiedy wyszła ze szpitala - wspomina Iwonna Ciemierska, pierwsza prezes stowarzyszenia. - Później zobaczyłem, że takich rodziców jest więcej. Zaczęliśmy wydeptywać ścieżki, aby pomóc naszym dzieciom.

Z praktyki lekarskiej wynika, że fachowa pomoc musi dotrzeć szybko po osiągnięciu przez młodych ludzi pełnoletności. Jeśli tak się nie stanie, pogrążą się w chorobie i izolacji. - Nawet najlepsza farmakologia nie pomoże bez właściwie ukierunkowanej terapii - uważa dr Barbara Kaszyńska. - Potrzeby są coraz większe, choć liczba chorych od lat nie rośnie. Ale zmieniają się objawy zaburzeń: dominują postawy impulsywne i niedostosowanie społeczne.

Nazwa stowarzyszenia i ośrodka - "Przystań" - nie jest przypadkowa. To miejsce na zebranie sił przed skokiem w dorosłość. - Dla każdego młodego człowieka takie decyzje są niełatwe. Nasi podopieczni wymagają szczególnego wsparcia, by mogli wykorzystać swój potencjał i osiągnąć zamierzony cel - mówi pedagog Anna Kaszyńska.

W ośrodku, który jest czynny przez cały dzień, znalazło taką pomoc 18 osób. Bo choć oficjalne otwarcie było wczoraj - "Przystań" w lokalu przy ul. Próchnika 7 działa już ponad rok. Członkowie stowarzyszenia malowali ściany i wymieniali podłogi, a ich dzieci przychodziły na terapię, spotkania społeczności i warsztaty

Ania, lat 30, choruje na schizofrenię. Leżała w szpitalu dziewięć razy. Musiała przerwać studia na ASP (malarstwo i grafika). - Teraz czuję się na tyle dobrze, że chcę tam wrócić - mówi. - Dzięki ośrodkowi uwierzyłam, że to możliwe. I nie jestem sama. Bardzo lubię gotować i zajęcia muzykoterapii.

Aleksander, lat 25, zachorował jako czternastolatek. Pięć pobytów w szpitalu, ale zdał maturę. Uczy się w policealnym studium informatyki. - Chciałbym mieć dziewczynę i fajne normalne życie - mówi.

Karol, lat 20. Choruje od siedmiu lat. Do ośrodka dojeżdża codziennie z małej podłódzkiej miejscowości. - Siedzę tu do godz. 20 i jeszcze mi mało. Tak fajnie być z ludźmi. Najbardziej lubię projektować swoją przyszłość.