oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Monika Kosz-Koszewska - Gazeta Wyborcza 31.08.2007; dps.pl 4.09.2007)

Jest duża szansa, że w Białymstoku powstanie pierwsza bursa z dyskoteką, w której dobrze będą się bawiły także osoby niepełnosprawne. Bo przecież ludzie na wózkach też tańczą - mówi Mariusz Wachniewski, pomysłodawca takiego miejsca.

- Marzę o tym już od dawna, ale serio planuję bursę od jakichś czterech lat. Kiedy uczyłem się w studium medycznym i uczestniczyłem w warsztatach terapii zajęciowej, wielokrotnie słyszałem od niepełnosprawnych, że potrzebują także miejsca do zabawy - opowiada 23-letni Mariusz.

Sam dobrze to rozumie, bo jest chory na lewostronne porażenie mózgowe, ma niewielkie problemy z poruszaniem się i mową. Chłopak ma doświadczenie w działalności społecznej - był choćby wolontariuszem stowarzyszenia Droga, opiekunem Młodzieżowego Ośrodka Terapii "Etap", zwycięzcą konkursu "Ośmiu Wspaniałych", otrzymał też order "Przyjaciel Dzieci". - Zawsze chciałem coś robić dla innych, po prostu to lubię.

Bursa, mogłaby służyć przyjeżdżającym do Białegostoku niepełnosprawnym, którzy szukają pracy i studentom, którzy nie mają odpowiednich warunków w akademikach. Podjazdy, poręcze, odpowiednio dostosowane odpowiednio łazienki i pokoje - to konieczność. A ciekawym novum będzie dyskoteka.

Wachniewski twierdzi, że w Białymstoku właściciele lokali nie myślą o niepełnosprawnych jako o swoich klientach. Oprócz przeszkód architektonicznych, w prawdziwej integracji przeszkadzają też reakcje zdrowych, młodych ludzi, którzy patrzą niechętnie, gdy na parkiet wychodzi osoba z zespołem downa.

- Nie tworzymy getta. Do naszej dyskoteki będzie mógł przyjść każdy, ale niepełnosprawni będą się czuć bezpieczniej w grupie - podkreśla Mariusz.

Już sama zapowiedź takiego miejsca cieszy samych zainteresowanych.

- Zawsze chciałam gdzieś się wybrać ze znajomymi. I rezygnowałam, bo wydawało mi się, że będę dla nich problemem, bo przecież do większości pubów czy dyskotek prowadzą schody - mówi Karolina Sawicka, studentka anglistyki, która porusza się na wózku inwalidzkim.

Wachniewski przyznaje, że poprzednie władze nie rozumiały projektów związanych z poprawą sytuacji niepełnosprawnych. Nikt nie myślał o usuwaniu barier architektonicznych, tym bardziej nie było szans na stworzenie takiego miejsca.

- Liczę na to, że miasto pomoże mi w realizacji tego pomysłu, dając lokal na działalność. Mam ludzi, którzy chcieliby się w to zaangażować, mam też swoje środki, bo liczę się z kosztami. Na pewno na taki projekt będzie można dostać dofinansowanie z różnych funduszy, czy to unijnych, czy tych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - wylicza Mariusz.

Miasto o przyznaniu lokalu mówi ostrożnie.

- To bardzo fajny pomysł, rozmawiałem już z pomysłodawcą bursy. Na pewno pomożemy w jej stworzeniu, bo jesteśmy za łamaniem barier w naszym mieście - mówi Tadeusz Arłukowicz, zastępca prezydenta Białegostoku. - Ale nie dysponujemy w tej chwili innymi lokalami. Myślę, że w tej chwili możemy mówić o przekształceniu istniejącej już bursy przy ulicy Dobrej. Będzie trzeba ją dostosować do potrzeb osób niepełnosprawnych, to nie jest problem, znajdzie się też pomieszczenie do organizacji imprez.

23-letni Mariusz Wachniewski był wolontariuszem stowarzyszenia Droga, opiekunem Młodzieżowego Ośrodka Terapii "Etap", zwycięzcą konkursu "Ośmiu Wspaniałych", otrzymał też order "Przyjaciel Dzieci". Teraz zamarzyła mu się bursa dla niepełnosprawnych i dyskoteka

W Białymstoku jest na pewno trzy tysiące osób niepełnosprawnych, bo tyle przebadano w ankiecie przeprowadzonej ostatnio przez miasto. Nie wiadomo, ilu wśród nich jest w młodym wieku. Nie ma też szczegółowych opracowań, ilu konkretnie inwalidów mieszka w naszym mieście, pewne jest jednak, że nie mają żadnego lokalu rozrywkowego czy noclegowego, który byłby adresowany właśnie do takich klientów.